Kolejny Matrix powstanie! Keanu Reeves na pokładzie!

Żyjemy w naprawdę interesujących czasach. W kinach dalej możemy oglądać Króla Lwa, choć w odświeżonej wersji, ale niedługo powróci na ekrany także inny hit sprzed dwóch dekad. Może nie „powróci”, ale doczeka się kontynuacji, bo kolejny Matrix powstanie i co ważne, z częścią oryginalnej obsady na pokładzie. Czy to na pewno dobry pomysł?

Kolejny Matrix
Fot. Warner Bros

Końcówka lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przyniosła kilka kinowych hitów. Dostaliśmy wtedy pierwszą część nowej sagi Gwiezdnych Wojen i po dziś dzień śni nam się Jar-Jar i wcale nie są to miłe sny. Jednak dostaliśmy także coś jeszcze, bo na ekrany kin wszedł wtedy film, który zdefiniował na nowo kino akcji. Mowa oczywiście o pierwszym Matrix, który nie tylko pokazał, że sceny akcji można kręcić jeszcze bardziej widowiskowo, ale także zapowiadał przerażające zmiany technologiczne. I teraz nowy Matrix ma powrócić.

Kolejny Matrix

Jakiś czas temu pojawiły się plotki, że powstaje reboot Matrixa, gdzie miałaby pojawić się nowa obsada, która pomogłaby wprowadzić film w XXI wiek. Informacje wydawały się pewne, bo wypowiadali się ludzie blisko związani z branżą oraz samymi siostrami Wachowskimi. Tymczasem okazało się, że chodziło o coś zupełnie innego i nie zdziwiłoby nas to, gdyby wspomniane plotki miały na celu jedynie to, by przypomnieć widzom o czymś takim, jak seria Matrix. Tak, kolejny Matrix powstaje i wygląda na to, że będzie to coś więcej, niż sama kontynuacja czegoś, co do tej pory nazywaliśmy trylogią.

Variety wypuściło wczoraj późnym wieczorem prawdziwą bombę, bo potwierdziło coś, czego chyba nikt się jednak nie spodziewał. Kolejny Matrix pojawi się w kinach, a w rolach Neo oraz Trinity ponownie zobaczymy Keanu Reevesa oraz Carrie-Anne Moss. Co więcej, reżyserią oraz scenariuszem ma zająć się Lena Wachowski, czyli osoba odpowiedzialna za oryginalną trylogię. Nie powiedziano jeszcze, czy na pokład powróci także Laurence Fishburne w roli Morfeusza, ale na takie szczegóły pewnie będziemy musieli jeszcze chwilę poczekać. Czego możemy się spodziewać po nowej produkcji, za którą stoi tym razem Warner Bros. oraz Village Roadshow Pictures?

Co mówi studio i twórcy?

Wczoraj o sprawie wypowiedział się Toby Emmerich, czyli przewodniczący Warner Bros. Company i z jego słów wynika, że firma jest mocno podekscytowana nowym projektem. Trudno mu się dziwić, bo przecież sama trylogia Matrixa przyniosła niebotyczne dochody (1.6 miliarda dolarów), choć jeżeli chodzi o poziom artystyczny dwóch kolejnych odsłon, można mieć pewne obawy o przyszłość serii. Emmerich powiedział tak:

„Nie możemy być bardziej podekscytowani ponownym wejściem do „Matrixa” z Laną. Lana jest prawdziwą wizjonerką – wyjątkową i oryginalną twórczynią filmowców – i cieszymy się, że pisze, reżyseruje i produkuje ten nowy rozdział we wszechświecie „Matrixa”.

Mocno zastanawia nas to, gdzie zostanie umieszczona sama akcja kolejnej odsłony z serii, bo przecież końcówka trzeciej części jasno ucięła możliwość kontynuacji. Podejrzewamy, że sama akacja zostanie osadzona gdzieś pomiędzy oryginalnymi częściami produkcji, bo inaczej wypaczyłoby to sens całości. Na szczegóły jeszcze za wcześnie, ale tak sprawę komentuje Lena Wachowski:

„Wiele pomysłów, które Lilly i ja odkryłyśmy dwadzieścia lat temu na temat naszej rzeczywistości, są teraz jeszcze bardziej aktualne. Bardzo się cieszę, że te postacie wróciły do mojego życia i jestem wdzięczna za kolejną szansę na pracę z moimi błyskotliwymi przyjaciółmi.”

Do premiery filmu jeszcze daleko, ale będziemy na niego czekali, jak na Gwiazdkę.

Nowe smartfony, które przeniosą was w przyszłość, znajdziecie w naszym sklepie internetowym, wchodząc pod ten adres.

Źródło: Variety / Warner Bros. / IMDB / Opracowanie własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3435 More posts in artykuły category
Recommended for you
Apple udostępniło po cichu Safari 13 dla komputerów Mac

Gigant z Cupertino udostępnił wczoraj aktualizację systemową iOS 13 i to właśnie na nią „rzucili się”...