Dlaczego rejestrujemy chwile, zamiast je przeżywać?

Długo nosiłem się z zamiarem napisania tego tekstu, ale czuję, że przyszedł właściwy moment. Chciałem zwrócić uwagę na zjawisko, które nasila się z każdym rokiem i które dotyczy bezpośrednio wszystkich użytkowników urządzeń mobilnych. Współcześni userzy smartfonów cierpią na pewną “przypadłość”, objawiającą się chęcią rejestrowania nieprzyzwoitej wręcz liczby chwil, dźwięków oraz obrazów. Czy naprawdę istotne dla nas momenty życia wolimi rejestrować aparatem, kamerą lub dyktafonem, zamiast cieszyć się ludźmi, widokami czy muzyką tu i teraz?

rejestrujemy chwile

Smartfony do niedawna pozwalały, co najwyżej na podłej jakości nagrania wideo oraz nieostre fotografie cyfrowe, które jakością nie dorównywały tradycyjnym, analogowym zdjęciom. Czasy się zmieniają, technologia idzie do przodu. Wystarczy przejść się po najbliższych sklepach z elektroniką lub zwyczajnie sięgnąć do kieszeni, aby przekonać się, jak potężny sprzęt jest w zasięgu naszych rąk. Możemy wykorzystywać smartfony na wiele możliwości, przy czym mam tu na myśli, zarówno rozrywkę, narzędzia, jak i rejestrację przeróżnych materiałów. Jakość treści bywa na tyle kusząca, że staramy się tworzyć je możliwie często. W efekcie czego liczba zdjęć oraz filmów, które przechowujemy, zbliża się do granicy, po której przekroczeniu ciężko nam będzie wrócić do przeżytych, a w zasadzie zarejestrowanych chwil.

Rejestrujemy chwile — takie czasy

Lubicie internetowe memy? Głupie pytanie. Większość z naszych czytelników z pewnością odpowiedziała twierdząco. Z pewnością kojarzycie obrazek przedstawiający kobietę przed lustrem w łazience oraz Neila Armstronga, pierwszego człowieka na Księżycu. Do mema dodano tekst idealnie obrazujący poruszaną przeze mnie kwestię.

– Karolina. Weszła do łazienki, zrobiła 33 zdjęcia.

– Neil. Poleciał na Księżyc, zrobił 5 zdjęć.

Neil Armstrong żył w czasach, w których — owszem — rejestrowało się ważne wydarzenia, chwile, ale czyniono to umiarkowanie. To pozwalało powracać do zapisanych materiałów możliwie często. Istotne było jednak samo przeżywanie chwili, niezależnie od jej wagi. Rejestrowanie rzeczywistości czy to w postaci fotek z wakacji w górach, czy koncertu ulubionego zespołu, może być ciekawe, ale czy będziecie wtedy pamiętać uderzenia dźwięków i emocje, jakie towarzyszyły atmosferze? Czy będziecie w stanie odtworzyć w głowie uczucie zapartego na widok skalnego urwiska tchu? Szczerze w to wątpię.

Pora na zmiany

rejestrujemy chwile

Nie jestem hipokrytą i nie zamierzam nakłaniać was do rzadszego korzystania z dobrodziejstwa rejestratorów audio-wideo, nie deklarując zmian u siebie.

Choć obwieszczanie postanowień noworocznych, z których często niewiele wynika (nie oceniam, stwierdzam fakt na podstawie obserwacji) skończyło się miesiąc temu, chciałbym dołączyć do moich planów jeden punkt. Zamierzam przeżywać więcej, rzadziej sięgając po smartfon. Wiem, że brzmi to banalnie, szczególnie że będąc geekiem i tak rejestruję względnie mało “chwil”. Mimo wszystko chcę spróbować jeszcze bardziej uniezależnić się od urządzeń mobilnych.

Teraz kiedy określiłem już moje podejście do sprawy i obiecałem sobie zmiany, mam do was prośbę. Zastanówcie się nad tym, dlaczego rejestrujemy chwile, zamiast przeżywać i postarajcie się o nieco inne podejście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

256 More posts in felietony category
Recommended for you
Fotografia mobilna
Fotografia mobilna i SI, czyli żegnamy fizyczne ograniczenia sprzętowe

Męczy mnie już walka na liczbę modułów aparatów montowanych w smartfonach, podobnie jak męczył mnie...