WikiTRIBUNE, czyli serwis, któremu przyświeca idea walki z Fake News

WikiTRIBUNE lub jak kto woli — WikiTRYBUNA to nowy serwis informacyjny twórców popularnej “encyklopedii internetowej” — Wikipedii. Włodarze twierdzą, że powstał on po to, aby walczyć ze zjawiskiem Fake News.

Wikitribune

Wikipedia, jaka jest, każdy widzi. Nie sposób jednak odmówić jej przydatności. Właściwie jest to jedno z najpopularniejszych miejsc w sieci, z których czerpie się podstawowe informacje. Nic dziwnego, że twórcy, a uściślając — założyciel tegoż tworu chce iść za ciosem i zaproponować internetowej braci jeszcze jeden równie ciekawy produkt. Tym razem Jimmy Wales za cel obrał sobie stworzenie nowego serwisu informacyjnego, który cechowałaby rzetelność, ale co najważniejsze — dostęp do materiałów byłby zupełnie darmowy. Zadanie arcytrudne.

WikiTRIBUNE — darmowa gazeta

Sama idea jest godna pochwały. Walka ze zjawiskiem fake news połączona z dostępnem do wysokiej jakości darmowych treści? To zdaje się mieć sens, ale pieniądze nie biorą się z nieba i wątpię w to, że dziennikarze będą pracować za darmo. Nie tylko ja zdaję sobie z tego sprawę. Podobny tok rozumowania wykazują pomysłodawcy, którzy chcieliby oprzeć działanie serwisu o wolontariat. Nie powinno to dziwić nikogo, zwłaszcza, że Wikipedię zbudowano w sposób podobny, choć są pewne różnice. Wróćmy do wolontariuszy…

Ci mieliby publikować wpisy z czystej pasji, co gwarantowałoby w pewnym stopniu niezależność i opinie, na których kształt nikt nie wywierałby wpływu. Brzmi idealnie. Owszem, ale ktoś rzeczonych “darmowych” pracowników musi sprawdzać, zarówno pod kątem stylistycznym, jak i merytorycznym. Wszak, WikiTRIBUNE ma w założeniu walczyć ze zjawiskiem Fake News. Tutaj dochodzimy do kwestii monetyzacji. Otóż dziennikarze “zatrudnieni” w serwisie na stałe, trzymający piecze nad materiałami tam dostępnymi będą otrzymywać pewnego rodzaju zapłatę. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, ale bądźmy poważni — specjaliści z danej dziedziny zwyczajnie się cenią. Skąd więc wziąć środki?

Crowdfunding to słowo klucz. Każdy odwiedzający WikiTRIBUNE będzie mógł wesprzeć serwis określoną przez siebie, dobrowolną kwotą. Jakby nie patrzeć, “wypłaty” stałej ekipy dziennika internetowego będą pochodziły ze zbiórki. To ciekawy model finansowania i zastanawia mnie, jak sprawdzi się w tym konkretnym przykładzie. Początkowo WikiTRYBUNA “wydawana” będzie jedynie w języku angielskim. Podsumowanie pierwszych “dotacji” pozwoli określić, czy wystąpi szansa na pojawienie się kolejnych wersji językowych.

Rzetelność

Fake news, czyli “rak” internetu to nie jedyny problem trapiący branżę informacyjno dziennikarską. Równie problematyczni okazują się sami pracownicy wspomnianego sektora. Dzisiejsze dziennikarstwo, szczególnie w Polsce wygląda po prostu słabo. Informacje, fakty — naginane są do granic możliwości i to tylko po to, aby zadowolić “górę”. Czasami chodzi o zyski, czasami o ideologię lub chęć celowego wprowadzenia czytelnika w błąd. Powodów jest wiele, ale z każdym wiążą się naciski z “góry”.

W ostatnich latach cześć zadań dziennikarzy przejęli blogerzy. Tak, to właśnie blogi są dziś jednym z najważniejszych opiniotwórczych mediów. Wiecie dlaczego? Kluczem jest niezawisłość twórców. Oczywiście z czasem autorzy zaczynają zarabiać realne, często niemałe pieniądze i wchodzą w pewne intratne relacje. Uogólniając, na blogach znajdziemy więcej prawdy i szczerości, niż ma to miejsce nawet w dużych dziennikach.

Najwyraźniej twórcy WikiTRIBUNE również zauważyli ten trend, dlatego też postanowiono oddać w ręce “twórców” platformę, w której będą mogli publikować swoje teksty. Dlaczego mieliby to robić? Choćby z powodu zasięgu, który w przypadku rzeczonego serwisu będzie raczej spory.

Źródło: WikiTRIBUNE, Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3828 More posts in artykuły category
Recommended for you
cyberprzestępczość
Komputery kwantowe – nadzieja czy zagrożenie cyberbezpieczeństwa?

Wyścig do stworzenia pierwszego powszechnie stosowanego komputera kwantowego trwa - być może wkrótce poznamy producenta,...