Wiedźmin 3: Jeszcze tylko kilka słów o ostatniej przygodzie Geralta

Trzecia część serii gier z Białym Wilkiem jest pod pewnymi względami najbardziej niesamowitym tytułem wydanym w tym roku. Między innymi jeśli chodzi o potencjał do wzbudzania niegasnącej dyskusji wśród graczy oraz dziennikarzy o jakości współczesnych gier i kierunku, w którym zmierza cały rynek pierwszoligowych wydawców.

 


Co złego zrobił CDProjekt wydając Wiedźmina 3 w 2015 roku?

CDProjekt zrobił coś bardzo niedobrego wydawcom i dziennikarzom w tym roku. Wydał Wiedźmina 3 i sprawił, że nagle większość tegorocznych tytułów zarówno RPG jak i action-adventure zaczęła wyglądać przy Dzikim Gonie bardzo szaro, a dziennikarze dostali grę, której większość z nich nie może skończyć do dziś. Premiera Wiedźmina, mimo towarzyszących jej kontrowersji (ale o tym za chwilę) rozwaliła zupełnie szyki wszystkim wydawcom tytułów triple-A, z bardzo prostego powodu: ktoś dostarcza tak świetnej jakości produkcję, jeszcze na dodatek taką przy której można spędzić spokojnie 200 godzin i wkłada do środka kartkę z podziękowaniami dla wszystkich którzy ją zakupili. A te darmowe DLC od dnia premiery? Co to ma być, w obliczu tegorocznego popisu w postaci bicia rekordu ceny całej gry przez Warner Bros. przy wydawaniu nowego Batmana (tytuł z season passem za ponad 400 zł, w kraju gdzie większość osób wierzy, że tyle kosztuje konsola)?

http://www.youtube.com/watch?v=2V7eF1-u5Jo

Tak się po prostu nie robi. Jakby tego było mało; większość dziennikarzy, którzy zrecenzowali Wiedźmina ma ochotę jeszcze pisać o tytule po kilka dodatkowych artykułów, zamiast zająć się jakimiś lepszymi tematami. Podchodząc do tego z takiej strony możemy zrozumieć gniew i zaskoczenie tegorocznych konkurentów Białego Wilka, a prawdę mówiąc ma kilku dobrych (Bloodborne, anyone?), jednak żaden z nich nie był w stanie dostarczyć graczom takiej ilości contentu jak Wiedźmin. To naprawdę dobra gra, taka z gatunku co wszyscy myślą, że nikt nie zrobi już tak dobrej gry i nagle taka gra się pojawia siejąc popłoch: nikt się nie spodziewał, że będzie aż tak dobra. Tak dobry właśnie jest Wiedźmin 3: Dziki Gon. I każdego kto chciałby mi zarzucić promocję lub stronniczość albo nacjonalizm growy zapraszam do spojrzenia dwie linijki (i jednego screena) poniżej. 

Zawsze jest jakieś „ale”

Premierze Wiedźmina towarzyszyła afera związana z downgradem oprawy gry. Wznieciło to po raz kolejny odwieczny konflikt, stary jak sama sieć: użytkownicy konsol kontra użytkownicy komputerów. Nie napiszę „konsolowcy”, ponieważ tego sformułowania używają ludzie, którzy chcą, aby kojarzono grających na konsolach z jakąś wyjątkowo wredną odmianą nerda siedzącego w piwnicy ze swoim Nintendo (hej, AVGN). A przecież tego nie chcemy, prawda? Bo jeśli tak, to byłoby obraźliwe? Odeszliśmy nieco od tematu, ale prawda jest taka, że za każdym razem kiedy mam coś napisać o konflikcie z początku akapitu, opadają mi ręce albo zmieniam temat. Tym razem go podejmę na kilkaset znaków i więcej tego nie będę musiał robić. Nigdy. Ten konflikt nie ma najmniejszego sensu dlatego, że: oba rynki potrzebują się nawzajem, jedni mają drogi sprzęt, drudzy drogie gry, ale nadal je mają prawda? Ponadto oba rynki cechują się tak wielkim zróżnicowaniem, że większość osób interesująca się grami jest zmuszona używać na obu platform naraz ze względu na to zróżnicowanie właśnie, którego by nie było, gdyby nie ta druga część rynku. Czyli obie strony walczą, żeby przepchnąć drugą i jeśli jedna by wygrała to w efekcie rynek mógłby doświadczyć kolejnego głębokiego kryzysu? Tak właśnie to wygląda w mojej opinii, jednak nie da nie przyznać, że Wiedźmin doświadczył poważnego downgrade’u w niektórych częściach oprawy graficznej – możemy to tak nazwać. 

Ale podejrzewam, że przyczyny nie do końca leżały po stronie konsol, na których musiał przejść kontrolę jakości, wobec czego musiał spełniać normy płynności animacji i obsługi UI, a także mieć zunifikowany schemat sterowania i tak dalej. Jeśli miałbym spekulować, powiedziałbym, że skala projektu trochę przerosła CDProjekt i przy przesunięciu daty premiery, ogarnianiu tak ogromnych ilości contentu do gry, trochę nie starczyło im albo ludzi, albo pieniędzy (w zasadzie to jedno i to samo, bo niestety ludzie pracują za pieniądze) na zrobienie wszystkiego co zakładały pierwsze trailery. Czy to źle? Tak, w jakiś sposób gra na tym straciła. Czy to oszukiwanie osób, które tytuł zamówiły lub kupiły? Nie, dlatego, że i tak dostały znacznie więcej zawartości gry niż w przypadku wydania takiej samej sumy na jakiąkolwiek inną produkcję w tym roku. Czy to znaczy, że Wiedźmin jest grą roku? Troszkę za wcześnie, żeby to jeszcze stwierdzić, prawda? Polecam szczerze, wszystkim sprawdzić: ile wam zajmie odkrycie wszystkich znaków zapytania na mapie – możecie być zdziwieni.

 

 

 

 

 

 

__________________

Zapraszamy również do polubienia naszego profilu na Facebooku oraz do zapoznania się z ofertą naszego sklepu internetowego.

 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

445 More posts in felietony category
Recommended for you
Subskrypcja VOD
Subskrypcja VOD ma także wady, o których często zapominamy

Ostatnie kilka lat pokazuje, jak łatwo zachłysnąć się czymś nowym i pozornie wygodnym, by nagle...