Czat w 2019 roku – czy to ma jeszcze w ogóle sens?

Kiedy Internet jeszcze raczkował, pojawiły się w nim interesujące rzeczy. Takie, które miały zbliżać do siebie ludzi i sprawiać, że faktycznie będzie można spędzić z nimi miło czas. Teraz teoretycznie także znajdziemy w nim te funkcje, ale czy czat w 2019 roku ma jeszcze w ogóle rację bytu? Przecież jest tyle alternatyw, że po co zawracać sobie głowę czymś tak przestarzałym?

Czat w 2019 roku

Gadu-Gadu czy Grono to coś, o czym pamiętają jeszcze nieliczni. Jedno z nich dalej funkcjonuje i ma się całkiem dobrze, ale łączy je coś jeszcze. Oba twory sprawiały, że mogliśmy porozumiewać się z ludźmi z różnych części Polski czy świata. Kiedyś to było coś niesamowitego, bo możliwość wylosowania rozmówcy sprawiała, że każda kolejna rozmowa była jakąś tajemnicą. Czaty miały podobne założenia, choć tam znacznie trudniej było trafić na kogoś… normalnego. A jak jest teraz?

Czat w 2019 roku

Być może to wina tego, że zupełnie odcięliśmy się od pewnego rodzaju mediów, ale obecność czatów i ich dalsze funkcjonowanie jest dla nas zagadką. Mamy tyle możliwości, by poznać kogoś interesującego, że wchodzenie na czat w 2019 roku zdaje się mijać z celem. Szczególnie po tym, co tam widzieliśmy, bo kilka z nich odwiedziliśmy. Niestety. Może byliśmy na złych czatach, ale na tych, które odwiedziliśmy mogliśmy zobaczyć tylko jedno. Zgraję napalonych na siebie ludzi.

Spójrzmy na chwile na ich Nicki, które sobie nadali w pokoju o nazwie „Mężowie i żony”. Kogo tam mamy? Przede wszystkim więcej mężczyzn, a przynajmniej tak można wywnioskować po ich pseudonimach: Wesoły żonaty, Brunet_konkret, Fajny 43 zamożny, Barczysty drań, chętny z dużym… Kobiety także oczywiście można znaleźć na czatach: Mądrego ona 33, Fajna i cała masa kont z imieniem oraz całuskami (:*). Czego na tym konkretnym czacie dotyczą rozmowy? Zapewne duża część z nich przenosi się na prywatne wiadomości, bo co chwila można zobaczyć tam słówko „priv”. Jednak ten ogólny to zbiór niepowiązanych ze sobą zdań, bo każdy próbuje rozmawiać z każdym i wychodzi z tego ogólny mętlik. Z bardzo dużą ilością emotikon.

Da się poznać kogoś na czacie?

Nie mamy zaufania do czatów, Zresztą jego dostarczyciel także zdaje się nie ufać swoim użytkownikom, bo nie ma tam praktycznie żadnej kontroli, jeżeli chodzi o linki. Na Interii pojawia się piękne wyskakujące okienko, gdzie możemy przeczytać:

„W trosce o swoje internetowe bezpieczeństwo nie kopiuj bądź nie wpisuj w przeglądarkę adresów stron podawanych przez innych użytkowników na czacie. Strony te mogą zawierać niebezpieczne dla twojego komputera oprogramowanie.”

Niesamowite jest to, że dalej trzeba o tym przypominać, choć na każdym kroku jesteśmy uświadamiani, że klikanie w niesprawdzone linki może być niebezpieczne. Czat w 2019 roku wygląda więc trochę na wylęgarnię problemów dla tych, którzy np. szukają miłości. Bo nie wątpimy w to, że na takim czacie da się znaleźć kogoś z kim można porozmawiać poważnie, a nawet spotkać się potem w „realu”.

Jednak dla nas czat to coś, co nie ma racji bytu w obecnych czasach. Jeżeli chcesz poznać partnera, bo np. jesteś samotny, masz do dyspozycji chociażby Tindera czy multum innych, podobnych aplikacji. Trochę jednak bezpieczniejszych, niż wspomniane wyżej czaty. Tam zalogować się można w kilka sekund i nikt nie wymaga od ciebie… czegokolwiek. Trzeba potwierdzić regulamin, ale wątpimy, żeby ktokolwiek go nawet czytał.

Dlaczego czaty dalej istnieją?

Wraz z rozwojem kanałów social media, idea czatów powoli odchodziła do lamusa. Na Facebooka, Instagrama czy nawet Naszą Klasę, waliły tłumy. Dało się tak zobaczyć użytkownika z których chcemy nawiązać kontakt, a dodatkowo dostawaliśmy znacznie więcej, niż na „gołym” czacie. Owszem, trochę trudniej poznać kogoś nowego na Facebooku, bo trzeba go jednak samodzielnie poszukać. Czat oferuje bezpośredni i natychmiastowy kontakt z rozmówcą. Czyli coś, czego wiele osób zwyczajnie potrzebuje. Posiadając stały nick można się przyzwyczaić do korzystania z czatów do tego stopnia, że przejmą one rolę komunikatora.

Nam może wydawać się to dziwne, ale dla wielu osób to cos zupełnie normalnego. Niestety, ale czat to także doskonałe miejsce na to, by… zdradzić partnera. Przecież nikt nie wymaga od nas prawdziwych danych, a nawet w prywatnej rozmowie jesteśmy w stanie podać fałszywe imię czy nazwisko. Zresztą wiele nazw użytkowników wskazuje właśnie na to, że pojawili się oni na czacie w jednym, konkretnym celu. Patrząc po ilości osób, które obecne są w pokojach, sądzimy, że zadanie może być trudne. Rzadko kiedy jest ich więcej, niż 300. Czasem to 150, ale i zdarzają się takie, gdzie jest prawie pół tysiąca użytkowników. No, tam już można coś „zdziałać”, pod warunkiem, że nie natrafimy na samych przedstawicieli tej samej płci.

Co dalej z czatami?

Dopóki będzie istniał Internet, czaty będą miały się dobrze. Ich utrzymanie zapewne nie kosztuje fortuny, bo wyglądają dokładnie tak samo, jak przed kilkoma laty. Dalej jednak przyciągają użytkowników, którym można wyświetlać reklamy i posty sponsorowane. A to już może przełożyć się na realne pieniądze, więc czat w 2019 roku dalej będzie przynosił zyski. I dopóki będzie to robił, to nic nie stanie na jego drodze. Młodsi użytkownicy, którzy z mlekiem matki wyssali już Messengera i Instagrama, nie będą z czatów korzystać. Nie maja ku temu żadnej potrzeby.

Smartfony oraz laptopy znajdziecie w naszym sklepie internetowym, wchodząc pod ten adres.

Źródło: Interia / Wirtualna Polska / Opracowanie własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

358 More posts in felietony category
Recommended for you
Netflix przynosi deszcz
Netflix przynosi deszcz, czyli nowe seriale i filmy na weekend

Aura za oknem nie rozpieszcza, a jakby tego było mało, to Netflix przynosi deszcz. Wprawdzie...