Google PixelBook to kolejny element składowy ekosystemu Pixel

Zaraz, zaraz — ekosystem Pixel? Tak, uważam, że właśnie jego budową zajmuje się teraz Google, co postaram się udowodnić we wpisie. Do przemyśleń skłoniła mnie wczorajsza prezentacja, na której poznaliśmy kilka nowych interesujących urządzeń Google’a w tym PixelBook — nietypowy komputer, którego siłą jest integracja z Pixelami.

Pixelbook

Google coraz bardziej zaczyna przypominać Apple, przynajmniej w kwestii urządzeń i ich unikatowości. Pozornie nieistotna dla rynku maszyna w postaci PixelBook jest ucieleśnieniem wizji spięcia poszczególnych części ekosystemu oferowanego, nie tyle przez znane od dawna usługi Google’a, ile przez najnowszą zdobycz, czyli Google Assistant. Nie mniej, sam komputer, tablet lub hybrydę, gdyż nie do końca wiadomo jak nazwać sprzęt, możemy uznać za niezwykle interesujący. Dlaczego?

PixelBook design i wykonanie

Google uczy się na błędach i kolejne urządzenie referencyjne wychodzące spod skrzydeł giganta z Mountain View wyglądają coraz lepiej. To samo tyczy się jakości wykonania konstrukcji, która obecnie osiąga poziom mistrzowski. PixelBook prezentuje się obłędnie i nie uważam, że słowo to jest w przypadku nowego Pixela nadużyciem. Tytułowy sprzęt jest reprezentantem klasy konwertowalnej, a więc możemy korzystać z niego jak z tradycyjnego notebooka, jak z tabletu, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby oglądać na nim filmy w pozycji zbliżonej wyglądem do namiotu. Dowolność ustawień jest w tym przypadku ogromną zaletą. PixelBook waży zaledwie kilogram, co przy smukłej obudowie o grubości 10 mm czyni z niego sprzęt ultra mobilny.

Istotną zaletą PixelBooka jest 12,3-calowy ekran QHD LCD wyświetlający obraz w rozdzielczości 2400 x 1600 pix, co daje nam zagęszczenie pikseli na poziomie 253 ppi. Są to wartości zapewniające więcej niż zadowalający feeling z użytkowania. Google chwali się również tym, że korzystanie z wyświetlacza w pełnym słońcu nie będzie stanowiło dla PixelBook żadnego wyzwania. Zapewnienia zapewnianiami, ale z opinią wstrzymajmy się do czasu publikacji pierwszych testów.

Sam hardware nazwałbym potężnym. Pamiętajmy, że komputer wyposażony jest w system Chrome OS, czyli pewnego rodzaju rozwinięcie przeglądarki Google Chrome. Jak wiadomo, nie jest to platforma wymagająca i nie mamy szans uruchomić na niej profesjonalnych narzędzi, do których działania konieczna jest wysoka wydajność. Tym bardziej zaskakuje to, że w komputerze znajdziemy procesory Intel Core i5/i7, pamięć operacyjną RAM 8/16 GB oraz szybki dysk SSD o pojemności 512 GB. Nieźle, zwłaszcza jeśli spojrzymy na pozostałą część specyfikacji — kamerkę 720p nagrywającą w 60 klatkach na sekundę oraz wbudowany akumulator zapewniających do 10 godzin intensywnego użytkowania sprzętu. PixelBook obsługuje również rysik Pixel Pen, ale jeśli mam być z wami szczery, muszę powiedzieć, że nie widzę dla niego sensownego zastosowania.

PixelBook i integracja z ekosystem

Kiedy tytułowy komputer straci połączenie z siecią, automatycznie połączy się z hotspotem smartfona z serii Pixel. Mało tego — urządzenia będą stale synchronizowane i obydwa obsłużymy za pomocą Google Assistant. Ten liczy się także w przypadku innych nowości z linii MadeByGoole, o których przeczytacie w następnym wpisie. To pozwala sądzić, iż gigant z Mountain View buduje świetnie współpracujące ze sobą portfolio produktowe. To przypomina mi politykę Apple, która jakby nie patrzeć przyniosła firmie ogromne zyski. Czy tak będzie również w przypadku Google’a? Podejrzewam, że tak.

Na koniec cena. Za przyjemność obcowania z PixelBook przyjdzie zapłacić aż 999 dolarów.

Źródło: Google

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

378 More posts in Sprzęt category
Recommended for you
Mate 10 lite
Mate 10 Lite. Tańsza wersja flagowca równie interesująca

Huawei pokazało wczoraj Mate 10 oraz Mate 10 PRO, ale to nie wszystkie nowości w...