Nęka cię telemarketer? Unia Europejska chce temu zaradzić. Pomysł jest genialny

Prawdziwy telemarketer to nieustępliwy, niekiedy wręcz nachalny byt, którego celem jest wciśnięcie ci oferty. Jakiejkolwiek, to bez znaczenia. Możemy zwyczajnie ignorować przedstawicieli tegoż „rzemiosła”, ale nie pozwalają nam na to ich niekończące się telefony. Na horyzoncie pojawiło się jednak światełko w tunelu. Światełko będące remedium na dolegliwość wydzwaniającą do ciebie kilka razy w tygodniu.

telemarketer

Stosuje się chyba do wszystkich wytycznych związanych z „higieną” prywatności, z czym wiąże się ostrożność podczas udostępniania swojego numeru telefonu. Nie podaje go pierwszej lepszej napotkanej osobie, tak samo, jak nie podaje go przy okazji zakładania kont internetowych tudzież profili w usługach, które mogą mnie w późniejszym czasie „nękać”. Nie wykonuje też szeregu nieostrożnych czynności, przez które dane osobowe trafiają do bazy telemarketerów. Mimo to – czasami zdarza mi się telefon od natrętnego łobuza próbującego sprzedać mi innowacyjny rower wodny, który zaprezentuje mi stado ekspertów z certyfikatami rodem z Hogwartu.

Do kwestii prywatności powrócimy w dalszej części wpisu. Teraz zajmijmy się problemami  mniej ostrożnych osób.

Telemarketer to zmora XXI wieku

Wiedzą o tym dosłownie wszyscy. Natręci potrafią dzwonić po kilka razy dziennie, obiecując nam gruszki na wierzbie. Nie czynią tego z czystej złośliwości, to ich praca. Bardzo często dzwonią do nas osoby zagubione, niepotrafiące odnaleźć się w tym zajęciu lub inne – znudzone, które klepią po raz tysięczny wyuczoną formułkę.

Zabawne jest to, że ilekroć moi znajomi lub rodzina skończą rozmowę z telemarketerem, zadają pytanie „skąd mają mój numer”. Początkowo odpowiadałem – przecież sami im go dajecie, podpisując umowy, wyrażając zgody na przesyłanie materiałów reklamowych. Po wielokrotnym i co gorsze, bezskutecznym tłumaczeniu zasad rządzących tym biznesem poddałem się. Uznałem, że skoro ktoś nie ma zamiaru zainteresować się tym, co robi źle – spasuję. W efekcie, mam stosunkowo święty spokój, a nękani nieszczęśnicy dalej borykają się z natrętami.

Nie pomogłem ja, pomoże Unia Europejska

Okazuje się, że najnowszy projekt dotyczący e-prywatności zawiera ustęp, który ma szansę stać się ostatecznym rozwiązaniem problemu związanego z problemem zwanym telemarketer.

Uściślając – projekt zakłada nakazanie firmom trudniącym się handlem „przez telefon” korzystania ze specjalnych numerów ze stałym zdefiniowanym z góry prefixem. Co to właściwie oznacza? Jeśli na naszym telefonie wyświetli się monit o połączeniu przychodzącym z numeru o prefixie, dajmy na to 123, będziemy wiedzieli, że ktoś chce nam coś sprzedać. Nie odbierzemy i tym samym nie damy możliwości do zaprezentowania nam ofer… stop – do zawracania nam głowy.

To jednak nie wszystko, gdyż z powyższym wiąże się jeszcze jedna metoda na utrudnienie pracy konsultantom telefonicznym. Znając prefix, możemy ustawić specjalny filtr z automatu odrzucający tego rodzaju połączenia. Rozwiązanie naprawdę genialne, szczególnie że we wspomnianą funkcję wyposażony jest właściwie każdy smartfon pracujący pod kontrolą systemu Androida oraz iOS.

Kiedy?

Tutaj niestety dobre wiadomości się kończą. Jest to dopiero projekt dyrektywy i nie ma pewności co do tego, czy zostanie finalnie zastosowany. Jeśli tak się stanie, przepis z pewnością obejmie wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej.

Przewidywany termin realizacji? Nieznany, ale sam fakt jakichkolwiek ruchów z nim związanych możemy odebrać pozytywnie. Nie pozostaje nam nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość.

Źródło: Twitter, ec.europa.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3828 More posts in artykuły category
Recommended for you
cyberprzestępczość
Komputery kwantowe – nadzieja czy zagrożenie cyberbezpieczeństwa?

Wyścig do stworzenia pierwszego powszechnie stosowanego komputera kwantowego trwa - być może wkrótce poznamy producenta,...