Aplikacje lite. Czy naprawdę ich potrzebujemy?

Coraz częściej producenci aplikacji mobilnych wychodzą naprzeciw oczekiwaniom użytkowników słabszych smartfonów. To właśnie budżetowce potrzebują sprawnie działających klientów usług, z których korzystamy co dzień. Optymalizacja ma jednak pewne granice i tutaj w grę wchodzą aplikacje lite.

Aplikacje lite

Smartfony są dziś najważniejszymi urządzeniami komputerowymi. To bardzo osobiste sprzęty, które otwierają nam drogę do wiedzy, kontaktów ze znajomymi oraz pozwalają odnaleźć się w nowych miejscach i środowiskach. Telefony, same w sobie, bez aplikacji, nie mogłyby cieszyć się dzisiejszą popularnością. Problem w tym, że programy wymagają do sprawnego działania coraz mocniejszych podzespołów. Oznacza to konieczność zakupu droższego smartfona lub zdanie się na optymalizację producenta. Jest jeszcze jedna opcja…

Aplikacje lite rozwiązaniem idealnym?

W przypadku Androida zdarza mi się korzystać z aplikacji lite. Nie czynię tego ze względu na problemy z wydajnością, choć nie ukrywam, że w smartfonach za kilkaset złotych takowe występują. Bardziej zależy mi na wydajności akumulatora. Facebook, Messenger, Spotify czy YouTube potrafią zjadać większość wbudowanego w smartfon akumulatora. Wspomniane aplikacje są niesamowicie rozbudowane, przez co liczba procesów weń zachodzących, działa na baterię iście destrukcyjnie. Aplikacje lite są tutaj wybawieniem. Niestety, nie ma róży bez kolców. Stosowanie lżejszych wersji popularnych programów ma również swoje wady.

Przede wszystkim — ograniczenia. To chyba największa bolączka tycząca się apek z dopiskiem “lite” w nazwie. Tempo rozwoju technologii jest szaleńcze i szybko przyzwyczajamy się do nowinek ułatwiających nam życie. Problem w tym, że większość ficzerów trafia jedynie do pełnych wersji aplikacji mobilnych. Użytkownicy lżejszych programów mogą o nich co najwyżej pomarzyć.

Werdykt

Stwierdzenie “punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” pasuje tutaj jak ulał. Aplikacje lite dla jednych będą wybawieniem, dla innych katorgą związaną z ograniczeniami. Wszystko zależy od tego, z jakiego smartfona korzysta użytkownik i do jakiego działania przywykł. Użytkownik flagowca, dla którego ficzery stanowią priorytet, uzna apki lite za niepotrzebne. Sprawy nie zmieni nawet wpływ na akumulator. Od czego są powerbanki (dostępne w naszym sklepie internetowym Vipelektrogazet).

Osoby, których urządzeniem codziennym jest budżetowiec, są zmęczone lagującym interfejsem pełnych aplikacji. Wersje “lite” wydają się tutaj błogosławieństwem. Naturalnie ceną wygody jest przystanie na ograniczenia.

Dajcie znać w komentarzach pod wpisem, co jest dla was ważniejsze — ficzery czy wydajność?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

256 More posts in felietony category
Recommended for you
Fotografia mobilna
Fotografia mobilna i SI, czyli żegnamy fizyczne ograniczenia sprzętowe

Męczy mnie już walka na liczbę modułów aparatów montowanych w smartfonach, podobnie jak męczył mnie...