Czy uzależnienie od Facebooka skutkuje depresją?

Telefon podłączony stale do sieci, odruchowe sprawdzanie, gdy „pika” lub się świeci, rozmowy tylko przez czat na Facebooku oraz minimum jedno zdjęcie lub post wrzucony dziennie. Czy ty też tak masz? Jeśli tak, to pewnie jesteś uzależniony od któregoś portalu społecznościowego, lub nawet od kilku naraz. Facebook, Instagram, Twitter to najważniejsze pozycje w świecie społeczności internetowych. Jak to się dzieje, że nie możemy bez nich żyć i dlaczego doprowadzają wielu z nas do depresji?

depresja 750x300

„Wspólne życie”?

Portale społecznościowe to miejsce „wspólnego życia”. Mimo tego, że kogoś nie widzimy, a często także formalnie nie znamy w realu, to i tak znamy go na Facebooku. Wiemy co się z nim dzieje, gdzie jest i co robi. My też o wszystkim informujemy naszych znajomych i w ten sposób powstaje zjawisko „wspólnego życia” w sieci. To tak jakbyśmy żyli czyimś życiem. W ten sposób możemy siedzieć w domu chorzy lub zmęczeni, a i tak być z przyjaciółmi nad jeziorem czy na imprezie poprzez przeczytanie ich wpisu na tablicy czy przez zdjęcia na Instagramie.

Im więcej like’ów tym lepsze „ja”

Jest to także reakcja łańcuchowa, ponieważ nasze statusy to odpowiedzi na to, co wrzucili nasi znajomi. My po prostu dążymy do tego, aby nasze historie były lepsze, ładniejsze i barwniejsze. Badania przeprowadzone przez naukowców z Carnegie Melon wykazały, że cieszą nas statusy czy zdjęcia innych, ale z drugiej strony widząc jak są szczęśliwi może wpłynąć na obniżenie naszej samooceny, a nawet doprowadzić do depresji.

Po rozmowach ze znajomymi zauważyłam także,  po wrzuceniu nowego zdjęcia, wielu z nas co chwila odwiedza portal w celu sprawdzenia ilości like’ów czy serduszek od znajomych pod fotką. Tak, to już można nazwać uzależnieniem. Ale to nie jest uzależnienie od portalu, tylko od aprobaty i budowania swojego ego i samopoczucia. Im więcej osób nas lubi tym bardziej akceptujemy siebie.

Zdjęcia  narzędziem do porównywania

Ten wątek poruszyła już Jessica Winter ze Slate Magazine, która doszła do wniosku, że to zdjęcia są głównym powodem problemu z naszą samooceną. Winą obarcza Instagram, który przecież przez wielu nazywany jest „Facebookiem  dla nieumiejących czytać”, ponieważ tam przeglądanie zdjęć jest wszystkim co robisz.

instagram

Dostajesz więcej świadomych i podświadomych przekazów na temat szczęścia, zamożności i powodzenia innych ludzi ze zdjęć, a nie ze statusów tekstowych. Zdjęcie może w sposób bardzo intensywny prowokować chęć społecznego porównania się do jego autora, a co za tym idzie, wywołać poczucie niższości. Nie zazdrościsz historii z newsa – podpiera tę teorię Hanna Krasnova z uniwersytetu Humboldta w Berlinie. – Jeżeli widzisz piękne zdjęcia twojego przyjaciela na Instagramie, to jedyną metodą na pociechę jest umieszczenie jeszcze lepszych zdjęć. Tak nakręca się spirala zazdrości. Autopromocja prowokuje do jeszcze większej autopromocji, a świat w mediach społecznościowych coraz bardziej odbiega od rzeczywistości. – dodaje.


A może odwyk?

Zgadzam się z tą opinią, bo przecież żyjemy w świecie zazdrośników, lanserów i maniaków drogich gadżetów. Po co kupować nowego iPhone’a jeśli nie można się nim pochwalić? To przykre, ale wielu z nas myśli właśnie w ten sposób. Chodzi mi głównie o grupę ludzi w wieku 15-30. Ja tez jestem podłączona stale do sieci i nie umiem wyjść z domu bez telefonu, ale każdemu z nas przydałby się czasami taki mały odwyk. Może na wakacjach za granicą, gdzie korzystanie z internetu jest naprawdę drogie, a w pobliżu nie ma dostępu do sieci? Myślicie, że dalibyście radę wytrzymać tydzień bez powiadomień na „fejsie”? Ja pewnie nie, ale to się okaże na moim urlopie, kiedy gorączkowo będę szukać free Wi-Fi zone.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3828 More posts in artykuły category
Recommended for you
cyberprzestępczość
Komputery kwantowe – nadzieja czy zagrożenie cyberbezpieczeństwa?

Wyścig do stworzenia pierwszego powszechnie stosowanego komputera kwantowego trwa - być może wkrótce poznamy producenta,...