iPhone XR — recenzja po czterech miesiącach

Wziąłem na tapet najbardziej kontrowersyjny smartfon z aktualnego portfolio Apple. iPhone XR został przeze mnie sprawdzony pod wieloma względami, dzięki czemu mogę powiedzieć wam co nieco o codziennym zachowaniu urządzenia.

iPhone XR

iPhone XR służy mi wiernie od przeszło czterech miesięcy, który to czas pozwolił mi bardzo dobrze poznać zarówno sprzętową stronę urządzenia, jak i możliwości software’owe. Mimo że wielu zarzuca XR niewłaściwy stosunek ceny do jakości, pozwolę sobie zaprzeczyć. Urządzenie spełniło wszystkie moje oczekiwania i jedyne czego mogłoby mi w nim brakować to ekran OLED. Czy jego brak faktycznie był tak odczuwalny? Zapraszam do recenzji.

Unboxing iPhone XR

Urządzenie zostało zapakowane w charakterystyczny dla Apple ascetyczny kartonik, na których znajdziemy logo firmy, napis iPhone oraz wizerunek samego urządzenia. We wnętrzu opakowania umieszczono zestaw papierowych informacji, naklejki oraz kluczyk do tacki SIM. Sadownicy nie zapomnieli również o akcesoriach. Poza gruszką ładowarki (niestety, dość powolną) w kartonie odnajdziemy także kabel USB-Lightning oraz przewodowe słuchawki EarPods. Zestaw, rzekłbym — kompletny.

Konstrukcja

iPhone XR nie jest moim pierwszym smartfonem z logo nadgryzionego jabłka na obudowie. Wcześniej użytkowałem iPhone’a 8, SE oraz modele takie jak 4s, 3Gs, a nawet oryginalnego iPhone’a znanego jako 2G. Jak łatwo się domyśleć, doskonale wiedziałem czego się spodziewać i wiecie co? Nie zawiodłem się. Aluminiowo szklana konstrukcja sprawia wrażenie niezwykle solidnej i jest taką w rzeczywistości. Każdy element został wykonany starannie i próżno szukać tutaj niewłaściwego spasowania. Ideał? Względem wykonania — zdecydowanie tak. Plecki XR do złudzenia przypominają mi te z 8-ki, którą używałem wcześniej. Przyjemnie dla oka szklana tafla szkła, która nie zdążyła złapać ani jednej rysy.

iPhone XR

Front prezentuje się znacznie ciekawej, mocno nawiązując do stylistyki iPhone’a X oraz XS. Mamy więc całkiem przyjemne zagospodarowanie przestrzeni, które przełamuje notch. Charakterystyczne wcięcie jest przez wiele osób znienawidzonym elementem, ale ja mam do niego stosunek obojętny. Nie przeszkadza mi jego obecność i zdaję sobie sprawę z tego, że jego zadaniem jest ukrycie czujników Face ID. Skoro jesteśmy przy biometryce, dodam tylko, że jestem oczarowany działaniem rzeczonej funkcji i każdorazowy powrót do czytnika linii papilarnych w modelach testowych jest dla mnie czynnością nieprzyjemną. 

Ekran

Wyświetlacz zastosowany w smartfonie iPhone XR to powód wielu sporów. Liquid RETNA, bo tak nazwało element Apple, to w rzeczywistości IPS o dość niskiej rozdzielczości 1792 x 828 pikseli. Niektórzy nie mogą przeboleć braku obecności OLED-a i powiem szczerze, że chętnie zobaczyłbym takowy element w XR. Jednak czy LCD IPS jest dla mnie niewystarczający? Skądże, to najlepszy IPS, z którym miałem do czynienia.

Niespecjalnie przeszkadza mi też teoretycznie niska rozdzielczość. Zagęszczenie pikseli na cal wynosi 326 ppi w zupełności odpowiada moim potrzebom i cieżko było mi doszukać się poszarpanych krawędzi np. czcionek. Co ważne, niższa rozdzielczość oznacza mniejszy pobór energii, ale o tym w dalszej części wpisu.

Specyfikacja techniczna

iPhone XR
  • 6,06-calowy ekran IPS
  • Rozdzielczość 1792 x 828 pikseli
  • Wymiary 150.90 x 75.70 x 8.30 mm
  • Układ Apple A12
  • dualSIM
  • 3 GB RAM
  • 64 GB pamięci na dane

Aparat i dźwięk

Zacznijmy od frontu, czyli kamerki do selfie. Producent umieścił tutaj 7 Mpix „oczko” fotograficzne ze światłem f/2.2, które dzięki TrueDepth jest w stanie wykrywać głębię i separować pierwszy plan od tła. Tak, mam na myśli tryb portretowy, który sprawuje się tutaj naprawdę dobrze. Kiedy dołożymy do tego bardzo realistyczne barwy, mogę powiedzieć, że efekty są bliskie ideałowi. Natomiast, jeśli interesują was szerokie kadry i tym podobne ficzery, może was spotkać zawód. Wszak każdy ma inne oczekiwania co do sprzętu.

iPhone XR

Aparat główny to… i tutaj małe zaskoczenie – pojedynczy moduł o rozdzielczości 12 Mpix i świetne f/1.8 z poczwórną wielotonową diodą doświetlającą LED. Niech nie zmylą was pozory. Ten pojedynczy aparat robi robotę i w sensownych warunkach oświetleniowych jest w stanie tworzyć niesamowite ujęcia. Dodam, że na ten moment jest to mój główny aparat fotograficzny. Nieco martwią mnie natomiast zdjęcia nocne, które wypadają słabo na tle konkurencji. Nie będę czarował – w tej kwestii jest po prostu średnio, ale skłamałbym, pisząc, że aparat zupełnie nie radzi sobie w ciemnościach.

Jest jednak coś, co wyróżnia iPhone’a XR, a w sumie także i inne ubiegłoroczne iPhone’y na tle konkurencji. Mowa o wideo, a konkretnie rzecz biorąc — o genialnej stabilizacji nagrań, płynności ujęć oraz świetnego autofokusa. Konkurencji, możesz się uczyć. Warto pochwalić smartfon iPhone XR za obecność nagrywania dźwięku przestrzennego. 

Skoro przy dźwięku jesteśmy. Apple wbudowało w XR głośniki stereo, które bez problemu spełnią oczekiwania większości, nawet wymagających użytkowników. Dźwięk jest donośny i próżno szukać tutaj znaczących przekłamań.

Oprogramowanie i łączność

iOS, jaki jest, każdy wie. W zasadzie nie widzę sensu dodatkowego opisywania oprogramowania, gdyż możecie przeczytać o nim w naszych wcześniejszych wpisach. Jednakże zbliżającym się iOS 13 zajmę się dopiero za około miesiąc, po jego oficjalnej premierze.

Jakość połączeń głosowych stoi na najwyższym poziomie, ale czy kogoś to dziwi? Płacąc za sprzęt kilka tysięcy złotych, można traktować wspomnianą cechę jako standard. Cieszy, naprawdę cieszy mnie za to obecność dualSIM, w którego przypadku jedna z kart musi być rozwiązana poprzez eSIM. Stabilna praca dwóch kart jednocześnie jest dokładnie taka, jaka być powinna.

Wydajność i bateria

Nie wiem, czy warto wspominać o wydajności, ale co mi tam — iPhone XR nie stanowi odstępstwa od wydajności oferowanej przez inne iPhone’y. Sprzęt działa wręcz błyskawicznie i cieszy oko płynnością animacji. Oprogramowanie nie gubi klatek, zaś aplikacje są przechowywane w pamięci podręcznej naprawdę długo. Wielki plus za optymalizację.

iPhone XR

Uwagę powinniśmy zwrócić także na wbudowany akumulator. Ogniwo o pojemności 2950 mAh zapewnia każdorazowo przynajmniej dwie doby pracy przy standardowych dla mnie czynnościach. Mówimy więc o całkiem sporym obciążeniu. Jestem przekonany, że w przypadku typowego użytkownika wynik trzech dni byłby na wyciągnięcia ręki. Baterię możemy ładować standardowo za pomocą kabla lub bezprzewodowo dzięki technologii indukcyjnej. Smuci natomiast brak możliwości skorzystania z szybkiego ładowania (brak akcesorium w pudełku). 

Podsumowanie

Zdaję sobie sprawę z tego, że iPhone XR nie jest sprzętem idealnym. Nieco niska rozdzielczość, technologia LCD zamiast OLED oraz brak szerokokątnego obiektywu mogą drażnić, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę dość wysoką cenę. Ja patrzę na temat z nieco innej perspektywy. Za wspomnianą relatywnie wysoką kwotę otrzymałem kompletny smartfon, który miażdży w kwestii wydajności oraz wygody pracy i miło zaskakuje w kwestii fotografii. Podczas czterech miesięcy pracy, sprzęt ani razu mnie nie zawiódł. To się nie zdarza w świecie Androida. Czy polecam? Owszem, choć zaznaczam, że nie każdemu będzie odpowiadał iOS.

5 komentarzy

  • Jack pisze:

    ozesz, alez masz brzydki ryj. Zreszta caly ten blog jest rownie brzydki

    • Marcin Karbowiak pisze:

      Dzięki za opinię 🙂
      O ile z twarzą będzie ciężko, wizualną stroną bloga postaramy się zająć. Jakieś sugestie?

  • Tomek pisze:

    1. W zestawie nie ma przejściówki lightning – mini jack. Była ona dodawana do poprzednich iPhone’ów.

    2. Jest szybkie ładowanie. Nie ma tylko szybkiej ładowarki w zestawie.

    • Marcin Karbowiak pisze:

      Cześć,

      1. Rutyna mnie zgubiła. Zbyt długo korzystałem z wcześniejszego urządzenia z przejśćiówką. Stąd niedopatrzenie.

      2. Brak odpowiedniego akcesorium do obsługi funkcji oznacza brak ficzera. Przynajmniej w chwili wyjęcia z pudełka. Niemniej, zmieniłem ten fragment tekstu, aby mój punkt widzenia był klarowniejszy.

  • Tomek pisze:

    „Brak odpowiedniego akcesorium do obsługi funkcji oznacza brak ficzera.” – w takim razie trzeba poprawić też inny fragment recenzji, mianowicie: „Baterię możemy ładować standardowo za pomocą kabla lub bezprzewodowo dzięki technologii indukcyjnej.” – W zestawie nie znajdziemy ładowarki indukcyjnej, a skoro brak akcesorium oznacza brak ficzera, to wspomniany fragment powinien brzmieć następująco: „Baterię możemy ładować standardowo za pomocą kabla. Smuci natomiast brak możliwości skorzystania z ładowania bezprzewodowego (brak akcesorium w pudełku).

    😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

548 More posts in Sprzęt category
Recommended for you
Motorola One Zoom
Motorola One Zoom — pierwsze wrażenia i polska premiera

Wczoraj, na warszawskiej Pradze miała miejsce polska premiera smartfona Motorola One Zoom. Jak się pewnie domyślacie,...