[Old but gold] Leisure Suit Larry

Nie ma chyba bardziej niewydarzonej postaci w świecie gier komputerowych, niż Larry Laffter. Mniej więcej 40-letni facet, którego trudno nazwać pociągającym, choć on sam myśli o sobie zgoła inaczej. Seria gier Leisure Suit Larry to jednak klasyka, obok której trudno przejść obojętnie, bo pod płaszczykiem komedii, kryje się tam sporo dramatu.

Leisure Suit Larry

Ilość gier, która pojawiła się w serii, może wydawać się przytłaczająca. Produkcja doczekała się kilku oficjalnych kontynuacji oraz rebootów, które wyszły mówiąc łagodnie, dość słabo. Ostatnio jednak swoją premierę miała gra pod tytułem Wet Dreams Don’t Dry i wydaje się być zaskakująco dobra. Szczególnie jeżeli weźmie się pod uwagę to, co fani serii mogli oglądać w ciągu ostatnich kilku lat. Warto więc przypomnieć, co przyczyniło się do sukcesu produkcji, która ma już na karku ponad 30 lat.

Leisure Suit Larry

Leisure Suit Larry to dość klasyczna w swojej formie przygodówka z gatunku point-and-click. Gatunku, który swoją największą popularność przeżywał w latach 80-tych i 90-tych. Wtedy, razem z ciągle rozwijającym się gatunkiem RTS, produkcje tego typu dominowały na rynku. I wśród nich wyróżniała się jedna firma, która praktycznie każdą grę miała na wysokim poziomie. Nie da się opowiedzieć historii Larrego, bez opowiedzenia historii firmy Sierra.

Pod koniec lat 70-tych, rynek gier komputerowych praktycznie nie istniał. Podobnie jak rynek komputerów osobisty, które jeszcze wtedy nie były czymś, co każdy miał w domu. Stanowiły raczej nowinkę technologiczną, ale powoli się to zmieniało. Między innymi dzięki Apple, które odegrało ważną rolę w historii Sierra. Otóż pierwszym tytułem, który został napisany przez małżeństwo i jednocześnie założycieli firmy, czyli Kena oraz Robertę Williams, była gra Mystery House. Był to pierwszy w historii gier tytuł łączący jednocześnie grafikę oraz wiadomości tekstowe. Dziś może się to wydawać śmieszne, ale wtedy stworzenie samego kodu zajęło blisko trzy miesiące.

Leisure Suit Larry

Mystery House powstawało głównie po godzinach, bo Ken pracował wtedy dla IBM jako programista. Jednak sam tytuł został wydany na platformę Apple II. Szacuje się, że rozszedł się w ilości około 15 tysięcy egzemplarzy i wygenerował zysk około 167 tysięcy dolarów. Nie dziwne więc, że po takim sukcesie małżeństwo Williams zdecydowało się na kontynuowanie obranej przez siebie drogi. Ich firma zmieniła więc nazwę z On-Line Systems na dobrze znaną nam Sierra On-Line. Był to rok 1982, a zaledwie dwa lata później Sierra została uznana za jedną z najbardziej wpływowych firm w branży komputerów osobistych.

Przygodówki od Sierry

Sierra On-Line miała jednak pewne problemy finansowe. I choć jej produkcje dalej dobrze się sprzedawały, to firma znalazła się na skraju bankructwa. Została uratowana przez samego IBM’a, który chcąc wypromować swój nowy sprzęt, postanowił zrobić to za pomocą gry. Finansując wszystko co potrzeba, IBM sprawił, że twórcy mogli w całości poświęcić się swojemu nowemu projektowi. Była to pierwsza część King’s Quest.

W mniej więcej tym samym czasie zaczęły powstawać kolejne gry, które zaczęły budować pozycję Sierra On-Line na rynku. Pojawiło się Space Quest: The Sarien Encounter. Każda z gier wyróżniała się czymś innym i sprawiała, że firma zyskiwała coraz większą rzeszę fanów. Szukano nowych pomysłów. Kiedy do właściciela Sierra On-Line przyszedł pracujący u nich programista Al Lowe i powiedział, że chciałbym odświeżyć pewien tytuł z Apple II, nie wahano się zbyt długo. Chodziło o Softporn Adventures, które zresztą przed laty wydało samo On-Line Systems. Prosta produkcja opowiadająca o człowieku, który szuka atencji u pięknych pań. Brzmi znajomo?

Sierra wchodziła wtedy w swój najlepszy okres. Al Lowe kończył pracę nad trzecią częścią King’s Quest, a kilka lat później jej piąta odsłona stała się jedną z najlepiej sprzedających się gier w historii firmy. W katalogu developera znalazło się multum tytułów, które zasługują na to, żeby o nich nie zapominać. Wśród nich warto wymienić serię Police Quest, która w pewnym momencie przerodziła się w produkcję taktyczną i przemianowano ją na S.W.A.T. Sierra wypuściła jeszcze m.in. Gabriel Knight czy Phantasmagoria i oczywiście serię Leisure Suit Larry.

Koniec legendy

Sukces sprawił, że firmą zaczęły interesować się inne podmioty i w 1996 roku Sierra On-Line została wykupiona przez CUC International. I to można uznać za początek końca, bo zaledwie dwa lata później wyszły na jaw problemy z niepłaceniem podatków przez właściciela. Ken Williams wraz z żoną już dawno nie pracowali w Sierra, a ich los podzieliło wielu programistów i twórców (wśród nich Al Lowe). Studia, które wcześniej wykupiono, były zamykane, a zamiast tworzyć nowe tytuły, zajęto się jedynie ich wydawaniem. Przez chwilę zdawało się, że to wystarczy, bo przecież takie produkcje jak pierwszy Half-Life czy dodatek do Diablo, musiały przynosić zyski.

Niestety kolejne przekształcenia doprowadziły do tego, że Sierra On-Line została przemianowana na Sierra Entertainment, a potem było już tylko gorzej. Kiedy w 2008 roku Sierra znalazła się pod skrzydłami Activision, nikt już chyba nie miał nadziei na to, że wyniknie z tego cokolwiek dobrego. Sierra została zamknięta, choć po kilku latach nastąpiła mała reaktywacja. Marka dalej istnieje, ale zajmuje się wydawaniem mało znaczących już tytułów.

Leisure Suit Larry

Larry Laffter

Na szczęście w czasie swojej największej świetności, Sierra zgodziła się na wyprodukowanie przygód Larrego Lafftera. Al Lowe spędził nad pierwszym kodem gry około 4 tygodni, a potem przez dwa następne miesiące trwały testy wewnętrzne produkcji. Nikt po tym tytule nie spodziewał się niczego szczególnego. Przede wszystkim dlatego, że podejmowano dość ostrą jak na tamte czasy tematykę seksu. Głównym zadaniem bohatera było „zaliczenie”… kogokolwiek.

Larry Laffter nie należał do szczególnie urodziwych mężczyzn, choć sam o sobie myślał zupełnie inaczej. Wbijając się w modny, jak na tamte czasy, biały garnitur, opuszczał dom i wyrywał się spod opiekuńczych skrzydeł swojej matki. Gracz sterował postacią za pomocą klawiatury, ale już chcąc wykonać jakąś czynność, musiał wpisać odpowiednie polecenie. Warto dodać, że choć Larry był przed 40-tką, to dalej był prawiczkiem. Nie dziwne więc, że swoje pierwsze próby zmieniania tego stanu rzeczy podjął z prostytutką spotkaną w barze.

W pierwszej części pt. Leisure Suit Larry in the Land of the Lounge Lizards, nasz bohater spotyka na swojej drodze zaledwie pięć kobiet, ale dopiero ostatnia z nich okazuje się tą jedyną. Sama postać Lafftera zbudowana została na kontraście. Z jednej strony mamy pewnego siebie faceta o prostym poczuciu humoru, który chce tylko pójść w końcu z kimś do łóżka. Z drugiej przedstawiono człowieka, który szuka miłości i zrozumienia. Al Lowe przyznał kiedyś, że Larry miał być satyrą na mężczyzn uważających się za bóstwa. I trzeba przyznać, że to mu się udało doskonale.

Interesujące jest to, że sterowana przez nas postać może umrzeć. I choć sam fakt, że w grze ktoś umiera, nie jest niczym specjalnie szokującym, to już sam sposób w jaki to się dzieje, budzi niepokój. Larry przykłada sobie broń do skroni, jeżeli nie uda nam się przejść tytułu w odpowiedniej ilość czasu. Oczywiście nikt nie pokazuje tego na ekranie. Jednak sam fakt, że widzimy naszą smutną postać, której nie udało się zaciągnąć nikogo do łóżka, gotową popełnić samobójstwo, jest mocno depresyjny. Larry w tej wersji nie jest już wesołkiem, który ma wieczne problemy z kobietami, ale facetem z poważnymi problemami psychicznymi.

Leisure Suit Larry

Kontynuacje Leisure Suit Larry

Pierwsza część nie od razu stała się hitem. W ciągu miesiąca gra sprzedała się zaledwie w 4 tysiącach egzemplarzy. Sierra zajęła się więc kolejnymi produkcjami, ale w między czasie doszło do czegoś przedziwnego. Ludzie zaczęli polecać sobie tytuł, a jego sprzedaż zaczęła gwałtownie rosnąć. Choć pierwszy miesiąc był tragiczny, to później gra przekroczyła próg 200 tysięcy sprzedanych egzemplarzy.

Oczywistym było, że muszą pojawić się kontynuacje. Druga część serii rozwijała wątki z debiutu, a nasz bohater musiał zmierzyć się w niej z odrzuceniem. Kobieta, którą pokochał, okazała się zaledwie przelotną miłostką, a Larry znów został sam. Tytuł nosił nazwę Leisure Suit Larry Goes Looking for Love (in Several Wrong Places) I różnił się dość mocno od pierwszej części. Dalej kierowaliśmy tym samym bohaterem, ale fabuła zaczęła skręcać już w stronę o wiele poważniejszej historii. Zamieszana w nią była nawet KGB. Gra zebrała mieszane recenzje, ale wiadome było, że na dwóch częściach się nie skończy.

Historię dobrze domyka Leisure Suit Larry III: Passionate Patti in Pursuit of the Pulsating Pectorals, które pojawiło się na rynku w 1989 roku. Al Lowe doskonale zamknął opowieść, bo w końcówce nie dość, że Larry przełamuje czwartą ścianę i zwraca się bezpośrednio do graczy, to jeszcze na końcu dostaje pracę w… Sierra. Cała trylogia to osobne historie, ale tak naprawdę ze sobą mocno połączone. Nie dziwne, że chciano dalej wydawać kolejne produkcje i na nich zarabiać.

Gdzie numer cztery?

Czwarta odsłona gry nigdy nie ujrzała światła dziennego. Krążyły różne plotki, dlaczego tak się stało, a jedna z nich opisywała nawet to, jak pies Lowe’a zjadł dyskietki z kodem. Prawda jest o wiele prostsza, bo Al przyznał kiedyś w wywiadzie, że czwarta część była robiona na eksperymentalnym silniku i miała być przeznaczona pod sieciową rozgrywkę. Finalnie nic z tego nie wyszło i wszystko trzeba było wyrzucić do kosza. Drugim powodem, dla którego przeskoczono numeracje od razu do numeru pięć był… marketing.

Zaczęły powstawać legendy na temat tego, co stało się z czwartą częścią i o grze zaczęło robić się głośno. To przyczyniło się do większego zainteresowania produkcją, która miała różnić się od tego, co gracze znali do tej pory. W pierwszych częściach Larry wyglądał jeszcze normalnie. Nie odstawał swoją fizjonomią od reszty postaci, ale już po zamknięciu trylogii, bohater stał się mocno karykaturalną postacią. Zmalał i lekko przytył. Tym samym sama seria skręciła w kierunku bardziej humorystycznym, co zresztą kontynuowano do samego jej końca. Tutaj także pojawiło się słynne dla Sierra point-and-click.

Leisure Suit Larry

Co dalej z serią?

Ostatnia część z oryginalnej serii nosiła numer 7, a w polskim wydaniu gracze mogli usłyszeć głos Jerzego Stuhra czy Katarzyny Figury. Szeroko reklamowana w polskich mediach odniosła całkiem spory sukces i była niezłym zamknięciem całości. Wprawdzie można było odnieść wrażenie, że seria zaczyna już zjadać swój własny ogon. Dalej jednak było przyjemnie wcielić się w postać Larrego. Kolejne próby wprowadzenia łysiejącego bohatera ponownie na salony, spełzały na niczym. Nad projektami nie czuwał już pomysłodawca i było to bardzo dobrze widać.

Seria Leisure Suit Larry sprzedała się w ponad dwóch milionach sztuk i po dziś dzień uznawana jest za jedną z najlepszych przygodówek w historii. Z całą pewnością, jedna z najdziwniejszych i najzabawniejszych.

Ciekawostki:

  • W 1991 roku pojawił się remake pierwszej części gry z mocno poprawioną grafiką, która obsługiwała karty graficzne VGA.
  • Motyw muzyczny z gry został wymyślony przez samego Lowe.
  • Do zweryfikowania wieku gracza wykorzystywano pytania z wiedzy ogólnej.

Z serii [Old but gold] ukazały się następujące artykuły:

Gry, laptopy oraz PC-ty znajdziecie w naszym sklepie internetowym pod tym adresem.

Źródło: Wikipedia / Sierra / AdamHearn.co.uk / YouTube / Opracowanie własne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

445 More posts in felietony category
Recommended for you
Subskrypcja VOD
Subskrypcja VOD ma także wady, o których często zapominamy

Ostatnie kilka lat pokazuje, jak łatwo zachłysnąć się czymś nowym i pozornie wygodnym, by nagle...