[Recenzja] Super Time Force Ultra

Trudne do zakwalifikowania gatunkowo gry, to często jedne z najciekawszych pozycji, w jakie możemy zagrać. Nurt indie ma to do siebie, że daje swoim twórcom dużo wolności; z racji na mniejszą skalę i budżet, co z kolei przekłada się na często bardzo dziwne pomysły. Tak jest w przypadku Super Time Force Ultra, ponieważ ciężko ocenić czy mamy do czynienia z platformówką, strzelaniną, czy może nawet puzzlerem. Dzięki temu gra ma wyjątkowy charakter, ale jest również dość trudna.

 
 
Zabawa z czasem w grach to nie nowość: z tytułów używających podobnej mechaniki można wymienić choćby serię Prince of Persia czy świetny tytuł indie, Braid. Używanie mechanizmów do spowolniania, cofania czy przyspieszania czasu wprowadza w grach element logiki i strategii, zamiast skazywać gracza na pewną porażkę po śmierci pozwala poprawić swoje błędy i wyciągnąć z nich wnioski. Często autorzy gier, które bawią się czasem, specjalnie wprowadzają do rozgrywki zagadki i elementy wymagające kreatywnego korzystania z wyżej wymienionych mechanizmów. Większość z takich tytułów daje graczowi chwilę do namysłu zanim podejmie wyzwanie.

W przeciwieństwie do gier z gatunku Bullet Hell, w których gracz, zazwyczaj w pojeździe lub na piechotę walczy z zalewem przeciwników, eksplozji, wrogich pocisków i czasem. To gatunek wywodzący się z najstarszych czasów rozgrywki elektronicznej, zaledwie jednej generacji później od Space Invaders i równie popularny w salonach arcade. Z najbardziej zasłużonych gier w dziedzinie można wymienić takie tytuły jak Contra, Xevious czy nieśmiertelny Metal Slug. A co ma wspólnego Bullet Hell z manipulacją czasem i platformówkami? Ma dziecko, które nazywa się Super Time Force.
 
http://www.youtube.com/watch?v=0SDkFB11Lkg

Biorąc pod uwagę najbardziej podstawowe mechanizmy w STFU (Super Time Force Ultra? hehe) to możemy ocenić, że gra jest dwuwymiarową strzelaniną typu Bullet Hell, w której na piechotę , idąc w prawo zwiedzamy otoczenie, wymagające od gracza również typowo platformówkowej eksploracji. Cały czas na ekranie są zastępy rozmaitych przeciwników siejące w nas ogniem z najprzeróżniejszej broni. Podstawy poruszania się i strzelania przypominają Metal Sluga, jednak postaci mają do dyspozycji jedną broń i posiadają dodatkowy atak specjalny. Każda z postaci należy do tytułowego Super Time Force, co znaczy, że może dowolnie manipulować czasem, włącznie z tworzeniem alternatywnych osi czasu dla wielu postaci lub ich klonów. Brzmi zawile, prawda? Autorzy gry postarali się wytłumaczyć graczowi mechanikę manipulacji czasem bardzo przystępnie, więc ja też się postaram. Wyobraźcie sobie, że strzelacie do przeciwnika przez kilka sekund, potem cofacie czas o te kilka sekund, wybieracie postać z granatnikiem i dokładacie do ognia jeszcze granaty. Każde przewinięcie pozostawia na ekranie akcje, które wykonaliśmy innymi postaciami, w związku z czym mamy tyle żyć i bohaterów do dyspozycji, ile mamy przewinięć. Ta mechanika musi być wykorzystywana przez gracza, żeby dać radę znacznie przeważającym siłom wroga, bossom, a także często zawiłym sekcjom platformowym. Potrzebujesz przeskoczyć przez miejsce gdzie jest wróg? Nie ma problemu: jedną postacią zastrzel wroga, a drugą, po cofnięciu czasu, przeskocz bezpiecznie. Zazwyczaj musisz to robić jak najszybciej, najlepiej w tym samym momencie, dlatego, że STFU ma dużo mocy i możliwości, ale nie ma jednego – czasu. 
 
Na każdy poziom na początku masz 60 sekund i 30 cofnięć. Bez odpowiedniego zarządzania jednym i drugim – zginiesz bardzo szybko. Gra jest trudna i wymaga od gracza doskonałego zrozumienia oraz stosowania manipulacji czasem, bez tego nie ma szans na pokonanie najprostszego bossa, a nawet, często, przeżycie. To zrozumiałe, że twórcy chcą oprzeć całą rozgrywkę na tym mechanizmie, ponieważ nadaje jej to unikalny charakter, ale momentami gracz może mieć wrażenie, że walczy z samym cofaniem i przewijaniem czasu. Oprócz przeciwników na poziomach znajdziemy rozsiane power-upy, które dają nam więcej czasu (10 sekund) na przejście poziomu, dodatkowe cofnięcia, a także specjalne orby zwalniające czas. Mamy też możliwość zwiększania mocy broni i obrony swojej postaci, poprzez ratowania życia innym, obecnym na ekranie bohaterom, przez cofanie czasu i osłaniane ich od wrogiego ognia. To czyni STFU odrobinę łatwiejszym, ale polecam brać pod uwagę, że to dość wymagający tytuł. 

Do dyspozycji przez całą grę mamy szesnaście postaci, z których na początku mamy dostęp do zaledwie czterech. Pozostałe musimy odnaleźć na poszczególnych poziomach, bardzo podobnie jak rodzaje broni w pierwszych Mega Manach. Każdy z protagonistów ma do dyspozycji własne, unikalne uzbrojenie i ataki specjalne. Wśród dostępnych postaci, z racji tego, że STFU podróżują po wszystkich erach, mamy do wyboru między innymi parodię Rambo, dinozaura czy samego maga króla Artura, Merlina. Każda postać posiada własny poziom na którym musi być uratowana, a etapów jest kilka kategorii podzielonych na najróżniejsze okresy historyczne. Zwiedzimy więc Erę Jurajską, Średniowiecze, lata 80 i 90, a także daleką przyszłość. Gra jest wyjątkowym pastiszem (lub parodią, zależy jak na to spojrzeć) popkultury wyśmiewając lub odnosząc się konkretnych filmów, gier przez dosłowne angażowanie postaci i scen wyjętych z tych tytułów. Fani Mad Maxa z pewnością znajdą coś dla siebie, a niektórych mogą zaskoczyć walki z dinozaurami.

 
Super Time Force Ultra ma swoje korzenie na game jamie (maraton tworzenia małych, nieskomplikowanych gier w kilka godzin lub dni, zależnie od wymagań), na którym jego twórcy pierwszy raz zrealizowali koncept bullet hell, w którym gracz może manipulować czasem. Dlatego też rozgrywka może wydawać się prosta, ale wierzcie mi: taka nie jest. Im dalej zachodzimy w grze, tym bardziej musimy się liczyć z czasem i cofaniem go, wykorzystując mechanikę do perfekcji. To gra, która nagradza kreatywność i zdolność strategicznego myślenia gracza, ale nie daje jednocześnie taryfy ulgowej przy wyzwaniach zręcznościowych. Oprawa STFU to bardzo ładny pixel-art, stylizowany na (około) 16 bitów, a także ociekający abstrakcyjnymi efektami graficznymi i setkami eksplozji. Do tego dochodzi muzyka retro-stylizowana, która idealnie pasuje do akcji toczącej się na ekranie. Tytuł nie jest długi – do przejścia go będziecie potrzebowali od 3 do 4 godzin, w zależności od tego jak poradzicie sobie z mechaniką cofania czasu.

Polecam Super Time Force Ultra miłośnikom naprawdę trudnych wyzwań. Miłośnikom wyzwań, którzy przy okazji lubią klimat 16 bitów i pastiszu popkulturowego. Ci, którzy podejmą wyzwanie, mogą zaskoczyć się jak przyjemna i nowatorska jest to gra. Myślę, że nie jest dla każdego, ale też dzięki temu ma swój unikalny charakter, który zresztą jest jej największą zaletą.

Plusy:
 
Unikalny klimat i humor
 
Doskonała oprawa w stylu pixel art
 
Wyjątkowo miodna rozgrywka

Świetnie zrealizowany mechanizm manipulacji czasem

 
Połączenie bullet hell z grą logiczną
 
Dinozaury
 
Minusy:
 
Nieco krótka

Casuali może zaboleć

 
Szczegóły: platforma – PS4, XOne, liczba graczy – 1
 
 
 
 
 
 

___________________

Zapraszamy również do polubienia naszego profilu na Facebooku oraz do zapoznania się z ofertą naszego sklepu internetowego.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1241 More posts in Gry category
Recommended for you
HP zapowiada liczne nowości dla graczy, w tym pierwszy laptop gamingowy o przekątnej 16”

Wkrótce na rynku pojawią się m.in. nowy laptop OMEN 15, monitor HP X24c, mysz OMEN...