Filmy na Halloween – co dziś oglądać, by się przestraszyć?

Dziś w wielu domach pojawią się dynie, które będą wycięte w różne, fantazyjne kształty. I choć samo Halloween nie jest jeszcze zwyczajem wyjątkowo popularnym w naszym kraju, to z roku na rok, zyskuje coraz większą liczbę fanów. Warto więc może obejrzeć dziś coś… strasznego. Jak wybrać filmy na Halloween, by się porządnie przestraszyć? Mamy dla was kilka propozycji.

Filmy na Halloween
Fot. PixaBay

Praktycznie każda z platform VOD ma w swojej ofercie multum horrorów, które jednak odbiegają trochę od siebie jakością. Jak wśród tego zalewu tytułów wybrać coś, co sprawi, że nie będziemy mieli poczucia straconego czasu? Przychodzimy wam z pomocą i prezentujemy kilka tytułów zupełnie klasycznych, które warto sobie przypomnieć i tych, które są nowościami.

Filmy na Halloween

Filmy na Halloween powinny być przede wszystkim straszne. Jednak budzenie grozy w odbiorcy, nie jest łatwym zadaniem. Większość z horrorów opiera się bowiem na sprawdzonym schemacie, czyli na tym, żeby w najmniej spodziewanym momencie „coś” wyskoczyło na nieświadomego widza. Niestety, ale takie produkcje pojawiają się najczęściej ostatnimi czasy, czego przykładem było To Rozdział 2. Na szczęście udało nam się znaleźć kilka klasyków i nowszych produkcji, które powinny zadowolić najbardziej wybrednych widzów. Oto filmy na Halloween, które warto dziś obejrzeć.

Coś

Zaczynamy od absolutnego klasyka, czyli historii nakręconej przez mistrza grozy, Johna Carpentera. Produkcja ma już na karku prawie czterdzieści lat, bo przecież swoją premierę miała w 1982 roku, ale dalej wywołuj w odbiorcy całe spektrum wrażeń. Duża tutaj zasługa samych efektów specjalnych, które zostały zresztą bardzo słusznie nagrodzone Oscarem. Do tego dochodzi jeszcze element odizolowania od świata zewnętrznego i tytułowe „coś” niewiadomego pochodzenia, które skutecznie eliminuje mieszkańców odciętej od świata stacji badawczej. „Coś” to fenomenalny horror, który ogląda się z zapartym tchem.

Ekspozycja historii przebiega wyjątkowo szybko i praktycznie już po paru minutach czujemy na karku ten przeszywający dreszczyk. Widzowie o wrażliwszych żołądkach, nie powinni oglądać tego filmu lub niech odwracają głowę, bo niektóre sceny są tak wizualnie dopieszczone, że może im się zrobić słabo. Fabuła jest prosta jak drut. Stacja badawcza na Antarktydzie, grupa kilku naukowców i nieznana forma życia, która skutecznie eliminuje jednego po drugim. John Carpenter stworzył arcydzieło, które warto sobie przypomnieć co jakiś czas. Szczególnie, że teraz dostępne jest na platformie Netflix.

Lśnienie

Jeżeli chodzi o filmy na Halloween, to dalej zostajemy przy klasykach. „Lśnienie” jest jednak zupełnie innym filmem, niż „Coś”. Sama groza nie jest tutaj pokazana bezpośrednio lub pod personifikacją jakiegoś stwora z kosmosu. Tutaj widz najbardziej boi się zwykłego faceta, któremu owszem, pokazują się pewnego rodzaju rzeczy, który oglądać nie powinien, ale trudno tutaj znaleźć sceny typu „jump scare”. I bardzo dobrze, bo reżyser (Stanley Kubrick) tak poprowadził aktorów, że patrzy się na nich z mieszanką uwielbienia oraz przerażenia.

„Lśnienie” to adaptacja powieści Stephena Kinga, a na ekranach kin zagości zaraz „Doktor Sen”, czyli jej kontynuacja. Zanim wybierzemy się więc na seans, który przywróci nam w pamięci bohaterów, przypomnijmy sobie „Lśnienie”. Opowieść o mężczyźnie, który ma wraz z rodziną opiekować się na zimę pewnym hotelem. Brzmi banalnie, ale zapewniamy, nic nie jest tym, czym może się wydawać. Produkcję można obejrzeć na platformie Netflix.

Drakula

Klasyka po raz kolejny, ale też doskonała okazja do tego, by zobaczyć, jak przed kamerą nie radził sobie Keanu Reeves. Całe szczęście całą sytuację ratuje Gary Oldman, który wciela się w tytułowego hrabiego Drakula. Reeves gra w filmie prawnika, który ma do załatwienia w Transylwanii pewien interes z hrabią, ale jak przystało na prawdziwe kino grozy, nic nie kończy się tak, jak zakładano. Coppola stworzył dzieło niemal kompletne, które ogląda się z zapartym tchem, a dodatkowo, potrafi czasem naprawdę przestraszyć. Przekonacie się o tym, kiedy wejdziecie na Netflix i włączycie ten film.

Freddy vs. Jason

No dobra, kończymy na chwilę z klasycznymi opowieściami i przechodzimy do czegoś, co tylko do niej nawiązuje. No bo jeżeli filmy na Halloween mają się liczyć, to musi wśród nich znaleźć się i Fredy Kruger oraz Jason Voorhees. I najlepiej, kiedy na ekranie pojawią się wspólnie. Nie oszukujmy się, tutaj fabuła ma drugorzędne znaczenie, szczególnie, że produkcja to po prostu granie na popularności obu bohaterów. Fredy chce się wydostać z piekła, a Jason mu w tym pomaga. Czy musimy dodać do tego cokolwiek jeszcze? Liczycie na skomplikowaną fabułę? Wybierzcie lepiej coś innego, bo to jednak typowy horror ze sporą dawką krwi. Znajdziecie go na Netflix.

Ciche miejsce

Horrory powinny być głośne, prawda? Wiecie, muzyka, krzyki i te sprawy. Tymczasem Ciche miejsce zrywa z tym schematem i większość filmu widzowi towarzyszy… cisza. Dokładnie taka sama, jaka dopada bohaterów, którzy nie mogą ze sobą rozmawiać, a każdy ich ruch musi być wyjątkowo ostrożny, bo dźwięk przyciąga… coś. Nie chcemy wam zdradzać, co dokładnie przyciąga, ale wierzcie nam na słowo, będziecie się bali. To trochę inny rodzaj horroru, ale zdecydowanie warto go obejrzeć, bo daje niesamowitą satysfakcję. Druga część jest już kręcona, a pierwszą obejrzycie na HBO GO.

Annabelle

Pamiętacie laleczkę Chucky? No cóż, Annabelle jest o wiele straszniejsza. Zresztą, każdy film, gdzie pojawia się postać lalki jakoś wywołuje w nas od razu dreszcze. Nie inaczej jest i w tym przypadku, bo Annabelle potrafi przestraszyć. Mamy tutaj ciemne moce, klimat opuszczony posiadłości i wszystko to, co składa się na dobry horror. Film doczekał się kilku kontynuacji, ale pierwszy, jak zwykle zresztą, jest tym najlepszym. Do obejrzenia zarówno na Netflix, jak i na HBO GO.

Nowe smartofny oraz laptopy, które pozwolą wam oglądać horrory bez wychodzenia z łóżka, znajdziecie w naszym sklepie internetowym, wchodząc pod ten adres.

Źródło: Netflix / HBO / IMDB / YouTube / Opracowanie własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

432 More posts in felietony category
Recommended for you
Cineman
Cineman – czy to alternatywa dla Netflixa? Baza filmów robi wrażenie!

Obecnie nie ma większych problemów z tym, by obejrzeć konkretną produkcję przez Internet. Widzowie mają...