Snapchat w tarapatach — przyszłość aplikacji pod znakiem zapytania

Snapchat, Mekka dzisiejszych nastolatków zaczyna łapać zadyszkę, która dla Evana Spigela może skończyć się fatalnie. Nie dziś, nie jutro, ale w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Snapchat

Serwisy społecznościowe przybierają dziś najróżniejsze formy. W zasadzie ich mianem możemy określić nawet rozbudowane komunikatory internetowe, w tym te, które pozwalają głównie na wymianę zdjęć i krótkich filmików. Rynek ten jest nasycony i naprawdę ciężko jest dziś wybić się ponad przeciętność. Nie oznacza to, że jest to zadanie niewykonalne. Przeciwnie, niektórym zwyczajnie się to udaje. Weźmy taki Snapchat, który rozkochał w sobie miliony nastolatków niewyobrażających sobie życia bez codziennego umieszczenia tam treści. W zasadzie użytkownikami rzeczonej aplikacji są nie tylko najmłodsi, coraz częściej wykorzystuję się jej możliwości do promocji przeróżnych marek oraz serwisów internetowych.

Niestety, wzrost popularności zaczął wyhamowywać, co widać na przykładzie spadku cen akcji. Czyżby akcjonariusze obawiali się o niepewny los aplikacji? Na to wygląda, powiem więcej — ich obawy nie są nieuzasadnione.

Snapchat tonie?

Dobrze, wieszczenie rychłego końca aplikacji Snapchat byłoby przesadą. Nie mniej jednak sytuacja robi się niebezpieczna, za co odpowiada konkurencja, do której przejdziemy za chwilę. Teraz skupmy się na liczbach.

Do niedawna Snap Inc., czyli Snapchat notował stosunkowo imponujące wzrosty. Z kwartału na kwartał sytuacja ta ulega pogorszeniu. Zauważają to również akcjonariusze, co może w przyszłości jeszcze bardziej skomplikować sytuację firmy Evana Spigela. W zasadzie nie mówimy tutaj o firmie w pełnym tego słowa znaczeniu, a o Start-upie. Ten jakże młody twór ma do siebie to, że przez pierwsze lata może nie generować zysków. Dotyczy to szczególnie branży związanej z nowymi technologiami. Wszystko ma jednak swoje granice i nie da się w nieskończoność “oszukiwać” samego siebie, że zyski przyjdą z czasem. W przypadku Snapchata mogą nie pojawić się wcale….

Snapchat kontra Facebook i spółka

Koncepcja nowej jakby nie patrzeć luźnej formy komunikacji pomiędzy użytkownikami okazała się trafna. Snapchat spodobał się ogromnej liczbie użytkowników, którzy zaufali rozwiązaniu i zainstalowali aplikacje na swoich urządzeniach. Nikt wcześniej nie oferował tak ciekawie przedstawionego modelu rozmowy i udostępniania treści, a Snapchat mógł dzięki temu dyktować warunki, albo tak mu się tylko wydawało.

Pomysł Evana podpatrzyła niestety konkurencja. Co gorsza, znalazł się wśród niej Zuckerberg, który postanowił, nie bójmy się tego słowa, skopiować Snapchat i wdrożyć bliźniacze elementy do swoich produktów. W ten oto sposób innowacyjność Spigela zagościła na Instagramie oraz Facebooku. Co ciekawe funkcja Instagram Stories okazała się sukcesem większym, niż przypuszczał sam Zuckerberg. Cóż, włodarze niebieskiego serwisu społecznościowego mogą pompować w nowinki grube miliony, które to działania powinny być wymierne. Dlaczego? To proste — bazowanie na zaufanie do marki prawie zawsze sprawdza się i znajduje odzwierciedlenie w sukcesach finansowych.

Jeśli sytuacja aplikacji Snapchat nie ulegnie poprawie, za kilka lat cena Start-upu spadnie do poziomu, który pozwoli na swobodne przejęcie całego projektu. Kto mógłby być wtedy zainteresowany zakupem Snapa? Ciężko przewidzieć przyszłość, ale podejrzewam, że zakupem mógłby zainteresować się sam Zuckerberg. Wszak wykupienie i “ubicie” konkurecyjnych rozwiązań jest coraz częściej stosowanym zabiegiem w branży.

Źródło: Neowin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3828 More posts in artykuły category
Recommended for you
cyberprzestępczość
Komputery kwantowe – nadzieja czy zagrożenie cyberbezpieczeństwa?

Wyścig do stworzenia pierwszego powszechnie stosowanego komputera kwantowego trwa - być może wkrótce poznamy producenta,...