Test Sony DSC-QX10 – czy warto kupić bezkorpusowca japońskiego producenta?

Smarfony, nie licząc modeli flagowych, niespecjalnie nadają się do zdjęć, którymi możemy pochwalić się komuś więcej niż cioci czy wujkowi. Z tego też powodu  propozycja Sony, czyli zewnętrzny aparat podłączany do telefonu wydaje się ciekawą opcją. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę jego możliwości oraz mobilność.

IMG 20140922 093138

Kiedy dowiedziałem się o tym, że model DSC-QX10 trafi do testów w naszej redakcji cieszyłem się jak dziecko. Od dłuższego czasu rozważałem zakup tego rodzaju rozszerzenia funkcji fotograficznych mojego smartfona. Po dwóch tygodniach spędzonych z aparatem Sony postanowiłem podzielić się z wami wrażeniami z użytkowania.

Unboxing

PICT 20140922 093016

Urządzenie zostało zapakowane w twarde kartonowe pudełko w kształcie walca, na którym to producent umieścił najważniejsze informacje dotyczące aparatu. Po uniesieniu „wieka” moim oczom ukazał się Sony DSC-QX10 wraz z obszerną instrukcją użytkownika, kablem USB do komunikacji z komputerem oraz smycz. Niby niewiele, lecz moim skromnym zdaniem ilość akcesoriów w zestawie jest wystarczająca, choć nie pogardziłbym dodatkową kartą SD.

Pierwsze wrażenia

Nie ukrywajmy – design testowanego przeze mnie gadżetu jest przyjemny dla oka. Chłodna elegancja idealnie wpisuje się w portfolio produktów Sony, szczególnie linii Xperia.

IMG 20140922 093704

Urządzenie z wyglądu przypomina niewielki obiektyw, na którego górze znajdziemy ikonkę NFC oraz przycisk włączania. Na prawym boku umieszczono spust migawki oraz przyciski odpowiadające za zoom optyczny, na lewym zaś malutki ekran, na którym wyświetlany jest aktualny stan naładowania baterii.

IMG 20140922 093741

Front aparatu poza oznaczeniami, które przeciętnemu kowalskiemu mówią niewiele zajmuje „oko” obiektywu. Tylna, demontowalna klapka, skrywająca slot na kartę SD, posiada specjalne zaczepy (na szynie) dzięki, którym DSX-QX10 zamontujemy do większości smarfonów.

Specyfikacja techniczna

Poniżej możecie zapoznać się z pełną konfiguracją urządzenia:

Bez tytułudsdsdsa

Łączność oraz aplikacja

Po zamocowaniu aparatu dzieje się magia. Oczywiście pod warunkiem, że włączyliśmy wcześniej NFC, gdyż właśnie dzięki niemu uruchomi się proces instalacji aplikacji PlayMemories Mobile. Ta wykorzystując Wi-Fi staje się swojego rodzaju łącznikiem pomiędzy dwoma urządzeniami (telefon-aparat).

Mówiąc szczerze, aplikacja do obsługi aparatu lekko mnie rozczarowała. Zważając na to, że bezkorpusowiec od Sony miał rozbudować możliwości mojego smarfonu oczekiwania były spore. Niestety, okazało się że liczba ustawień parametrów zdjęcia jest uboga. Właściwie w trybie autoprogram jedyną opcją jest ręczna zmiana ekspozycji. Pozostałe programy to inteligentna oraz lepsza automatyka, z czego pierwsza opcja radzi sobie znacznie lepiej w przypadku zdjęć nocnych.

IMG 20140922 093201

Skoro jesteśmy przy aplikacji należy zaznaczyć, że posiada ona wirtualny przycisk spustu migawki, a co za tym idzie, nie jesteśmy skazani na sprzętowy guzik znajdujący się na aparacie.

Zdjęcia

Fotografie w warunkach sprzyjających, czyli w dni słoneczne wychodzą świetnie i nie można się tutaj przyczepić do niczego. Może poza przejaskrawioną barwą zielonego. Autofocus radzi sobie lepiej niż dobrze, nawet w przypadku korzystania z zoomu optycznego. Zdjęcia obiektów oddalonych o kilkaset metrów cechuje duża szczegółowość.

PICT 20140913 124852

PICT 20140913 130341

PICT 20140913 131501 

PICT 20140913 131807

PICT 20140918 213649

Jeśli natomiast zdecydujemy się wykonać ujęcie z bliska (makro) zauważymy, ze automatyka odpowiadająca za ostrość nie do końca realizuje swoje zadanie.

Noc – tutaj zdecydowanie polecam skorzystać z trybu inteligentnej automatyki, gdyż pozostałe dwie opcje okazują się niewystarczające. W przypadku lepszej automatyki – obraz jest rozmazany, zaś autoprogram pozwala uzyskać jedynie zaciemnione zdjęcie.

Czy warto?

Sony wycenia swój produkt na 740zł, choć jeśli poświecimy trochę czasu, znajdziemy oferty o nawet 200zł niższe. Za wspomnianą kwotę otrzymujemy rozszerzenie funkcji fotograficznych naszego smarfona o: 10-krotny zoom optyczny, 18.2 Mpix przetwornik obrazu CMOS Exmor R oraz obiektyw Sony G. Według mnie sprzęt jest wart tych, patrząc realnie niewielkich pieniędzy.

Owszem, są pewne minusy jak brak zaawansowanego trybu manualnego, czy lekkie lagi przy połączeniu z „komórką”, jednak nie są one na tyle uciążliwe, żeby na starcie skreślać Sony DSC-QX10.

Podsumowując – jeśli wasz aparat w smarfonie nie spełnia oczekiwań w nim pokładanych, a cenicie sobie mobilność, propozycja Sony spełni wasze oczekiwania.

Źródło: Sony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

239 More posts in testy category
Recommended for you
Sennheiser HD 100
Sennheiser HD 100 — recenzja podstawowych słuchawek zaufanej marki

Tytułowy producent znany jest z kosztownych słuchawek wysokiej jakości, ale myli się ten, kto uważa, że...