Kiedyś to było, czyli kilka słów o tym, w którą stronę zmierza Instagram

Instagram z serwisu fotograficznego zmienił się w ordynarną społecznościówkę. Samo w sobie nie jest to niczym złym — na zmianie korzystają głównie użytkownicy otrzymujący dostęp do interesujących funkcji. Zainteresowanie userów przekłada się na kondycję finansową usługi, ale czy w imię zarobku warto “zaśmiecać”, jakby nie patrzeć kapitalny produkt? Zanim odpowiecie sobie na rzeczone pytanie, sprawdźcie nowości, jakie wprowadzono w aplikacji w ostatnim czasie.

Instagram

Początkowo (czytaj — przed przejęciem aplikacji Instagram przez Facebooka) program był przejrzystym, wygodnym i prostym w użyciu narzędziem do dzielenia się zdjęciami. Dziś, aplikacja nie przypomina już protoplasty, co mnie osobiście drażni i zniechęca do zabawy. Z serwisu korzystam dziś biernie, nie licząc prowadzenia kont “na zlecenie”. Nie zrozumcie mnie źle — lubię nowinki, usprawnienia i coraz to nowsze funkcje, ale nie w tempie, które nie pozwala szaremu Kowalskiemu na dobre poznanie ficzerów i ich późniejsze wykorzystanie. Co więc konkretnie nie podoba mi się w Insta?

Instagram — zmiany na minus

Kiedyś Instagram stanowił miejsce, w którym można było podzielić się naprawdę ważną dla nas fotografią. Ok, ograniczenie w postaci proporcji obrazka mogło wielu osobom przeszkadzać, ale nie oszukujmy się — kwadratowe kadry do dziś kojarzone są właśnie z rzeczonym serwisem. Przejście na “luźniejsze” proporcje pozwoliło rozwinąć skrzydła wielu domorosłym fotografikom, ale spowodowało również zatracenie idei stojącej za opisywanym serwisem. Ja tego niestety nie kupuję, ale wyniki popularności aplikacji pokazują, że należę do mniej licznej grupy userów.

To, że co piąty lub co siódmy wpis na moim strumieniu stanowią reklamy, niekoniecznie odpowiednio dobrane do mojej osoby jestem w stanie przeboleć. Firma musi zarabiać. Nie rozumiem natomiast w jakim celu Instagram będzie zaśmiecał mój newsfeed propozycjami zdjęć nieznajomych mi osób. Tak, powodem może być próba nakłonienia mnie do częstszego zaglądania do aplikacji. Z pewnością u wielu użytkowników przyniesie to skutek, mnie nowość zdecydowanie odpycha.

Choć zmiana, o której napiszę, weszła w życie już dawno, muszę, po prostu muszę o niej wspomnieć. Otóż chronologiczne wyświetlanie zdjęć/postów jest już dziś niedostępne. Podobnie wygląda sprawa Facebooka, na którym panuje jeszcze większe zamieszanie. Wygląda na to, że Zuckerberg przymierza się do jeszcze większego przeładowania platformy Instagram ficzerami znanymi z FB i Snapchata. To nie jest dobra droga Panie Zuckerberg.

Zmiany a sukces

Moje narzekanie nie zmieni tego, w jakim kierunku zmierza serwis. Mało tego — znam wiele osób, dla których opisywane zmiany są interesujące i, o zgrozo, użyteczne. Właśnie takim osobom dedykowane są nowości. Jako okazjonalny user nie generuje zysków z reklam tak, jak czynią to “nałogowi” Instagramowicze, a co za tym idzie — dla włodarzy serwisu jasne jest to, że dostosować muszą się przede wszystkim do “większości”.

Foto: Instagram

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

214 More posts in felietony category
Recommended for you
Wojna redaktorów: Keynote Apple – warto było czekać?

Keynote Apple jak zwykle sprawiła, że cały świat zaczął mówić o gigancie z Cupertino. Dlaczego...