Kim był Stan Lee i dlaczego będziemy za nim tęsknić?

Stan Lee zmarł w poniedziałek 12 listopada. Nie będzie przesadą, jeżeli powiemy, że duża część internetowej społeczności pogrążyła się na chwilę w żałobie. W końcu odeszła jedna z ważniejszych osób, które ukształtowały naszą popkulturę w formie, jaką dziś dobrze znamy. Pewne jest to, że drugiego takiego człowieka już nie będzie.

Stan Lee

Stan Lee nie byłby tak rozpoznawalną postacią dziś, gdyby nie filmy ze stajni Marvela. Tych filmów nie byłoby, gdyby nie postać Stana Lee. Wprawdzie możemy założyć, że większość osób wie, kim są Spider-Man, Thor czy Iron Man, ale zapewne nie wszyscy wiedzą o tym, kto powołał ich do życia. Gdyby nie ogromna popularność filmów z uniwersum Marvela, dziś o śmierci tego artysty nie mówiłby cały świat.

Stan Lee – legenda komiksu

Można powiedzieć, że całe życie Stan Lee był związany z branżą komiksową. Z początku Stanley Martin Liber (prawdziwe nazwisko) był zaledwie asystentem w firmie Timely Comics, która później została przemianowana na Marvel Comics. Jednak to pod szyldem Timely ukazały się jedne z najważniejszych komiksów, które wywarły wpływ na całą późniejszą popkulturę. Lee zajmował się tam z początku poprawianiem szkiców oraz obrysowywaniem ich za pomocą tuszu. Dodatkowo czytał komiksy i sprawdzał je pod kątem poprawności językowej ora fabularnej. Za debiut uznaje się wydanego w maju 1941 roku Kapitana Amerykę (#3), gdzie Stan odpowiadał za uzupełnianie dialogów.

Pierwszą z postaci, które współtworzył Stan Lee, był Destroyer i miało to miejsce jeszcze 1941 roku. Twórca brał udział nawet w działaniach wojennych, choć jego aktywność ograniczała się głównie do tworzenia instrukcji dla wojsk czy filmów propagandowych. Prawdziwy rozkwit kariery Lee przypadł na połowę lat 50-tych. Stan zmienił wtedy podejście do tego, jak tworzone są postaci w komiksach. Zrobił to za namową żony, która stwierdziła, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować nowego podejścia. Wtedy bohaterowie nie mieli wad lub były one niemal niewidoczne. Stan Lee przyczynił się do tego, że zostali oni uczłowieczeni.

Kariera ogólnoświatowa

Treści, przy których współpracował Stan Lee, zaczęły robić się poważniejsze. W komiksach pojawiały się rzeczy, które do tej pory zarezerwowane były tylko dla literatury czy filmu. Opowieści graficzne przestały być tylko rozrywką, ale stały się także nośnikiem poważniejszych przesłań. Komiksy poruszały tematy rasizmu czy uzależnień od narkotyków, stając się poniekąd medium uświadamiającym młodszego czytelnika. Lee wypracował także nową metodę tworzenia treści, która miała polegać na ścisłej współpracy między rysownikiem, a scenarzystą. Coś, co dziś wydaje się standardem, przed laty było zupełną nowością.

Stan Lee nie tworzył już od wielu lat, a przynajmniej nie w takim stopniu, jak kiedyś. Jego rola stała się głównie wizerunkowa. To on stał się „twarzą” Marvela, udzielał wywiadów, odpowiadał za dobieranie treści i pojawiał się na konwentach. Duża część z szerokiej publiczności poznała go dopiero wtedy, kiedy zaczął pojawiać się w filmach Marvela, a robił to w praktycznie każdym. Był także ich producentem wykonawczym, a zaczęło się to jeszcze w latach 90-tych i lepiej zapomnieć o wtedy wypuszczanych tytułach.

Dziś trudno będzie nam sobie wyobrazić kolejne filmy Marvela, bez słynnych cameo Stana Lee na ekranie. Wprawdzie ponoć część dodatkowych scen została już dawno z rysownikiem nakręcona, ale i tak oglądanie ich na ekranie może złamać serce wielu miłośnikom komiksów. Stan Lee nie był postacią idealną, bo miał swoje za uszami, ale nie sposób nie docenić jego wkładu we współczesną popkulturę.

Smartfony, laptopy oraz PC-ty, które pozwolą wam na oglądanie filmów ze stajni Marvela, znajdziecie w naszym sklepie internetowym.

Źródło: Twitter / Wikipedia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

281 More posts in felietony category
Recommended for you
Świat bez Internetu
Świat bez Internetu pogrążyłby się w chaosie

Jesteśmy już tak przyzwyczajeni do tego, że mamy wszystko na wyciągnięcie ręki, że w momencie...