Kolejność filmów Marvela – co oglądać, zanim pojawi się Endgame?

Czy kolejność filmów Marvela jest istotna, jeżeli chcemy znać całą historię? Niedługo premiera nowego filmu z uniwersum, więc przedstawiamy wam jeden ze sposobów, jak oglądać produkcje, by mieć pewność, że niczego się nie przegapi. Oczywiście można to robić inaczej, ale w ten sposób mamy pewność, że nic nam nie umknie. Potrzebujemy jedynie czasu. Bardzo dużo czasu.

Kolejność filmów Marvela

Premiera Avengers Endgame w Polsce planowana jest na przyszły piątek, czyli 26 kwietnia. Do tego czasu raczej nie zdążycie już nadrobić wszystkich filmów z uniwersum Marvela, no chyba, że nie chodzicie do pracy lub szkoły i niespecjalnie zależy wam na tym, żeby spać. Oczywiście tego wam nie polecamy, ale może warto niektóre z filmów sobie przypomnieć zanim pójdzie się do kina na nową odsłonę. Tylko jak je oglądać, by nic nie przegapić?

Kolejność filmów Marvela

Kolejność filmów Marvela, którą zaraz wam przedstawiamy, możemy nazwać spokojnie chronologiczną. I nie chodzi nam tutaj oczywiście o to, w jakiej kolejności produkcje trafiały do kin. Interesuje nas czas, kiedy dzieje się akacja filmów, bo to może wprowadzić niemałe zamieszanie. Czy to istotne, jeżeli chce się poznać całą historię? Częściowo tak, bo niektóre elementy wtedy znacznie łatwiej wyłapać. Twórcy jednak zawsze dbali o to, żeby przedstawiać poszczególne opowieści w ten sposób, by nikt nie czuł się specjalnie zagubiony. Chronologiczna kolejność filmów Marvela to coś, co może być przyjemną rozrywką i sprawić, że odrobinę inaczej spojrzymy na całe uniwersum. Oto ona.

Kapitan Ameryka: Pierwszy Avenger

Tutaj otrzymujemy genezę jednej z najbardziej ikonicznych postaci w uniwersum Marvela. Kapitan Ameryka to prawdziwy bohater, który jak przystało na postać z komiksu, musiał do swojej roli trochę dojrzeć. Obserwujemy więc jego nieustanną walkę o tym, by traktować go poważnie, a potem z przeciwnikiem, który zarządza ogromną organizacją. Wszystko pokazane na tle działań wojennych, bo przecież Kapitan Ameryka ma już swoje lata.

Kapitan Marvel

Najnowsza część sagi od Marvela, którą jeżeli macie szczęście, jeszcze będziecie w stanie zobaczyć w kinie. To także jedna z najszerzej komentowanych odsłon całej serii, bo wielu fanom nie spodobało się to, jak sportretowana została główna bohaterka. Tym razem poznajemy historię jednej z najpotężniejszych postaci w uniwersum. Czy to Kapitan Marvel odegra najistotniejszą rolę w starciu z Thanosem w Avengers Endgame? Takie chodzą plotki, ale na rozwiązanie przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać.

Iron Man

Produkcja, która tak naprawdę zapoczątkowała “szał” na filmy z uniwersum Marvela. Rewelacyjna rola Roberta Downey’a Jr. i całkiem przyzwoity scenariusz – to główne wyróżniki tego filmu. Wprawdzie zapoczątkowany tutaj schemat opowiadania historii zaczął potem mocno już nużyć, to przy okazji pierwszej części był swoistą nowością. Pokazywał bowiem, że można zrobić film na podstawie komiksu i będzie się go dało oglądać. W przeciwieństwie do adaptacji gier, ale to już temat na inną dyskusję.

Iron Man 2

Kontynuacja hitu z Iron Man’em była tak naprawdę kalką części pierwszej, ale dalej oglądało się ją całkiem przyjemnie. Warto spojrzeć na to, jak wtedy jeszcze przedstawiano przeciwników z którymi mierzyli się bohaterowie. To dalej byli ludzie. Może i oślepieni żądzą zemsty, ale bez mieszania w to wszystko kosmicznych stworzeń, obcych wymiarów i inny tego typu rozwiązań.

Incredible Hulk

Ciekawy przykład na to, że nie ma ludzi niezastąpionych. Tutaj w tytułowego Hulka, a konkretniej Bruce’a Bannera wcielił się Edward Norton. Dziś trudno wyobrazić sobie kogoś innego, niż Mark Rufalo w tej roli, ale wtedy sprawy wyglądały odrobinę inaczej. Smaczku tej historii dodaje też innych członek obsady, a mianowicie Tim Roth, który raczej stronił wcześniej od produkcji wysokobudżetowych. Całość ogląda się przyzwoicie, choć po seansie niewiele się z niego zapamiętuje. Żałujemy jednak trochę tego, że Norton nie pojawił się w kolejnych częściach, bo w tej roli wypadł naprawdę przekonywująco.

Thor

Zupełnie inne spojrzenie na boskość. Thor przybywa na Ziemię i odkrywa, że konia nie da się kupić w sklepie ze zwierzętami, a za stłuczone kufle w barze wypadałoby zapłacić. Coraz śmielej na pierwszy plan wysuwało się tutaj poczucie humoru, ale skala walk i przeciwników była zdecydowanie mniejsza, niż w innych odsłonach serii. Słowo „kameralnie” doskonale oddaje klimat pierwszego Thora.

Avengers

Gigantyczny hit, gdzie widzowie mogli napatrzeć się do woli na swoich ulubionych bohaterów. Iron Man, Thor, Hulk, Kapitan Ameryka, Czarna Wdowa i Hawkeye. Pierwszy skład Avengers szturmem podbił serca fanów komiksów, ale także i osób, które stroniły wcześniej od tego medium. To od tego filmu tak naprawdę wszystko się zaczęło, choć wcale nie powstał najwcześniej. Jednak jego sukces sprawił, że kolejne produkcje stawały się coraz bardziej… wymyślne.

Iron Man 3

Dużo dalibyśmy, żeby zapomnieć o trzeciej części Iron Man’a, ale niestety nie sposób jej pominąć, kiedy mówi się o kolejności filmów Marvela. Czuć tutaj, że twórcy chcieli na siłę pokazać, że Iron Man ma ludzką stronę, ale wyszło to „tak sobie”. Główny przeciwnik też nie wzbudza strachu, a jedynie sprawia, że widz ma ochotę sam mu przywalić. No chyba, że to właśnie o to chodziło twórcom. Jeżeli tak, pełen sukces.

Thor: Mroczny świat

Thor powraca, ale scenariusza ze sobą nie zabiera. Dużo chaosu i próby odpowiedzi na różne pytania, które nic nie wnoszą. Widać też, że Natalie Portman niespecjalnie ma ochotę przebywać na planie produkcji, a same sceny walki pokazują, że twórcy nie mają już nic nowego do zaprezentowania. Spodziewaliśmy się, że to będzie ostatni z solowych filmów z Thorem, ale na szczęście uratowano go i wprowadzono na zupełnie inny poziom, ale o tym za chwilę.

Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz

Zimowy żołnierz to doskonały przykład na to, że da się zrobić film o superbohaterach w konwencji kina sensacyjno-szpiegowskiego. Taki właśnie jest ten film. Czerpie garściami z klasyków gatunku i w ogóle nie czuć, że opowiada o rzeczach, które w rzeczywistości nie mogłyby mieć miejsca. Jedna z naszych ulubionych produkcji ze wszystkich.

Strażnicy Galaktyki

Trochę śmieszno, a trochę strasznie. Jednak o wiele bardziej to pierwsze, bo Strażnicy Galaktyki wprowadzili uniwersum Marvela w… kosmos. Akcja innych filmów wprawdzie działa się już na obcych planetach, ale nigdy z takim rozmachem jak tutaj. No i mamy gadające drzewo i nawet bardziej gadającego szopa. Czego chcieć więcej?

Strażnicy Galaktyki Vol. 2

Bezpośrednia kontynuacja, która wyznawała chyba zasadę – mocniej i więcej. I tak, wszystkiego w Strażnikach Galaktyki Vol. 2 jest więcej i wszystko jest o wiele mocniej wyeksponowane. Niektórym takie zabiegi się podobały, a my pozostajemy przy chłodnym optymizmie. Całkiem przyjemna rozrywka.

Avengers: Czas Ultrona

Kolejne wejście Avengersów i kolejny ogromny hit kinowy. Chyba każdy się tego spodziewał, bo przecież mówimy tutaj o plejadzie gwiazd Hollywood, która przewija się na ekranie. Jeżeli chodzi o samą fabułę, to nie ma tutaj specjalnie czego opisywać. Dalej obserwujemy zmagania bohaterów z super złoczyńcom. Za to poznajemy kilka istotnych postaci, które odegrają w przyszłych filmach ważną rolę.

Ant-Man

Jeżeli Zimowy żołnierz był filmem szpiegowskim, to Ant-Man jest produkcją „łotrzykową”. Wiecie, włamania, przekręty i dużo humoru. Przyjemne kino, choć nie pozostawia widza z żadną refleksją po skończonym seansie.

Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów

Wewnętrzny konflikt między bohaterami spowodowany tym, co stało się w Czasie Ultrona. Niektórzy nazywają produkcję Avengers 2.5, co tak naprawdę jest trafnym określeniem. Dużo imponujących scen, a walka na lotnisku wgniata w fotel.

Spider-Man: Homecoming

Kolejne podejście do postaci Spider-Man’a, ale tym razem zdecydowanie udane. Tutaj naprawdę mamy młodego chłopaka, który nie wie jak obchodzić się ze swoimi mocami. Duży plus należy się za to, że nie próbowano na siłę pokazywać po raz kolejny historii o tym, jak Peter Parker zdobył swoje moce. To dobrze, bo ile razy można oglądać to samo?

Doktor Strange

Metafizyka, nowe wymiary i zabawy z czasem. Tak w skrócie można opisać Doktor Strange. Tak, jest jakiś przeciwnik. Tak, nie pamiętamy już kim był, ani co nim kierowało. Jest za to kolorowo. Bardzo kolorowo.

Czarna Pantera

Kolejny bohater i kolejna geneza. Bardzo próbowaliśmy polubić ten film. Jednak po scenie, kiedy prezentowane są… klapki, odpuściliśmy.

Thor: Ragnarok

Zupełnie inne podejście do Thora. O wiele bardziej nakierowane na humor i na szczęście zniknęło gdzieś to „nadęcie”, które widoczne było w drugiej odsłonie o bohaterze. Świetnie można się przy Ragnarok bawić i mamy nadzieję, że powstanie przynajmniej jeszcze jeden film w tym stylu. Niekoniecznie z Thorem.

Ant-Man i Osa

Najlepszą częścią tego filmu jest scena po napisach, ale nie da się jej zrozumieć, jeżeli nie widziało się Wojny bez granic. Nic więcej nie powiemy, bo po co kopać leżącego.

Avengers: Wojna bez granic

Tutaj w końcu można było poczuć, że przeciwnikiem kierują prawdzie powody. Doskonale wszystko zostało umotywowane, a końcówka… Tyle emocji, szczególnie u osób związanych z całym uniwersum, trudno szukać gdziekolwiek indziej.

I tak oto prezentuje się kolejność filmów Marvela w wersji chronologicznej. To jak, włączamy?

Telewizory, które pozwolą wam obejrzeć filmy Marvela w doskonałej jakości, znajdziecie w naszym sklepie internetowym.

Źródło: Marvel / YouTube / IMDB / Opracowanie własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

358 More posts in felietony category
Recommended for you
Netflix przynosi deszcz
Netflix przynosi deszcz, czyli nowe seriale i filmy na weekend

Aura za oknem nie rozpieszcza, a jakby tego było mało, to Netflix przynosi deszcz. Wprawdzie...