iA Writer 4, czyli niezbędnik osoby żyjącej z pisania

iA Writer 4 to świetne narzędzie, które docenią przede wszystkim osoby, których praca lub hobby opiera się na tworzeniu tekstów, szczególnie tych przygotowywanych z myślą o internecie. Korzystałem z wielu konkurencyjnych rozwiązań, jednak tytułowa aplikacja nie ma sobie równych. Dlaczego? Oszczędza, czas nerwy i jakby nie patrzeć — pieniądze.

iA Writer 4

Od wielu lat zarabiam na życie pisaniem. Moje losy potoczyły się w taki, a nie inny sposób, za co dziś jestem wdzięczny wszystkim osobom, które się do tego przyczyniły. Przez cały okres pracy zawodowej sprawdziłem co najmniej kilkanaście aplikacji — edytorów tekstu. Żadne jednak nie spełniało moich, zdawałoby się, prostych wymagań. Od produktu, który zaraz po komputerze i smartfonie jest niezwykle ważnym narzędziem mojej pracy, oczekiwałem prostoty, wygody, ficzerów zwiększających wydajność oraz zgodności ze standardami webowymi. Niby niewiele, ale jak się później okazało, znalezienie odpowiedniego programu było zadaniem niezwykle trudnym…

Zanim poznałem iA Writer 4

Jak przystało na przykładnego dziennikarza, swoją zabawę rozpocząłem od Microsoft Word, czyli standardu w świecie edytorów tekstu. Co ciekawe, opłacałem nawet subskrypcję Office 365 dającą mi dostęp do pełnego pakietu biurowego oraz chmury OneDrive. Narzędzie działało świetnie, pozwalało na wykonanie wielu niezwykle skomplikowanych czynności, ale prawdę mówiąc, chciałem jedynie na nim pisać. Przygotowywanie tekstu pod publikację w internecie powinno cechować się sprawnością i prostotą w formatowaniu. Nie wspomnę nawet o wsparciu dla skupienia na konkretnym fragmencie tekstu. Rozumiecie chyba, że nie pozostało mi nic innego, jak szukanie alternatywy.

Przerobiłem również wszystkie odpowiedniki w postaci Open Source’owych pakietów biurowych oraz Apple’owskiego Pages. Każda z nich§ oferowała potężne możliwości, których, jak już wspomniałem wcześniej nie potrzebowałem na codzień. Ktoś poradził mi powrót do korzeni, czyli użycie notatnika, który oferował prostotę. Faktycznie, idealnie ograniczał liczbę „rozpraszaczy”, ale czułem się nieco otępiały przez brak możliwości jakiegokolwiek sensownego formatowania. Szukałem więc dalej…

Tak natrafiłem na informację o składniach Markdown i edytorach tekstu obsługujących te wygodne rozwiązanie. Tutaj zaczęła się prawdziwa przygoda. Przebrnąłem przez kilka produktów zgodnych ze wspomnianą składnią. Większość z nich to niestety płatne rozwiązania, przez co mój portfel uszczuplił się o niemałą kwotę. Największy komfort zapewnił mi Calmly Writer, którego chwalę do dziś. Aplikacja webowa działa wprost genialne i pozwala na szybkie i co ważne skupione tworzenie tekstu. Zaczęło mi jednak brakować pewnych udogodnień, dodatkowo Google zapowiedziało koniec wspierania web aplikacji (działających w osobnym oknie przeglądarki) w systemach innych niż Chrome OS. Zapytałem twórców, czy planują stworzenie wersji dedykowanej Windowsowi oraz macOS i ku mojej uciesze otrzymałem pozytywną odpowiedź — trwają pracę nad pożądanymi przeze mnie programami. Niestety, termin ich premiery pozostaje nieznany. Cóż, po raz kolejny porzuciłem rozwiązanie, choć nie wykluczam powrotu po udostępnieniu wersji na macOS.

iA Writer 4 — tego mi brakowało

Przeglądając sieć, wielokrotnie natykałem się na informacje o iA Writer, którego chwalili sobie dziennikarze serwisów o wysokiej renomie. Ba — aplikacja wielokrotnie gościła na polskojęzycznych blogach technologicznych, na których zbierała pozytywne oceny. Postanowiłem spróbować, początkowo z wersją Trial i to był strzał w dziesiątkę.

Aplikacja idealnie wpisuje się w moje i jak mniemam nie tylko moje potrzeby. Uproszczone formatowanie dzięki składni Markdown, tryby skupienia, integracja z WordPressem oraz kopia zapasowa w chmurze iCloud. Jeśli istnieje idealne narzędzie do tworzenia tekstów internetowych, jest nim właśnie iA Writer 4. Jeśli chcielibyście spróbować jego możliwości, ale obawiacie się „nauki” nowego rozwiązania w postaci Markdown, muszę was uspokoić. Zapoznanie się z zasadami edycji zajmuje dosłownie minuty, zaś oszczędność czasu płynąca z faktu ich wykorzystywania jest ogromna.

Jak wiecie, czas to pieniądz, dlatego nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić was do wypróbowania rozwiązania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

256 More posts in felietony category
Recommended for you
Fotografia mobilna
Fotografia mobilna i SI, czyli żegnamy fizyczne ograniczenia sprzętowe

Męczy mnie już walka na liczbę modułów aparatów montowanych w smartfonach, podobnie jak męczył mnie...