[Old but gold] Golden Axe

Smoki, szkieltory i wszelkiej innej maści potwory, dziś mogą nie robić na nas takiego wrażenia, jak wtedy kiedy byliśmy dziećmi. Jednak blisko trzydzieści lat temu (sic!) wszystko wyglądało inaczej. Pojawił się tytuł, który na zawsze odmienił gatunek gier hack-and-slash. Klasyka w najczystszej postaci, która dalej daje wielką przyjemność z grania. Przyjrzyjmy się historii Złotego Topora, czyli Golden Axe.

Golden Axe

Końcówka lat osiemdziesiątych przyniosła jedną z najlepszych gier, które po dziś dzień są pamiętane przez graczy na całym świecie. Nikt chyba nie spodziewał się, że produkcja, którą zajmowało się zaledwie sześć osób, stanie się ogólnoświatowym hitem i doczeka się portów na kilka różnych platform. Wszystko za sprawą tego, że w końcu pokazano, jak na świat mogą oddziaływać sami bohaterowie. Ich poczynania potrafiły zatrząść całym ekranem, a siedzący przed telewizorem gracze nie mogli wyjść z podziwu, jak szczegółowa może być grafika. Oczywiście o ile mieli to szczęście i nie grali na pececie w wersję stworzoną przez Telenet Japan.

Golden Axe

W latach osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych w całej Polsce można było znaleźć salony, gdzie rozstawiano automaty do gier. Te miejsca przyciągały dzieciaki na długie godziny, a do niektórych maszyn ustawiały się ogromne kolejki. Wprawdzie upatrzenie wśród tych automatów tego, gdzie dało się pograć w Golden Axe, graniczyło z cudem, to i tak tytuł zyskał u nas wielką popularność. Stanowił preludium do mordobić, które przez kilka kolejnych lat królowały wśród najczęściej wybieranych gier. Warto chociażby wspomnieć Alien Vs. Predator od Capcom czy nawet nasze rodzime Franko. Jednak żaden z tych tytułów nie miał klimatu Złotego Topora.

Golden Axe

Za ojca tytułu uważa się Makoto Uchida, który pojawił się w korporacji Sega w 1987 roku. Ten człowiek wcześniej stworzył takie tytuły jak Altered Beast czy Alien Storm, ale po dziś dzień jego największym sukcesem pozostaje Golden Axe. Sama gra z początku miała być czymś zupełnie innym, bo miała nawiązywać do Dragon Quest i mieć w sobie sporo z klasycznego RPG. O ile sam pomysł mógł wydawać się interesujący, to włodarze Sega nie podeszli do niego z wielkim entuzjazmem. Szukali bowiem czegoś nieskomplikowanego, a jednocześnie na tyle wciągającego, by zadowolić graczy. Uchida postawił więc na prostą historię, ale wyrazistych bohaterów. Przyznawał się także do tego, że bezpośrednią inspiracją do stworzenia tytułu był film z Arnoldem Schwarzeneggerem, który pojawił się w 1982 roku. Chodzi oczywiście o Conana Barbarzyńcę.

Fabuła Golden Axe

Raczej niewiele osób skupiało się na tym, by poznać zawiłości fabularne tytułu. Szczególnie, że tych wcale nie było tak dużo. Historia opowiedziana w Golden Axe jest klasyczna do bólu. Mamy bowiem krainę, do której przybywa zły Death Adder (Czarna Żmija). Chcąc stać się władcą, porywa prawowitego króla wraz z jego córką i wtedy do walki wkraczają ci, którym zdążył już zajść za skórę. Bohaterowie muszą wyrąbać sobie drogę do siedzimy antagonisty, a my jako gracze, mamy im w tym pomóc. Próżno szukać tu jakichkolwiek twistów fabularnych czy czegokolwiek, co wykraczałoby poza banały gatunku fantasy. Golden Axe miało być prostą rąbanką i nią się stało.

Akcja gry toczy się w krainie, która w wersji angielskiej nazwana została Yuria. Interesujące jest to, że nazwa ta nie występuje w wersjach japońskich. Zamiast niej pojawia się bowiem Southwood, gdzie rozgrywa się pierwsza część i które jest częścią krainy Firewood. Sama nazwa Golden Axe wywodzi się od złotego artefaktu, który posiada potężne moce i w niewłaściwych dłoniach, może wyrządzić wiele złego. Jak więc widać, nie silono się specjalnie na oryginalność. Topór jest w rękach Death Addera, choć w wersji akradowej broń o tym samym kolorze dzierży jeden z bohaterów.

Golden Axe

Postaci w Golden Axe

W pierwszej odsłonie gry można było wybierać między trzema postaciami. Ax Battler wyglądał i zachowywał się jak Conan. To było oczywiście zamierzone zagranie ze strony twórców gry i jak się później okazało, mieli oni rację nawiązując do kreacji Arnolda. Ax był umięśniony, wymachiwał mieczem na lewo i prawo, a dodatkowo z jakichś dziwnych powodów, ubrano go w niebieskie majtki. Bohater miał powody by nienawidzić Death Addera, bo to jego ludzie byli odpowiedzialni za zniszczenie rodzinnej wioski oraz zamordowanie mu matki. Battler zdawał się być postacią pośrednią, bo nie posiadał ani największej siły, ani dużych zdolności magicznych, za to zasięg jego miecza budził respekt.

Kolejną postacią, którą mógł wybrać gracz, była Tyris Flare. Amazonka i niedoszła księżniczka jednego z królestw, które podbił antagonista opowieści. Jej rodzina została zamordowana, choć w różny sposób w zależności od portu gry. Niemniej główny trzon historii Tyris pozostaje niezmienny. Dziewczyna ukrywała się i była szkolona przez Amazonki, by następnie przystąpić do walki z mordercą jej rodziców. Flare miała największe zdolności magiczne i potrafiła np. przywoływać ogromne słupy ognia. Podobnie jak Ax, ona także została ubrana w dość specyficzny sposób. Czerwone bikini i wysokie buty kiepsko sprawdziłby się na prawdziwym polu bitwy, ale cieszyły oko graczy.

Ostatnią, ale chyba najciekawszą z grywalnych postaci był Gilius Thunderhead. Krasnolud jako jedyny przeżył atak wojsk Death Addera, a w samej bitwie zginął jego jedyny brat, Gari. Ubrany w charakterystyczne zielone wdzianko, Gilius wyruszył z wendettą, by przywrócić pokój. Gracze mogli z powodzeniem wykorzystywać siłę postaci przeciw nadciągającym wrogom, bo Gilius mógł rzucać w pojmanymi przeciwnikami. To zdecydowanie najsilniejsza z postaci, choć podobnie jak dwie pozostałe, potrafi władać magią.

Golden Axe

Gracz mógł dowolnie wybierać spomiędzy bohaterów, którą postacią chce przechodzić tytuł. W Golden Axe można było także grać w dwie osoby, co w pewien sposób urozmaicało rozgrywkę. Szczególnie, że ta nie należała do najdłuższych. Produkcję dało się przejść bowiem w niecałą godzinę.

Golden Axe na świecie

Tytuł z miejsca okazał się ogromnym sukcesem na automatach i Sega postanowiła przenieść go na inne platformy. Najważniejszą z nich była Genesis, która właśnie wchodziła na rynek. Gracze z miejsca pokochali port, który oddawał grywalność znaną z automatów. Wprawdzie tytuł nie wyglądał tak samo, jak na wspomnianych automatach, to oddawał ich ducha. Zresztą to tylko jeden z wielu portów, które Golden Axe otrzymało.

Produkcja pojawiła się bowiem także na Amigę, Comodore 64, ZX Spectrum, Atari czy PC. Najgorzej przyjęto wersję na PC, która pojawiła się na CD i wydało ją na świat Telenet Japan. Komputery osobiste oferowały wyższą rozdzielczość, a miejsca na płycie było o wiele więcej, niż miało to miejsce w przypadku innych nośników. Dziwne jest więc to, że gra w tej wersji wyglądała po prostu tragicznie. Zupełnie zmieniono grafikę, która praktycznie cofała w rozwoju tytuł, a sterowanie było tak złe, że Golden Axe stawało się niemal niegrywalne. Całe szczęście ta produkcja została wypuszczona jedynie na terenie Japonii, a PC-owi gracze na całym świecie mogli już korzystać z innej, o wiele bardziej zbliżonej do oryginału wersji.

Zdecydowano się także na to, by przenieść Golden Axe na 8 bitowe Sega Master System. Tutaj także nie udało się powtórzyć sukcesu z innych platform. Ograniczenia graficzne zrobiły swoje, a dodatkowo jedyną grywalną postacią został Ax. Te niewielkie wpadki nie przeszkodziły w tym, by wydać na świat jeszcze wiele kontynuacji, choć te nie odniosły już takiego sukcesu jak część pierwsza.

Golden Axe

Koniec legendy

Pierwsza część wprowadzała do świata gier pewien powiew świeżości. Wykorzystywane przez bohaterów magiczne moce faktycznie sprawiały wrażenie, że działają. Cały ekran się wtedy ruszał, a przeciwnicy padali jak muchy. Do tego dochodziła ogromna grywalność, która sprawiała, że od tytułu nie chciało się odchodzić. Grając ze znajomymi można było przechodzić tytuł wielokrotnie. Bezpośrednia kontynuacja, czyli Golden Axe II nie wprowadzała praktycznie żadnych zmian względem pierwowzoru.

Pojawiły się wprawdzie nowe lokacje czy możliwości dla postaci, ale były one tak nieduże, że gracza szybko się nudzili. Oczekiwano czegoś nowego i ekscytującego, a w zamian Sega wypuściła odgrzewany kotlet. Oczywiście nie oznaczało to, że studio zamierza przestać wypuszczać gry z uniwersum. Gracze mogli zagrać jeszcze w trzecią odsłonę, która pojawiła się już na Sega Mega Drive w 1993 roku czy Golden Axe: The Duel wypuszczone m.in. na Saturna. Tytuł zawitał nawet na PlayStation 2, ale został zmiażdżony przez graczy oraz krytyków za kiepską oprawę graficzną. Ta wprawdzie wyglądała o wiele bardziej przestrzennie, niż w oryginale, to jak na tamte czasy i możliwości konsoli po prostu kuła w oczy.

Ostatnia próba reanimacji odbyła się w 2008 roku, kiedy zdecydowano się na wpuszczenie Golden Axe: Beast Rider na Xbox 360 oraz PlayStation 3. Tytuł robił naprawdę dobre wrażenie, a przeniesienie akcji w pełen trójwymiar sprawiało, że odczuwało się ją zupełnie inaczej niż kiedykolwiek wcześniej. Produkcja obiecywała dużo, ale nie osiągnęła jakiegoś spektakularnego sukcesu i ostatecznie pogrzebała serię.

Golden Axe było i nadal jest świetną, a przy tym humorystyczną grą, którą wspomina się z przyjemnością. Szkoda, że jej uniwersum nie zostało lepiej potraktowane.

Ciekawostki:

  • Port na konsolę Genesis zmienił m.in. strój Tyris. Zamiast dołu od bikini, nosiła stringi.
  • W grze wykorzystano dźwięki z filmów Rambo: Pierwsza krew oraz Conan Barbarzyńca.
  • Niektórzy przeciwnicy pojawili się już we wcześniejszej grze Machoto Ukida pt. Altered Beast.

Z serii [Old but gold] ukazały się następujące artykuły:

Zapraszamy do naszego sklepu internetowego, gdzie znajdziecie nowe konsole i gry.

Źródło: YouTube / IGN / Sega / Sega-16 / Wikipedia

2 komentarze

  • AMS napisał(a):

    Ech! Nie tak dawno wydałem 17 funciaków na oryginał. To były czasy, Ojciec i Dziadek siedzieli przy piwku i patrzyli jak gram, Dzisiaj ja siedzę przy piwku i … gram a syn (5 lat) patrzy.
    Nawet zaświtała mi myśl, by stworzyć mały blog o moich grach na Amigę (w tech chwili około 40 gier!)
    Tylko, czy byli by odbiorcy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

269 More posts in felietony category
Recommended for you
Stan Lee
Kim był Stan Lee i dlaczego będziemy za nim tęsknić?

Stan Lee zmarł w poniedziałek 12 listopada. Nie będzie przesadą, jeżeli powiemy, że duża część...