[Old but gold] Contra

Przenieśmy się na chwile do czasów, kiedy przejście jakiejś gry, wymagało od gracza czegoś więcej, niż tylko bezmyślnego podążania naprzód za okruszkami zostawionymi przez developera. Jeden z najbardziej kultowych tytułów, jest także jednym z najtrudniejszych do przejścia. Dzięki temu został zapamiętany po dziś dzień. Oto Contra i jej historia.

Contra

Końcówka lat 80-tych to piękny okres dla kinematografii. W kinach królowała kolejna część Rambo z Sylwestrem Stallone, a widzowie mogli przebierać w tego typu ociekających testosteronem produkcjach, jak nigdy wcześniej i nigdy później. Commando, Predator czy nawet Obcy, gdzie protagonistą była już kobieta. Każdy z tych filmów charakteryzował się silną postacią wiodącą, która nie wahała się nawet przez chwilę, jeżeli miała komuś przylać. Tego chcieli wtedy widzowie, a okazało się, że tego chcieli też gracze. I to właśnie dostali.

Contra

W czasach, kiedy mało kto mógł sobie pozwolić na przenośną konsolę, a swoje ciężko wydarte rodzicom pieniądze, wydawało się na automatach, był jeden tytuł, który kasował wszystkie inne. Wprawdzie w Contra na automatach przyjemność zagrać mieli tylko nieliczni, to już chyba pół Polski ogrywało ten tytuł na Pegasus. Konsola, która królowała w polskich domach, powstała na Tajwanie i była kopią japońskiego Famicom, choć miała uchodzić za NES. Większość tytułów, która była na Pegasus ogrywana, raczej nie pochodziła z legalnych źródeł, ale sama konsola potrafiła odpalać kartridże z Japonii, o ile posiadało się specjalny adapter. W tamtych czasach mało kto przejmował się ograniczeniami terytorialnymi czy blokadami. Dzięki temu w ręce dzieciaków trafiła między innymi właśnie Contra.

Contra

Contra swoją przygodę z branżą gier rozpoczęła jednak nie od konsoli, ale właśnie od automatów, gdzie pojawiła się w 1987 roku. Reklamowana była wtedy jako „niepohamowana siła”, a by jeszcze bardziej zachęcić graczy do spróbowania swoich sił w rozgrywce, na plakacie pojawiła się skąpo odziana modelka. To jednak nie za jej sprawą wszyscy rzucili się na Contrę. O sukcesie zadecydowało coś innego. To, jak Konami podeszło do systemu walki i jak mocno podkręciło grafikę oraz samą grywalność. Contra była diabelnie trudna, ale w sposób, który zachęcał do ciągłego próbowania, aż nie osiągnęło się sukcesu. A to łatwe nie było, bo nasz testosteronowy heros umierał, kiedy tylko dosięgną go pojedynczy pocisk.

Tak, Contra miała fabułę

Contra była idealnym przykładem na to, że dobrze wyważona „strzelanka”, może osiągnąć sukces. Nie zapomniano jednak o warstwie fabularnej, choć ta na pierwszy rzut oka wydawał się jedynie zdawkowa. W zależności od tego, na jakim rynku pojawił się tytuł Konami, historia opowiedziana w grze była inna. Wspomniany na początku repertuar kinowy nie był przypadkowy. Protagonista opowieści wyglądał dokładnie jak Arnold Schwarzenegger, a niektóre z grafik promocyjnych żywcem przekopiowywały klasyczną już pozę z Commando.

Contra

O co chodziło w Contra? Otóż w roku 2633 na Ziemi rozbija się meteor, który przynosi ze sobą obcą formę życia. Kosmici, razem z kontrolowaną przez nich grupą terrorystów, stworzyli grupę Red Falcon. Stanowili przy tym oczywiście zagrożenie dla spokojnych mieszkańców globu, więc do akcji wkracza nasz bohater (lub dwójka bohaterów, jeżeli grało się w kooperacji). Sama akcja rozgrywa się na fikcyjnej wyspie Galuga, która geograficznie położona miała być przy Nowej Zelandii. Dziwna lokalizacja, ale lepsze to, niż kolejne amerykańskie miasto, prawda?

W wersji amerykańskiej akcja Contra rozgrywała się już współcześnie, a sama lokalizacja została przeniesiona gdzieś do Ameryki Środkowej. Dodatkowo, zamiast Billa Rizera oraz Lance’a Beana (tak oryginalnie nazywały się postaci), pojawili się Mad Dog i Scorpion. Wersja przeznaczona na rynek europejski to już w ogóle inne bajka. Konami obawiało się, że ze względu na ograniczenia cenzury, tytuł w ogóle nie pojawi się na sklepowych półkach. I tak powstał Probotector, gdzie ludzi zastąpiły roboty. Nawet jednym z nich przyszło nam sterować. Trudno też pominąć tytuł Gryzor, który bardzo luźno podchodził do historii znanej z Contry, a jedynie zachował jej funkcjonalność.

Contra i kontrowersje

Dziś może wydawać się nam to śmieszne, ale pod koniec lat osiemdziesiątych, nazwa Contra wzbudzała spore kontrowersje. W tamtym okresie w Nikaragui istniała pewna grupa doskonale przeszkolonych komandosów, której zadaniem było walczenie z socjalistycznym rządem. Warto wspomnieć, że rzeczona grupa była częściowo finansowana przez rząd Ronalda Regana, a w chwilach kiedy nie obalali władzy w Nikaragui, rzekomo przemycali kokainę. Nazywano ich Los Contras, co można było przetłumaczyć jako „przeciwni”.

Contra

Konami nigdy oficjalnie nie przyznało tego, że pożyczyło sobie nazwę od tego oddziału, ale wtedy dla wszystkich było to jasne. Są też pewne wskazówki, które o tym świadczą. Na ścieżce dźwiękowej z automatów znalazł się utwór pt. „Sandinista”. Ta nazwa odpowiada ludziom, którzy przejęli władzę w Nikaragui i z którymi walczyli żołnierze. To nie jedyne kontrowersje, które narosły wokół Contry.

Wspomnieliśmy już o dość jasnym nawiązaniu do postaci Arnolda czy Sylwestra, ale w samej grze można było dostrzec także inne nawiązania do popkultury. Nawiązania, które raczej nie powinny być wykorzystane, jeżeli nie miało się do tego praw. Potwory z gry mocno wzorowane były na projekcie stworzonym przez H.R. Gigera dla filmu Obcy. Już wtedy Obcy miał status kultowego filmu i każdy, kto go oglądał, widział podobieństwo. Zresztą, programiści nie bardzo kryli się z tym, że pozwolili sobie zaczerpnąć pomysł od szwajcarskiego twórcy. Spotkała ich za to jakaś kara? Nic na ten temat nie wiadomo, a być może nikt w Hollywood się zwyczajnie tematem nie zainteresował. Zresztą to obusieczna broń, bo w chwili, kiedy pojawił się w kinach film Niezniszczalni z Sylwestrem Stallone, wypuszczono także prostą grę nawiązującą do produkcji. Cóż, to była zrzynka z Contra tak mocna, że podobieństwa widać już na pierwszy rzut oka. Można by powiedzieć, że odpłacono się tym samym Konami za to, że skorzystali z postaci wykreowanych przez Arnolda i Sylwestra.

Konami code

Contra była trudna. Szczególnie, że liczba żyć została mocno ograniczona, a broń, choć z nieograniczoną amunicją, nie zawsze wystarczała do pokonania hordy wrogów. Wiedzieli o tym twórcy gry, którzy w momencie przekazania jej do testów, ułatwili graczom lekko zabawę. Wprowadzono specjalną kombinację klawiszy, która w momencie jej wciśnięcia na ekranie startowym, dodawała do puli 30 żyć. Kod miał zniknąć z finalnej wersji Contra, ale z jakiegoś powodu tak się nie stało, a dziś zyskał już miano kultowego.

Konami Code, bo tak nazywa się wspomnianą kombinację, po raz pierwszy pojawiło się jednak w tytule Gradius z 1986 roku. Jednak to Contra sprawiła, że kod stał się popularny. Jest także banalnie prosty do zapamiętania: góra, góra, dół, dół, lewo, prawo, lewo, prawo, B, A. Konami Code pojawiał się później w setkach tytułów (m.in. Metal Gear Solid), a po dziś dzień można zobaczyć nawiązania do niego w serialach czy na niektórych stronach (spróbujcie na BuzzFeed).

Contra

Dziedzictwo

Contra oczywiście doczekała się licznych kontynuacji, ale żadna z nich nie wywoływała już takich emocji, jak część pierwsza. Tytuł był gigantycznym sukcesem i doczekał się portów na niemal każdą platformę. Część z nich była mocno okrojona, a część zupełnie przeprojektowana i mówiąc szczerze, brzydka. Nie przeszkodziło to jednak graczom na całym świecie, by pokochać dwóch osiłków, którzy jedyne co potrafili, to rozwalać przeciwników. A w tym byli cholernie dobrzy.

Ciekawostki:

  • W Gryzor (wersja na Amstrad CPC) pokonanie finałowego bosa sprawiało, że uruchamiał on przycisk samoniszczący planetę, tym samym zabijając wszystkich, włącznie z bohaterami.
  • W grze Contra: Shattered Soldier wyjawiono, że Red Falcon miało powody, by zaatakować Ziemię. Otóż ludzie ukradli im specjalny artefakt i chcieli wykorzystać go do swoich celów. Red Falcon przybyło więc tylko po swoją własność.
  • Powstała kieszonkowa wersja gry i nazywała się po prostu „C”.

Z serii [Old but gold] ukazały się następujące artykuły:

Zapraszamy do naszego sklepu internetowego, gdzie znajdziecie nowe konsole i gry.

Źródła: IGN, YouTube, ScreenRant, Wikipedia, Konami, ContraWeb, Opracowanie własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

273 More posts in felietony category
Recommended for you
klawiatura dla graczy
Klawiatura dla graczy – jak wybrać najlepszą?

Wraz z rozwojem branży gier wideo, zaczęło na rynku pojawiać się coraz więcej sprzętów skierowanych...