Kodak Photo Printer MINIi oraz Photo Printer DOCK – już oficjalnie

Kodak Photo Printer w wersji MINI oraz DOCK to „kieszonkowe” drukarki współpracujące ze smartfonami. Niewielkie rozmiary zapewniają mobilność, ale jak przedstawia się sprawa jakości zdjęć?

Kodak Photo Printer

Tytułowy sprzęt wylądował właśnie w Polskich sklepach i jeśli przymkniemy oko na nieco wysoką cenę, możemy mówić o prawdziwym hicie. Oczywiście w kategorii kompaktowych drukarek przenośnych.

Kodak Photo Printer MINI

Pierwsza z propozycji jest tą mniejszą. Mówimy o konstrukcji przypominającej nieco osławiony już Instax, o wymiarach 15,7 x 7,9 x 2,5 cm. MINI jest naprawdę niewielki, co przy wadze 200 gramów oznacza ultra mobilność. Dodam jeszcze, że mówimy o wadze urządzenia „uzbrojonego” w akumulator oraz wkłady.

Drukarkę, bo do tej kategorii możemy zaliczyć rzeczony sprzęt, powinniśmy sparować z naszym smartfonem za pomocą NFC. Inaczej możemy zapomnięć o przesłaniu materiałów do druku, które to odbędzie się po Wi-Fi. Zakładając, że „połączenie” przebiegło pomyślnie, możemy zacząć zabawę. Zabawę, która pozwoli na wydrukowanie fotek o wymiarach 8,5 x 5,25 cm. Wkłady służące do „stworzenia” zdjęć są naturalnie wodoodporne i możemy zdecydować się na kilka ich rodzai. Dostępne są modele z samoprzylepne, co ułatwi montaż w ramce lub na ścianie.

Kodak Photo Printer DOCK

Drugie urządzenie wydaje się być poważniejsze i to nie tylko za sprawą zwiększonych w stosunku do modelu MINI rozmiarów oraz wagi. Do rzeczy…

DOCK mierzy dokładnie 16,8 x 10,3 x 6,8 cm. To sporo, zwłaszcza przy wadze 760 gramów. Na szczęście urządzenie rekompensuje wymiary formatem zdjęć. Tak, opisywany model pozwoli na wydruk fotek 10 x 15 centymetrów, czyli standardu. Oznacza to ni mniej, ni więcej, jak to, że zakup ramek będzie zadaniem prostym. Dostępność plansz, na których umieścimy zdjęcia we wspomnianym formacie jest po prostu ogromna.

Drukarka wyróżnia się również innymi ficzerami, takimi jak czytnik kart microSD oraz wejście USB, w którym możemy umieścić pendrive. Co ze smartfonami? Tutaj drzemie prawdziwa siła propozycji Kodaka. Konstrukcja przypominająca miniaturkę tradycyjnej drukarki pozwala na „wpięcie” telefonu za pośrednictwem złącz microUSB oraz Lightninig. Genialne i efektowne.

Przyznam, że to właśnie model wyższy przemawia do mnie mocniej. Różnica w cenie, o której za chwilę nie jest znacząca, szczególnie jeśli zestawimy ją z oferowanymi możliwościami.

Ceny, wkłady oraz dostępność

Nie są to niestety gadżety tanie, ale nie możemy powiedzieć, żeby były niedostępne dla przeciętnego Kowalskiego. Kwestia indywidualna…

Za model niższy, czyli Kodak Printer MINI przyjdzie nam zapłacić 599 zł, podczas gdy wersja DOCK to wydatek rzędu 749 zł. 150 zł różnicy wydaje się w mojej ocenie, jak najbardziej uzasadniony, ale pamiętajmy, że zakup samego urządzenia to nie jedyny koszt. Równie istotne są tutaj wkłady drukujące.

Tutaj rozbieżność cenowa jest spora i przedstawia się następująco:

Model MINI

  • Opakowanie wkładów na 20 sztuk zdjęć – 64 zł
  • Opakowanie wkładów na 30 sztuk zdjęć – 94 zł
  • Opakowanie wkładów na 50 sztuk zdjęć – 149 zł
  • Opakowanie wkładów samoprzylepnych na 20 sztuk zdjęć – 69 zł

Model DOCK

  • Opakowanie wkładów na 40 sztuk zdjęć – 95 zł
  • Opakowanie wkładów na 80 sztuk zdjęć – 179 zł
  • Opakowanie wkładów na 120 sztuk zdjęć – 259 zł

Jak widzicie, kwoty są zróżnicowane i każdy może wybrać najrozsądniejszy dla siebie wariant. Nie mniej jedna fani częstego drukowania mogą odczuć boleśnie koszty związane z rozwijaniem tegoż „hobby”. Jeśli natomiast uważacie drukowanie zdjęć za sporadyczną rozrywkę – proszę bardzo, Kodak Photo Printer MINI oraz Kodak Photo Printer DOCK idealnie się tutaj sprawdzą.

Źródło: Kodak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3828 More posts in artykuły category
Recommended for you
cyberprzestępczość
Komputery kwantowe – nadzieja czy zagrożenie cyberbezpieczeństwa?

Wyścig do stworzenia pierwszego powszechnie stosowanego komputera kwantowego trwa - być może wkrótce poznamy producenta,...