[Test] Słuchawki BackBeat Sense

Producenci sprzętu audio często zasypują nas nowymi modelami słuchawek, które pomimo dobrej specyfikacji, odpowiedniego przedziału cenowego i designu pasującego do wszystkich możliwych stylów ubierania się, nie mają do zaoferowania wiele więcej, jeśli chodzi o połączenie wygody używania i znakomitej jakości dźwięku, gwarantując przy tym doskonałą jakość wykonania. Z tak ambitnym zadaniem spróbował poradzić sobie Plantronics, prezentując BackBeat Sense, słuchawki do codziennego użytku, z którymi, według producenta będzie się trudno rozstać. Jakie są efekty wytężonej pracy firmy z Kalifornii, nad dostarczeniem wygody i dźwięku bez kompromisów?

Dziennikarzowi piszącemu w dzisiejszych czasach nie pozostaje nic innego, jak bezpośrednia odpowiedź w pierwszym lub ostatnim akapicie, którą spragniony werdyktu czytelnik wyłapie bez konieczności czytania tekstu. Ale czy zrozumie dlaczego recenzent ocenił sprzęt w taki sposób i skąd wypłynęły owe wnioski? Być może, jednak warto przeczytać cały artykuł, aby dowiedzieć się co czyni BackBeat Sense wyjątkowymi słuchawkami.


Wygodnie znaczy swobodnie

Swoboda używania to kluczowe hasło towarzyszące projektowaniu i powstawaniu BackBeat Sense. Często jednak, koncepcje twórców zostają tylko i wyłącznie na desce kreślarskiej, ustępując miejsca marketingowi oraz sprytnemu tworzeniu obrazu marki. Plantronics w tym wypadku ma lekką przewagę, ponieważ jest firmą mniejszą niż większość korporacji zajmujących się produkcją sprzętu audio na szeroką skalę, oraz posiada kilkudziesięcioletnie doświadczenie w produkcji tylko sprzętu audio. To spowodowało, że mój sceptycyzm wobec nowego produktu firmy wydawał się nieuzasadniony, a zaskoczenie tym, że firma faktycznie wcieliła ambitne założenia odnośnie do swojej nowej linii słuchawek, ustąpiło miejsca swobodzie w korzystaniu z nich.

Pierwsza cecha BackBeat Sense, jaka mnie uderzyła to wygoda – osobiście, z racji tego, że noszę okulary, staram się unikać pełnych, obudowanych zestawów słuchawkowych; wiąże się to się z tym, że często „pełne” zestawy słuchawkowe są niewygodne dla okularników. Dlatego, jeśli korzystam ze słuchawek zazwyczaj staram się, aby były jak najlżejsze i najmniejsze. BackBeat Sense należą, wagowo, do klasy średniej przenośnego sprzętu audio, zamykając się w 140 gramach, co jest bardzo dobrym wynikiem. Ku mojemu zaskoczeniu – są bardzo wygodne, nawet dla okularników – nauszniki zostały wykonane z pianki pamięciowej, która po pewnym czasie dostosowuje się do osoby najczęściej jej używającej i pokryte bardzo miękkim materiałem skóropodobnym, który jest wyjątkowo neutralny w dotyku i nie sprawia wrażenia zbędnego ocieplenia. To jedna z wielu cech BackBeat Sense, które mają sprawić, że nie będziemy chcieli ich zdjąć.


Kolejnym krokiem dla Plantronics w stworzeniu doskonale wygodnych słuchawek było dostosowanie ramy konstrukcji tak, aby sprzęt nie sprawiał wrażenia, że leży na naszej głowie. Trzeba przyznać, że to udało się firmie całkiem dobrze: podstawą dla słuchawek są ramiona, tu wykonane z pojedynczego, smukłego metalowego elementu, który sprawia wrażenie trwałego i jednocześnie przyjemnie giętkiego. Pod metalowymi ramionami jest pasek w którym są ukryte przewody słuchawek, rozciągliwy oraz dopasowany do ramy, pokryty tym samym materiałem co talerze słuchawek. To on powoduje, że zakładając BackBeat Sense mamy wrażenie naciągania cięciwy, jednak słuchawki są tak giętkie i dopasowane, że po chwili zapominamy, że mamy cokolwiek na głowie. Dodatkowo, mamy możliwość regulowania długości ramy – twórcy słuchawek do wyboru oddali nam aż 10 odstępów (na jedną słuchawkę), na których możemy dowolnie zablokować ramiona, dostosowując wielkość headsetu do każdego użytkownika. Możecie mi uwierzyć, że możliwości regulacji zadowolą nawet największe głowy.


Technologiczny przepych, społeczna niezręczność

BackBeat Sense są najeżone elektroniką użytkową, która ma dogodzić nawet najbardziej wymagającym użytkownikom. To właśnie w tym aspekcie konstrukcji BackBeats, Plantronics nadal podąża w pościgu za dostarczeniem jak największej wygody użytkowania swojego produktu.

Jedną z najważniejszych idei było tu stworzenie słuchawek, które nie będą społecznie niezręczne, a jednocześnie pozostaną wygodne. Największą przeszkodą był fakt, że za każdym razem, jak chcemy z kimś porozmawiać, albo, na przykład, usłyszeć co się dzieje dookoła nas, musimy zdejmować słuchawki. Z tego powodu, że Plantronics wyraźnie nie chce, abyśmy się męczyli w ten sposób, w BackBeat Sense zaimplementowało całkiem ciekawe rozwiązanie: OpenMic, czyli wbudowane w słuchawki mikrofony, które zbierają dźwięk z naszego otoczenie i przekazują go wprost do głośników, umożliwiając nam słuchanie naszego rozmówcy czy choćby komunikatów na peronie.

Rozwiązanie to wypada nieco sztucznie, ze względu na to, że mikrofony zbierają dźwięk inaczej niż nasze ucho i czuć tę różnicę, aczkolwiek spełnia swoje zadanie doskonale – słychać wszystko i to bardzo dobrze. Funkcję OpenMic możemy włączyć w każdej chwili za pomocą czerwonego przycisku na lewej słuchawce, co pauzuje natychmiast muzykę/dźwięk w słuchawkach i włącza nasłuch. Głównym zadaniem tej funkcji jest pozbawienie społecznej niezręczności wielu sytuacji, w których mogą się znaleźć osoby noszące stale słuchawki oraz umożliwienie im komfortowej rozmowy. O ile komfort rozmowy jest świetny, o tyle niezręczność pozostaje – tak jak w przypadku wizyty u lekarza większość z nas zdejmie nawet BackBeat Sense, to podczas rozmowy w windzie czy zakupów w osiedlowym sklepie, sam fakt tego, że nadal macie na uszach słuchawki może urazić waszego rozmówcę, który niestety nic nie wie o zaletach technologii OpenMic. W moim przypadku panie w sklepie były przynajmniej lekko urażone arogancją, ale przy okazji zdziwione, że ktoś noszący słuchawki wszystko słyszy i nie krzyczy jak opętany – niemniej jednak; noszenie słuchawek podczas rozmowy może być uznawane za ignorancję.


Kolejnym ułatwieniem dla użytkownika jest sama konstrukcja słuchawek – wszystkie przyciski potrzebne do zarządzania odtwarzaniem/rozmową są pod ręką użytkownika cały czas, a głośność reguluje się płynnie poruszającym się pokrętłem na lewej słuchawce. BackBeat Sense wykrywają również sposób, w jaki są założone i dzięki temu zamieniają w locie prawy i lewy kanał dźwięku – już nigdy nie pomylicie prawej słuchawki z lewą, a nawet jeśli to zrobicie, to słuchawki same się dostosują. Następną funkcją zwiększającą wygodę z użytkowania BackBeat Sense jest automatyczne wyłączenie słuchawek w przypadku zdjęcia ich z głowy – dzięki odpowiednim czujnikom słuchawki wiedzą, kiedy są odkładane, a my możemy nie martwić się o oszczędzanie baterii i wyłączanie za każdym razem odtwarzania. Trzeba przyznać, że czasami zestaw słuchawkowy potrafi się pomylić i nie wyczuć dokładnie, kiedy jest zdejmowany, ale są to pojedyncze przypadki.

Słuchawki są wyposażone w Bluetooth Multipoint pozwalający podłączenie do dwóch urządzeń naraz. Baterie BackBeat Sense wytrzymują do 18 godzin według zapewnień producenta – w praktyce na maksymalnej głośności osiągniemy nieco krótszy wynik, jednak bardzo zbliżony do obiecywanych kilkunastu godzin. Akumulatory BackBeats potrzebują ponad 120 minut do pełnego naładowania, co jest niezłym wynikiem, ale najbardziej wymagających użytkowników może zaskoczyć brak trybu super-szybkiego ładowania, znanego między innymi z telefonów Asusa. Zasięg Bluetooth urządzenia rozciąga się do 100 metrów, co daje przy zastosowaniu przez Plantronics technologii odpowiadającej za stałość i doskonałą jakość połączenia dobry wynik, pozwalając osiągnąć szybką i niezawodną łączność nawet w trudnych warunkach. Słuchawki porozumiewają się z użytkownikiem za pomocą komunikatów nagranych w 14 językach, informując nas o poziomie naładowania baterii, podłączonych urządzeniach, a także smsach i połączeniach; oferując swego rodzaju przedłużenie interfesju głosowego dla osób aktywnie korzystających z Siri, Cortany czy GoogleNow.

To wszystko sprawia, że zakładając BackBeat Sense czujemy potęgę technologii jaką zastosował w nich Plantronics, aby rzeczywiście sprawić, żeby korzystanie ze słuchawek było jak najbardziej wygodne, nawet na granicy dokonania, żebyśmy zapomnieli, że mamy pełny zestaw słuchawkowy na naszej głowie. Misja wykonana.

Co słychać, a czego nie?

Jakość dźwięku w słuchawkach BackBeat Sense jest… doskonała. To słowo powtarza się po raz kolejny w niniejszym teście, jednak jego nadmiernej obecności nie mogę zrzucić na słabą stylistykę tekstu (a może jednak?) i muszę przyznać, że w kontekście tych słuchawek jest ono, po prostu, adekwatne. Jak sama nazwa BackBeat wskazuje, Plantronics, w tym modelu słuchawek, chciał oddać użytkownikom do dyspozycji dość zwarty bas, że tak to ujmę. Niskie tony są zróżnicowane i  słychać ich strukturę, ale nigdy nie dominują innych pasm. Średnica dźwięku jest bardzo dobra, neutralna, z delikatną przewagą ciepłego brzmienia. BackBeat Sense doskonale emitują wysokie tony, nadając dźwiękowi perlistej struktury i czyniąc go bardzo szczegółowym. Często w słuchawkach przeznaczonych dla odbiorcy casualowego, chcąc ukryć niedoróbki, producenci wyciągają niskie brzmienia, zalewając użytkownika basem, tak, aby przytłumić jego wrażliwość na wysokie i średnie tony. W przypadku BackBeat Sense nic takiego nie ma miejsca – tu wszystkie zakresy dźwięku są doskonale zbalansowane, co powoduje, że słuchawki są doskonałe do wszystkiego, czego zamarzy się wam posłuchać. Wyraźne i ciepłe brzmienie BackBeat Sense bardzo ładnie akcentuje średnie i wysokie tony sprawiając, że dźwięk z nich płynący jest bardzo szczegółowy i przyjemny.

Ponad to, BackBeat Sense, pomimo, że nie sprawiają wrażenia dużych słuchawek, są doskonale wygłuszone. Ta sama pianka pamięciowa, która odpowiada za wygodę, jednocześnie wygłusza otoczenie doskonale dostosowując się do kształtu waszego ucha. Kiedy pierwszy raz wziąłem do rąk BackBeat Sense, pomyślałem – „ładne słuchawki, ale pewnie słabo wygłuszone”. Nic podobnego -wygłuszenie jest świetne, a jeśli chcemy słyszeć otoczenie to mamy zawsze pod ręką opcję OpenMic.


Zgrabny zestaw, niczym nie zaskakująca konkluzja

Razem ze słuchawkami w zestawie otrzymujemy kabel 3,5mm, wyposażony w pilota, kabel micro-usb do ładowania baterii oraz pokrowiec. Słuchawki nie składają się w pełni, jedynie głośniki na końcu ramion obracają się pozwalając złożyć na płasko w pokrowcu. Sprawia to wrażenie delikatności sprzętu i, w zasadzie, jest jedną z niewielu wad Back Beat Sense, jakie potrafię wymienić. Oprócz tego zdarzyły mi się delikatne problemy z przełączaniem płynnie między korzystaniem z kabla 3,5mm, a połączeniem Bluetooth – słuchawki nie zawsze poprawnie i od razu identyfikowały źródło dźwięku, ale były to wyjątkowo odosobnione wypadki.

Design BackBeat Sense pasuje do pozostałych aspektów wykonania tych słuchawek. Jest bardzo estetyczny, nienarzucający się i ostatecznie efektowny. W przeciwieństwie do krzykliwych słuchawek, zalanych dużą ilością plastiku i obsypanych kolorowymi elementami, BackBeats Sense nie potrzebują tego rodzaju elementów przyciągających uwagę. Tak jak, od strony praktycznej Plantronics chce ukryć istnienie BackBeat Sense przed użytkownikiem, tak samo w przypadku strony estetycznej, chce sprawić wrażenie skromnego, ale przemyślanego i eleganckiego wyglądu, w którym elementy wykonane z metalu, plastiku i skóry łączą się w zgrabną całość. Minimalizm jest w cenie, proszę państwa.

Przede wszystkim zaskoczyła mnie świetna realizacja założeń producenta: wygoda używania, długi czas, w którym możemy korzystać z BackBeat Sense, niesamowita jakość dźwięku i czułość, oraz intuicyjna obsługa podczas rozmów telefonicznych. To niemalże słuchawki doskonałe; idea, aby technologia i przywiązanie do szczegółu ułatwiły użytkownikowi cieszenie się muzyką w doskonałej jakości przez cały czas – wprowadzona w życie.

 

Plusy:

Czysto mechaniczna wygoda

Dużo ciekawych rozwiązań, ułatwiających korzystanie ze słuchawek na co dzień

Bardzo dobra, wyróżniająca się jakość dźwięku

Pojemna bateria

Przyjemna, minimalistyczna estetyka

Minusy:

Okazjonalne problemy z przełączaniem się między 3,5mm i Bluetooth

Dziwne spojrzenia obcych ludzi, kiedy rozmawiamy z nimi korzystając z OpenMic

Dodatkowe informacje: Bluetooth 4.0/Jack 3.5mm, Multipoint, OpenMic, Waga: 140 gramów

Za udostępnienie słuchawek do testów dziękujemy firmie Plantronics

 

 

 

 

___________________

Zapraszamy również do polubienia naszego profilu na Facebooku oraz do zapoznania się z ofertą naszego sklepu internetowego.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

239 More posts in testy category
Recommended for you
Sennheiser HD 100
Sennheiser HD 100 — recenzja podstawowych słuchawek zaufanej marki

Tytułowy producent znany jest z kosztownych słuchawek wysokiej jakości, ale myli się ten, kto uważa, że...