O rzeczywistości wirtualnej i kablu wbitym w szyję

 

VR to jeden z najbardziej pociągających konceptów w branży technologicznej. Ludzie od kilkudziesięciu lat poszukują sposobu, żeby przenieść się do rzeczywistości wirtualnej, jednak kolejne próby wciąż kończą się porażkami. Niebawem czekają nas publiczne premiery nowych headsetów VR, takich jak HTC Vive czy Oculus Rift. To będzie prawdziwy test tego, jak z rzeczywistością wirtualną poradzi sobie najnowsza technologia wspierana znacznymi inwestycjami firm-gigantów.

Jeśli parasz się dziennikarstwem albo przynajmniej media społecznościowe są jednym z twoich narzędzi pracy/kontaktu z ludźmi, wiesz doskonale, że jesteśmy zalewani niezmierzoną wręcz ilością newsów i treści. Cały świat jest na wyciągnięcie ręki, jeśli tylko zauważysz możliwość połączenia się z innymi.

Istnienie sieci i jej natychmiastowość umożliwiły rozwój tak wielu dziedzin, że trudno byłoby wymienić je wszystkie. Praca, kontakt z ludźmi, czy chociażby możliwość zaplanowania dowolnej podróży za pomocą nawigacji czy rozkładów dowolnej komunikacji – to tylko niektóre możliwości jakie stwarza to medium. Lekarz w tej chwili jest w stanie skonsultować się z innym specjalistą szybciej niż kiedykolwiek, tylko dzięki temu, że wyśle wyniki przez internet.

I tu właśnie wkracza koncept rzeczywistości wirtualnej, który moim zdaniem dużo lepiej oddaje fakt istnienia światowej sieci niż próba założenia na głowę headsetu, który na chwilę może nas gdzieś przenieść, jednak męczy oczy i jest tylko pobożnym życzeniem tego, aby ludzie mogli choć na chwilę uciec gdzieś indziej.

Jednak to bardzo niebezpieczna droga. Wiele osób uważa, że takie obrazy jak „Matrix” czy „Ghost in the Shell” to przerażające wizje przyszłości, które póki co nie mają wiele wspólnego z tym, co robimy teraz. Nic bardziej błędnego. W momencie, gdy włożymy headsety VR i zaczniemy wchodzić w interakcje z innymi ludźmi, czeka nas prosta droga do tego, co spotkało Neo, czyli kabla w szyję.

Fakt, że kiedyś możemy dojść do takiego rozwiązania, jest zupełnie obojętny  – jedni mogą na to czekać, inni – bać się tego najbardziej na świecie. Pamiętajmy jednak, że tylko od nas zależy, co z tym wszystkim zrobimy. Siedzisz w domu przy Facebooku i czujesz, że tracisz czas i rzeczywisty kontakt ze światem? Zrób coś z tym! Znajdź jakieś wydarzenie, wyjdź z domu – zobacz, że interakcja w sieci to tylko początek, tak jak kiedyś był nim list, telefon lub rozmowa na ulicy (i nadal jest, na szczęście). Poznaj kogoś, porozmawiaj i zobacz, że rzeczywistość wirtualna nie grozi nam tak długo, jak długo nie będziemy chcieli uciekać od tej prawdziwej.

 
 
 
 

___________________

Zapraszamy również do polubienia naszego profilu na Facebooku oraz do zapoznania się z ofertą naszego sklepu internetowego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

445 More posts in felietony category
Recommended for you
Subskrypcja VOD
Subskrypcja VOD ma także wady, o których często zapominamy

Ostatnie kilka lat pokazuje, jak łatwo zachłysnąć się czymś nowym i pozornie wygodnym, by nagle...