Przetestowaliśmy powerbank ADATA P10050

Powerbank to nie kaprys, a konieczność. Niezależnie starań producentów sprzętu z elektroniką, baterie montowane w smartfonach często niedomagają. W efekcie bardzo często wskaźnik procentowy naładowania akumulatora opada w naprawdę szybkim tempie. Intensywne korzystanie ze smartfona jest zabójstwem dla baterii, dlatego też zawsze warto mieć przy sobie powerbank. Pytanie, czy powinien być to ADATA P10050?

Muszę się wam do czegoś przyznać. Kiedy ruszam się z domu, rzadko czynię to bez zabierania ze sobą powerbanka. Owszem, ładowarka samochodowa ratuje mnie w wielu przypadkach, jednak to właśnie przenośny bank z energią służy mi w nieoczekiwanych sytuacjach. Spróbujcie nagrywania w wysokich rozdzielczościach, setek zdjęć, notatek, nawigacji pieszej oraz żonglerki kilkunastoma aplikacjami, a przekonacie się o tym, jak szybko poziom waszego akumulatora zbliży się do zera.

We wspomnianych awaryjnych sytuacjach przez ostatnie tygodnie ratował mnie produkt firmy ADATA. Po testach w warunkach “bojowych” mogę już powiedzieć co nieco o sprzęcie.

Konstrukcja ADATA P10050

Producent zastosował w P10050 nieco nietypowe wzornictwo. Większość powerbanków, które miałem okazje korzystać, cechowały nieco kanciaste bryły. Tutaj mamy do czynienia z mocno obłymi kształtami, co nie wszystkim może przypaść do gustu. Mnie akurat taki design się podoba. Tworzywo sztuczne, które wykorzystano przy produkcji testowanego modelu, ma przyjemną w dotyku chropowatą fakturę i nie sprawia wrażenia podatnego na uszkodzenia. To ważne.

Na froncie tuż pod logo ADATA znajdziemy panel z trzema diodami LED, które informują nas o poziomie naładowania akumulatora. Po jego prawej stronie znajduje się przycisk, za pomocą którego aktywujemy powerbank. Tak, zanim przystąpimy do ładowania naszego urządzenia, musimy P10050 uruchomić.

Na przedzie akcesorium umieszczono dwa złącza USB 2,1 A służące do ładowania. Oznacza to, że bezproblemowo i w ekspresowym tempie dostarczymy energię do urządzeń jej potrzebujących. Tuż obok umieszczono diodę LED, która emituje stosunkowo mocne światło. Latarka? Owszem, ale jedynie w mocno awaryjnych sytuacjach. Światło to je wyjątkowo słabe.

Kwestie użytkowe

Powerbank włożony do kieszeni spodni nieco wystaje ponad ich obrys, ale za sprawą obłej konstrukcji, zarówno tkanina, jak i skóra nie są niepotrzebnie drażnione. Uwierzcie, ostatni powerbank potrafił porysować moje udo.

Warto pochwalić również rozmieszczenie portów, które pozwala ładować urządzenia w sposób możliwie najwygodniejszy.

Specyfikacja techniczna

  • Pojemność 10 050 mAh
  • Kolory: Biały, czarny, jasnobłękitny, granatowy, różowy, czerwony
  • Waga 220 gramów
  • Akcesoria: Kabel microUSB, podręcznik
  • 1 rok gwarancji

Ładowanie

Pora na najważniejsze, czyli ładowanie. To właśnie od jego skuteczności oraz prędkości uzależnione jest zadowolenie klienta. Zacznijmy od poczatku…

ADATA P10050 może pochwalić się obecnością baterii litowo-jonowej o pojemności 10 050 mAh. Nieźle, szczególnie przy zachowaniu masy 220 gramów oraz wymiarów 108,4 x 66 x 26 mm. Wejście ładujące to 5V DC / 2.0 A, ale bardziej interesują nas wyjścia. Te oferują po 2,4 A każde. Co oznacza to w praktyce? Oznacza to, że smartfon z akumulatorem pojemności około 3 000 mAh naładujemy średnio w półtorej godziny. Nieźle, zwłaszcza że mojego iPhone’a niemal zawsze udało się “zapełnić” w niecałą godzinę.

Sprawdzałem zachowanie akumulatora w różnych temperaturach i nie zauważyłem znaczących odchyleń w pojemności. To nieco mnie zaskoczyło, ale ufam wskazaniom mojego smartfona.

Podsumowanie

ADATA P10050 nie jest urządzeniem zapierającym dech w piersi. Nie oferuje też nic ponad to, co znajdziemy u konkurencji. Mimo to, skłamałbym, pisząc, że testowany model nie jest wart zakupu. To sprzęt do bólu poprawny, na który możemy liczyć w awaryjnych sytuacjach. Jedną, ale szalenie ważną zaletą P10050 jest jego niska cena. Powerbank kosztuje bowiem jedyne 50 PLN. Mnie to przekonało, a was?

Plusy:

  • Niska cena
  • Poprawne działanie
  • Szybkie ładowanie
  • Odporność na temperatury

Minusy:

  • Brak zaskakujących ficzerów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

465 More posts in Sprzęt category
Recommended for you
Yuneec Breeze 4K
Selfie dron, czyli Yuneec Breeze 4K

Zdaje się, że fascynacja rynkiem dronów powoli opada. Nie ma jednak lepszego sprzętu do tworzenia...