Gładzik zamiast myszki? Pracuję tak prawie rok!

Gładzik, touchpad, płytka dotykowa. Nieważne jak nazwiemy rzeczy element, niemal pewne jest to, że przed nazwą dodamy jeden z wielu znanych w języku polskim epitetów. Pytanie, czy wspomniany element konstrukcyjny komputera faktycznie zasługuje na gorzkie słowa i surową ocenę. Chciałbym przedstawić wam kilka powodów, dzięki którym gładzik może być traktowany jako najlepszy przyjaciel użytkownika komputera. Tak — rezygnacja z myszy jest możliwa, choć nie najłatwiejsza.

Gładzik

Na wstępie muszę zaznaczyć, iż swoje doświadczenie oparłem nie tylko o MacBooki, w których gładzik zachowuje się dokładnie tak, jak powinien zachowywać się w laptopie. Testy użyteczności przeprowadzałem również na urządzeniach takich jak mobilne hybrydy, a nawet ciężkie stacje robocze. Dzięki wiedzy nabytej podczas prywatnego badania zdałem sobie sprawę z tego, komu i w jakich sytuacjach myszka jest tak naprawdę potrzebna. Warto skonfrontować sprawę ze swoimi przyzwyczajeniami, zwłaszcza że zakup myszy, która spełnia wymagania osób pracujących przed komputerem, może być odczuwalny dla portfela.

Gładzik — kiedy tak?

W wielu sytuacjach lepiej sprawdzi się połączenie klawiatury z myszą, do czego wrócimy na końcu wpisu. Teraz zatrzymajmy się przy zaletach rozwiązania, które odkrywałem przez niemal rok. Około 11 miesięcy wstecz uszkodziłem mysz. Kolejny gryzoń poleciał do kosza i po raz kolejny szykowałem się na wydanie pieniędzy. Postanowiłem jednak wstrzymać się z zakupem i sprawdzić, jak zachowuje się gładzik w MacBooku przy założeniu częstego użytkowania i rezygnacji z myszki. To była jednak z lepszych decyzji w moim “komputerowym” życiu.

Okazuje się, że precyzja wbudowanego w komputer Apple gładzika jest wystarczająca do moich potrzeb. Warto w tym miejscu zaznaczyć to, że laptop nie służy mi do gier. Owszem, zdarza się, że zainstaluję na nim jeden lub dwa tytuły rocznie, jednak są to wyjątki. Praca w przeglądarce, w programach użytkowych oraz nawigacja po systemie odbywa się wygodnie i naprawdę płynnie. Nie bez znaczenia są tutaj gesty. Ba — w niektórych sytuacjach odgrywają one kluczową rolę. W MacBooku mam do dyspozycji poniżej wypunktowane opcje.

  • Przewracanie stron
  • Otwieranie centrum powiadomień
  • Przeciąganie trzema palcami
  • Wyszukiwanie i detektory danych
  • Wyświetlenie biurka
  • Launchpad
  • Mission Control
  • Exposé aplikacji
  • Zmiana aplikacji pełnoekranowej przesunięciem

To oczywiście jedynie gesty systemowe. W programach zewnętrznych również znajdzie sporą liczbę obsługiwanych gestów.

W Windows 10 sprawa nie jest już tak przyjemna, jak w przypadku Maka, ale w dalszym ciągu jesteśmy w stanie korzystać z rozwiązania, jakim jest gładzik. W zasadzie jest to całkiem przyjemne. Zarówno w macOS jak i w okienkach Microsoftu radziłem sobie z obsługą programów graficznych bez pomocy myszy, co początkowo wydawało mi się wyzwaniem. Dziś wiem, że praca w typowych programach graficznych, oczywiście amatorska, nie jest dla gładzika kłopotliwa. Precyzja, jaką zapewnia mysz, jest większa, ale nie zawsze potrzebna.

Dziś, po niemal roku jestem pewny, że do myszy szybko nie wrócę. Zmusić mogłaby mnie tylko konieczność wynikająca z wykonywanej pracy zarobkowej. Tutaj na szczęście nie przewiduję zmian, dlatego tymczasowo w moim domowym setupie nie znajdziecie myszki komputerowej.

Gładzik

Gładzik — kiedy nie?

Wiem, że nie jestem pępkiem świata. Przekonywanie was o tym, że gładzik jest najlepszym wynalazkiem wszech czasów i nie potrzebujecie do obsługi komputera niczego więcej, brzmiałoby jak szaleństwo. Pomimo mojego uwielbienia dla wspomnianego elementu, jestem w pełni świadomy wad rozwiązania, który można, choć nie w każdym przypadku, zaradzić.

Największym problemem touchpada jest przypadkowe jego użycie podczas pisania na klawiaturze. Dotyczy to głównie urządzeń z Windowsem, w których płytka dotykowa znajduje się bliżej prawej bądź lewej krawędzi obudowy. Wielokrotnie zdarzało mi się musnąć nadgarstkiem dotykową powierzchnię, przez co kursor ekranowy przeskakiwał w niepożądane przeze mnie miejsce w tekście. To irytujące, dlatego warto brać pod uwagę urządzenia z konstrukcją podobną do MacBooka, gdzie gładzik umiejscowiony jest pośrodku. Drugim wyjściem jest kupno klawiatury z panelem dotykowym lub akcesoryjnego touchpada.

Precyzja jest istotna i jak mocno nie promowałbym gładzika, tak zdaję sobie sprawę z tego, że spora grupa profesjonalistów, w pracy, bez myszy zwyczajnie się nie obejdzie. Dlatego też, jeśli zajmujesz się, dajmy na to — projektowaniem lub modelowaniem 3D, gładzik może nie być dla ciebie rozwiązaniem optymalnym. Przynajmniej w pracy.

Mysz lepiej sprawdzi się także w przypadku zapalonych graczy, do którego grona, prawdę mówiąc, nie należę. Niemniej, sprawdziłem, jak MacBook poradzi sobie z Wiedźminem. Wniosek jest oczywisty — próba zastąpienia myszki gładzikiem, nie była w tym konkretnym przypadku pomysłem dobrym. Da się, ale gryzoń będzie rozwiązaniem lepszym.

Podsumowując — gładzik z powodzeniem może zastąpić mysz w lwiej części codziennych czynności wykonywanych na komputerze. Sam spędzając przez laptopem około 12 godzin dziennie, nie odczuwam dyskomfortu z powodu braku myszy. Czy w twoim przypadku będzie podobnie? Sprawdź i koniecznie daj mi znać w komentarzu pod wpisem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

206 More posts in felietony category
Recommended for you
Ekosystem Apple
Ekosystem Apple — jak zacząć przygodę ze sprzętem z logo nadgryzionego jabłka?

Nie nazwałbym siebie ortodoksyjnym sadownikiem, ale sprzęt oraz oprogramowanie od Apple cenię naprawdę wysoko. Zdaję...