[Gamescom 2015] Konferencja Microsoft

Na swojej konferencji podczas targów Gamescom Microsoft porządnie zaskoczył graczy i zebraną prasę – po raz pierwszy pokazał tytuły o których mówi się od dawna, a nie zostały zaprezentowane na E3.

Kiedy siedzieliśmy z kolegą z redakcji czekając na początek konferencji, rozmawialiśmy o kilku sprawach dotyczących zapowiedzi na GC i E3: ja obstawiałem, że tegoroczne E3, które wypadło znakomicie na tle imprez z poprzednich lat, odzyska dawną przewagę nad Gamescomem i to właśnie na E3 zostało pokazane najwięcej nowych tytułów i atrakcji związanych z line-upem Microsoftu. Mój kolega podzielał moje zdanie , od kilku lat targi w Kolonii wiodły prym jeśli chodzi o liczbę zwiedzających i skalę wydarzenia. Prawdę mówiąc Microsoft zaskoczył nas obu: pokazał dużo gier, w tym tytuły, o których spekulowaliśmy, że są tworzone, ale sama konferencja bywała miejscami nudna, a gdzieniegdzie wiało wręcz pustką.

Wprowadzenie do konferencji rozpoczął Phil Spencer, który nakreślił, że tegoroczny event giganta z Redmond skupi się na pokazaniu w jaki sposób rozgrywka na Xbox One i Windows zostanie ulepszona, a także o wspólnych funkcjach obu platform. Potem pokazał krótką zapowiedź Rare Replay, które właśnie wyszło, by następnie oddać scenę developerom i producentom.

Kwantowa Przerwa

Na początek konferencji Microsoft wybrał tytuł od jednego ze swoich 1st party developerów, Remedy Studios. Mowa oczywiście o Quantum Break, z którego zobaczyliśmy całkiem nowy gameplay, a na scenie zagościł Sam Lake (albo Max Payne, jeśli pamiętacie jeszcze twarz przepitego gliniarza). Gameplay z Quantum Break skupiał się na pokazaniu jak największej ilości akcji, zobaczyliśmy długą sekwencję strzelaniny w biały dzień i po raz kolejny Remedy pokazało nowych przeciwników posiadających zdolność manipulacji czasem podobną jak główny bohater. W całym fragmencie rozgrywki było bardzo dużo akcji, świetnie wyglądającej i naprawdę dynamicznej, ale scena wyraźnie daje do zrozumienia, że Remedy powraca do czasów gier z Maxem, które pod względem mechaniki i przyjemności płynącej z sekwencji akcji nie miały sobie równych. Jedyne co może martwić to ilość i proporcje tych scen w stosunku do tego co Sam Lake określił jako interaktywny serial stawiający duży nacisk na fabułę. Na scenie pojawił się również aktor grający głównego bohatera i opowiedział nieco o wysiłkach Remedy, aby grę uczynić bardziej filmową.

http://www.youtube.com/watch?v=-WRO-Wdgnoc

Do trzech razy sztuka.

Po Quantum Break przyszedł czas na Crackdown 3. To zapowiedź, o której wszyscy wiedzieli, że nadchodzi i z pewnością jej oczekiwali. Microsoft pokazał gameplay z produkcji, jednak nie na tyle dużo, żebyśmy mieli jasny obraz tego co nas czeka. Na samym początku zobaczyliśmy trailer, który jakością miał przypominać CGI, jednak obecne w nim orby miały wskazywać, że to gameplay: gra prezentuje się bardzo ładnie, silnik wygląda na podobny jak w Sunset Overdrive i rozgrywka może przypominać tą z produkcji Insomniac. Zapowiedź była bardzo krótka, twórcy jednak pochwalili się w pełni zniszczalnym otoczeniem i możliwością multiplayera w całym mieście, w której główną rolę gra właśnie destrukcja metropolii.

http://www.youtube.com/watch?v=Ge3PQ2nQM4Q

Jak wytresować smoka?

Następny tytuł jaki został pokazany to ScaleBound od Platinum Games. Trudno powiedzieć coś konkretnego o tej grze, ponieważ Platinum ma w swojej historii tak samo genialne tytuły, jak niektóre złe, a w ScaleBound trzeba zagrać żeby coś o nim powiedzieć z racji tego, że to slasher i przyjemność gry w przypadku takiego tytułu jest najważniejsza. Gra wygląda nieco sztucznie, za to rewelacyjnie prezentują się możliwości wspólnej walki ze smokiem. Dodatkowo Platinum ujawniło, że Scalebound będzie posiadał multiplayer angażujący do czterech osoób, zarówno w kooperacji, jak i przeciw sobie. Gra ma jeszcze przed sobą długi okres produkcji, ponieważ data premiery to dopiero na święta 2016 roku.

http://www.youtube.com/watch?v=U_MZ-MmyIbU

Nowe funkcje Xbox One

Po trzech grach przyszła kolej na ogłoszenie przez Micorosoft nowej funkcjonalności Xbox One: nagrywarka DVR. Niebawem będziemy mogli nagrywać każdy dowolny program TV, oglądać go na Xbox lub dowolnym urządzeniu Microsoftu, na dodatek Xbox nagra wszystko co chcemy nawet kiedy jesteśmy na drugim końcu świata – DVR to funkcjonalność Live, co znaczy, że zdalnie będziemy mieli dostęp do tego co nagrywamy i odtwarzamy. Microsoft także przedstawił nowe informacje o kompatybilności wstecznej konsoli: wszystkie tytuły z X360 Games with Gold będą od początku współpracować z Xboxem One, co znaczy, że jeśli macie Gold właśnie na One, będziecie dostawać dwa razy więcej gier za darmo. Usługa wystartuje w listopadzie udostępniając graczom skromną bibliotekę ponad 100 tytułów z Xboxa 360.

Potem przyszła kolej na nowości w Killer Instict: wersja na Windows 10, cross-play z Xboxem One, nowy, trzeci sezon gry, a także nowa postać z Battletoads dostępna od momentu konferencji do pobrania. Killer Instinct to naprawdę kawał dobrej bijatyki, a Microsoft stara się jak może, aby zmieniać i ulepszać roster postaci już prawie od dwóch lat. Najbardziej imponuje płynna możliwość cross-playu z Windowsem 10.

http://www.youtube.com/watch?v=0jiP2HBlomg

Jak nie stracić na Kickstarterze

Następnym gościem był niestety Koji Igarashi. Trudno mi patrzeć jak ojciec serii Castlevania wychodzi na scenę tylko i wyłącznie dlatego, że ktoś założył wcześniej kickstarter i jak się już wzięło od ludzi pieniądze to przynajmniej wypada się pokazać. Z Bloodstained: Ritual of the Night nie zobaczyliśmy nawet jednej nowej klatki – jedyne czym mogliśmy się zadowolić to koncept art nowej postaci z gry, a także kilka skąpych zdań i podziękowań samego Igarashiego. Microsoft zapewne planował, aby odnieść się do legendarnej Castlevanii, dlatego Igarashi wyszedł na scenę w kapeluszu Indiany Jonesa i z miniaturowym biczem. Ciężko mi zachować powagę, zwłaszcza gdy takie zachowania są konsekwencją kampanii na kickstarterze, ale to developerzy, a nie dziennikarze muszą ocenić jak przyjemnie im, gdy jakaś duża korporacja każe im się przebierać i wygłupiać na scenie. Bloodstained mnie coraz bardziej niepokoi, a epoka swobodnych kickstarterów łączonych z polityką wielkich wydawców zaczyna być niebezpieczna – kiedyś zakładało się, że skoro duża firma produkuje grę to ma na to pieniądze, a zarabiać na tytule zacznie, kiedy ten już wyląduje na półce.

http://www.youtube.com/watch?v=XCYAUaBkzJI

Po twórcy Castlevanii scenę na jakiś czas przejęły produkcje Indie i jedną, bardzo mile widzianę konwersję z PC. Mowa tu oczywiście o Cities: Skyline, które zbiera od dawna opinie zabójcy SimCity i wyląduje niebawem na Xbox One. Microsoft pokazał także nowe Wormsy i nową przygotówkę od twórców Monkey Island oraz Maniac Mansion: Thimbleweed Park. Na koniec rundy przeznaczonej dla trochę mniejszych produkcji zobaczyliśmy niesamowitą produkcję: We Happy Few, która urzeka klimatem, wykonaniem i może być jednym z najlepszych niezależnych tytułów jakie kiedykolwiek otrzyma Xbox One.

http://www.youtube.com/watch?v=-56b2km1jNo

DirectX12 i jeszcze więcej gier

Ważnym elementem tegorocznej konferencji był Windows 10. Microsoft ogłosił już cross-play, został mu tylko jeszcze cross-buy, działający w przypadku Xboxa i Okien w taki sam sposób jak działa to na platformach Sony. Poza tym wszystkie akcesoria do Xboxa One będą współpracować z Windowsem natywnie, a także Xbox One otrzyma aktualizację z DirectX12. Gigant z Redmond zaprezentował możliwości graficzne nowego DirectX na demie z czerwonowłosą dziewczyną, które widzieliśmy już odrobinę wcześniej.

http://www.youtube.com/watch?v=2HIxuGi_2TQ

Oprócz tego zobaczyliśmy na scenie Dark Souls 3 od From Software, nowy gameplay z Halo 5, skupiający się tylko i wyłącznie na multiplayerze (nuda), materiał od twórców nowego Forza Motorsport o tworzeniu efektów deszczu i mokrych nawierzchni w najnowszej odsłonie swojej gry wyścigowej (również nuda). Z naprawdę ciekawych tytułów pokazano nowe Homefront, tym razem tworzone przez Crytek i nowego Rainbow Six, który zostanie wydany wraz z dwoma poprzednimi odsłonami z X360. Dla Microsoftu zostało jedno (a przynajmniej tak nam się wydawało) naprawdę ważne ogłoszenie na sam koniec: nowe fragmenty rozgrywki z Rise of The Tomb Raider.

http://www.youtube.com/watch?v=nnSm0Pqv_44

Rabując groby

Nowy Tomb Raider prezentuje się rewelacyjnie – trudno nie zauważyć, że Uncharted ma już w pełni rozwiniętego i dopracowanego rywala, który tylko czeka, żeby odzyskać niegdyś utraconą pozycję w gatunku action-adventure. Oprawa graficzna jest naprawdę doskonała, widać ogrom pracy, którą włożyło Crystal Dynamics w podniesieniu standardów do nowej generacji: dynamiczne, wyjątkowo szczegółowe cienie i światła, niesamowite wykonanie otoczenia, roślinności oraz wody, a także doskonała animacja postaci. Został nam przedstawiony nowy fragment rozgrywki w którym Lara skrada się i wyjątkowo sprawnie rozprawia się ze swoimi przeciwnikami w małym obozie pośrodku lasu. Gra jest jeszcze bardziej brutalna niż poprzednia część, co w jakiś sposób kontrastuje ze starymi Tomb Raiderami, ale widać, że gameplay został znacząco doszlifowany i nie możemy się doczekać, żeby na własnej skórze przekonać się jak wypadną najnowsze przygody panny Croft. Po prezentacji rozgrywki zobaczyliśmy też krótką zapowiedź grobowców, które wystąpią w grze. Przypominam, że w najnowszych Tomb Raiderach grobowce odgrywają role pobocznych zadań, skupionych na zagadkach i eksploracji – mam nadzieję jedynie, że żaden z tych dodatkowych grobowców nie będzie sprzedawany ani rozdawany jako DLC, bo to byłaby prawdziwa szkoda.

http://www.youtube.com/watch?v=LZnfb2XfSc0

Ostatnia niespodzianka i podsumowanie

Kończąc swoją konferencję gigant z Redmond postanowił pokazać grę-niespodziankę, którą zaskoczy publikę i udowodni, że kochane przez graczy serii mogą powracać nawet po wielu latach. Gra miała być osadzona w uniwersum Halo i prawdę mówiąc, ja liczyłem na jakiś spin-off związany z historią planety Reach albo jakiegoś innego świata zmagającego się z inwazją Covenantów. Jak bardzo byłem w błędzie przekonałem się już po paru chwilach – to zapowiedź nowego Halo Wars. Dla przypomnienia: Halo Wars to RTS z X360, który miał udowodnić, że na konsolach też się da tworzyć i grać w RTSy. Nic bardziej mylnego; nie bez przyczyny świat zapomniał o tej grze i nigdy nie domagał się sequela – to pomysł, który się nie sprawdził, gra była wyjątkowo kiepska jak na standardy gatunku i na dodatek sterowanie oraz oprawa odstawały bardzo mocno od ówczesnych konkurentów. Mam nadzieję, że druga część Halo Wars poprawi błędy poprzednika i będzie znacznie lepszą grą, ale po co ktoś ma udowadniać, że na konsolach da się grać w RTSy, skoro mamy od tego celu PC ze znakomitym line-upem tego rodzaju tytułów. Grę tworzy Creative Assembly, twórcy cyklu Total War. Poczekamy, zobaczymy.

Konferencję Microsoftu zaliczam do bardzo udanych, nawet może odrobinę bardziej niż z E3. Pokazano naprawdę dużo nowych fragmentów gier, tych na które ludzie najbardziej czekają. Wydarzenie było momentami nudne (koszmarny mecz Halo 5 Guardians, który trwał zdecydowanie za długo – kiedy Microsoft zrozumie, że Europa to nie Stany Zjednoczone i nie jesteśmy bardzo podekscytowani oglądając profesjonalnych graczy w Halo skaczących przez 10 minut z magnum), momentami żenujące (Koji Igarashi przebrany za Indianę Jonesa, smutnie wymachujący swoim małym biczykiem), ale przez większość czasu fascynujące – zwłaszcza kierunek, który obrał Microsoft z Windowsem 10, cross-playem i cross-buyem, czyniąc PC prawie równorzędną do Xboxa One platformą. Wyjątkowo też cieszy, że Microsoft nadal wspiera inicjatywy Indie, wyraźnie wybierając tytuły, które świadczą o gatunku najlepiej.

Źródła/obrazy: cnet, gaf

 

 

 

 

 

 

 

 

 

___________________

Zapraszamy również do polubienia naszego profilu na Facebooku oraz zapoznania się z ofertą naszego sklepu internetowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

248 More posts in Wydarzenia category
Recommended for you
Statystycznie w co 8. smartfonie na świecie jest polska miedź lub srebro

W swoim wystąpieniu podczas panelu "Jakim krajem będziemy w 2050 roku?" szef KGHM zwrócił uwagę,...