Nowa generacja konsol – co przyniesie i czy będzie ostatnią?

Nieuchronnie zbliżamy się do tego, by na rynku pojawiła się nowa generacja konsol. Zarówno Microsoft, jak i Sony, intensywnie pracują już od dawna nad swoimi projektami, która maja ujrzeć światło dzienne w przyszłym roku. Czego możemy się po nich spodziewać i czy to będzie ostatnia generacja w takiej formie, do jakiej przyzwyczajeni się gracze?

Fot. PixaBay

Od kiedy pojawiły się pierwsze konsole do gier, wiele rzeczy uległo zmianom. Przynajmniej tak to można odbierać, choć jeżeli przyjrzymy się z bliska, to tak naprawdę zmieniło się niewiele. W końcu mówimy tutaj o sprzętach, które dedykowane są rozrywce, gdzie co jakiś czas zmieniano tylko wygląd i specyfikację urządzenia. Konsole zawsze były „w tyle”, jeżeli chodzi o rozrywkę, bo komputer i możliwości ich rozwoju sprawiały, że nie dało się tego uniknąć. Konsole to zwyczajnie sprzęt innego rodzaju, ale czy nowa generacja tego nie zmieni?

Nowa generacja konsol

Co takiego może przynieść nowa generacja konsol, jeżeli chodzi o samą elektroniczną rozrywkę? Jeżeli głębiej się zastanowić, to tak naprawdę niewiele. Wprawdzie Sony i Microsoft mówią dużo o możliwościach ich nowych sprzętów, ale dalej jesteśmy w sytuacji, gdzie dostaniemy jako gracze po prostu lepszy sprzęt. W momencie, kiedy Sony ujawniło informacje, że na pokładzie ich nowej konsoli, pojawi się szybki dysk SSD, wielu zagorzałych „komputerowców” parsknęło śmiechem. Owszem, ta technologia do nowych już nie należy i trudno dziwić się szyderstwom PC-towców. Dla nich zmiana dysku na nowy, to bułka z masłem.

I tak, zdajemy sobie sprawę z tego, że w PlayStation 4 też to można uczynić, ale sama konsola nie jest sprzedawana przecież z tego  typu dyskami, więc trzeba robić to na własną rękę lub oddawać urządzenie do serwisu. W przypadku Xbox One także, co dla PC-towca jest banalną operacją, dla konsolowca już nie. Nowa generacja konsol ma więc dostarczyć upgrade pod względem sprzętowym, który na kilka lat powinien wystarczyć do odpalania najnowszych produkcji, ale dalej sprzęty nie będą oferowały możliwości samodzielnego rozbudowywania, a przynajmniej nic na to nie wskazuje. I z jednej strony to problem, bo użytkownik zostaje z tym, co kupił, ale z drugiej pozbawiony jest problemów związanych z ciągłym ulepszaniem maszyny do grania.

Rozbudowa konsoli?

Nie oszukujmy się, nowa generacja konsol nie przyniesie możliwości samodzielnego rozbudowywania urządzeń, bo tym samym „zabiłaby” idee stojącą za tymi sprzętami. Konsole od razu po wyjęciu z pudełka, mają służyć do grania i multimediów. Żadnego grzebania w bebechach, zastanawiania się ile kości RAM należy jeszcze dołożyć, by nowy tytuł ogrywać na maksymalnych detalach. Sprzęt staje na półce przy telewizorze i tu kończy się jego żywot. Tak długo, aż nie pojawi się kolejna generacja i kolejna i kolejna.

Drobne naprawy czy wymiany podzespołów są oczywiście możliwe i prawdopodobnie przy kolejnej generacji też niektórzy z graczy będą to robić. W takim razie, czy firmy produkujące sprzęty do gier, nie powinny udostępnić takiej możliwości? Obecnie gracz konsolowy musi wybierać – czy chce podstawową wersję, czy ulepszoną i mocniejszą. Wprawdzie na obu sprzętach gry będą chodzić, ale nie zawsze tak samo, czego przykładem jest chociażby Days Gone na PlayStation 4, gdzie zwykła wersja czasem potrafi się zakrztusić i zgubić kilka klatek. Może warto więc rozważyć to, żeby kolejne generacje sprzętowe oferowały tylko jedną wersję bazową urządzenia, ale z możliwością samodzielnego rozbudowywania? Gry dalej działałby na wersji podstawowej, a ci bardziej przywiązani do grzebania w podzespołach, mogliby je pod siebie konfigurować.

Cyfrowa przyszłość?

Oczywiście wyżej opisana sytuacja sprawdziłaby się tylko wtedy, kiedy podzespoły byłby przygotowywane dokładnie pod określoną konsolę, by uniknąć problemów z kompatybilnością. To jednak pozwoliłoby obniżyć zapewne cenę wersji podstawowej urządzenia. Cóż, może kiedyś się tego doczekamy, ale przy powstającej właśnie generacji, nie mamy co na to liczyć. A na co liczyć możemy? Zdaje się, że na mocny rozwój cyfrowej dystrybucji gier. I choć sprzęty od Microsoft oraz Sony będą wyposażone w fizyczne czytniki płyt, to prawdopodobnie będzie to po raz ostatni.

Widać, że na rynku pojawiają się coraz nowsze platformy, które zachęcają do przeniesienia się na w pełni cyfrową dystrybucję treści. Google Stadia jest tego doskonałym przykładem, bo do uruchomienia gry będziemy potrzebowali jedynie komputera z przeglądarką internetową oraz szybkiego łącza. To pierwsze dla większości problemem nie będzie, a drugie też niedługo powinno się zmienić wraz z rozwojem infrastruktury. To może oznaczać, że kolejne generacje zostaną w ogóle pozbawione czytników fizycznych, a gracze będą zmuszeni do tego, by tytuły kupować tylko w dystrybucji cyfrowej. Nie jest to wcale taki niewiarygodny scenariusz, bo przecież wyprodukowanie fizycznego nośnika z grą jest droższe, niż wypuszczenie produkcji na serwery.

Wsteczna kompatybilność?

To z kolei rozwiązałoby problem ze wsteczną kompatybilnością. Gry z PlayStation 3 nie działały na nowej konsoli, bo podzespoły na to nie pozwalały. Produkcje z tego okresu można jednak odpalić na obecnej generacji, ale pod warunkiem, że korzysta się z… internetowej usługi Sony, czyli PlayStation Now. Podobnie wygląda sytuacja u Microsoft, więc widzimy tutaj to, że sytuacja z dystrybucją cyfrową wcale nie jest taka oczywista. Nie wiadomo jeszcze, jak nowa generacja konsol ma rozwiązać problem wstecznej kompatybilności.

Wiadomo, że zarówno PlayStation 5, jak i Xbox Scarlett (o ile obie nazwy nie ulegną zmianie), mają wspierać wsteczną kompatybilność, to jeszcze nie wiadomo do końca jak. Czy płyty z grami, które działają na obecnych sprzętach, będzie można włożyć i odpalić na nowej generacji? Miejmy nadzieję, że tak właśnie będzie, ale gdyby wszyscy mieli tylko wersje cyfrowe na swoich kontach, nie byłoby z tym już żadnego problemu. Jednak, żeby wszyscy gracze przesiedli się na cyfrowe wersje, musiałby to zostać podyktowane zmianą sprzętową, czyli „wykastrowaniem” urządzeń z nośników oraz zaprzestaniem ich produkcji. To w ciągu najbliższych kilku lat się raczej nie wydarzy, ale widać, że firmy poważnie o tym myślą.

Lepsza rozdzielczość to podstawa

Jedną z największych zmian, która ma pojawić się w kolejnej generacji konsol, będzie ta dotycząca rozdzielczości. Obecnie trudno pochwalić się 4K, które faktycznie byłoby prawdziwym 4K, a nie upscalingiem. Nowe urządzenia mają to zmienić i sprawić, że gracze faktycznie będą mogli doświadczać rozgrywki na nowym poziomie. I to przy okazji z dużym klatkarzem, bo na przykład Microsoft zapowiedziało, że chciałoby uzyskać aż 120 klatek na sekundę, a jakby tego było mało, udostępnić możliwość pokazywania treści w rozdzielczości 8K.

Oczywiście to tylko zapewnienia i nie ma co liczyć na to, że gracze dostaną 8K przy np. 60 klatkach na sekundę, bo z czymś takim nie radzą sobie nawet sprzęty za niebotyczne pieniądze, a umówmy się, że konsole nie powinny być drogie. A już na pewno nie tak drogie, by nie mógł ich kupić statystyczny użytkownik. Sprzęty mają się sprzedawać, bo dają graczom dostęp do nowych produkcji, a jeżeli zostaną zbyt drogo wycenione, to przecież nikt ich nie kupi. I tutaj kłania się pomysł z rozbudową konsol, który opisaliśmy wyżej. Statystyczny użytkownik dostałby tańszy sprzęt, a ten który chce wyciągnąć z niego maksimum, zająłby się tym sam.

A co z wyglądem?

Zanim poznamy wygląd Xbox Scarlett oraz PlayStation 5 minie jeszcze trochę czasu. Wprawdzie do sieci przedostały się wizualizacje tego, jak może wyglądać dev-kit do sprzętu Sony, to jeszcze nie można tego oceniać pod tym względem. Sam wygląd konsoli może nie jest kluczowym jej elementem, ale zdecydowanie bardzo ważnym. W końcu „kupujemy oczami”, a przynajmniej część z konsumentów tak robi. Zmiana pomiędzy obecną generacją, a poprzednią pod względem wyglądu, była dość znaczna, ale nie aż tak, żeby wywołać wśród graczy szok. Nowa generacja konsol może przynieść w tej kwestii sporo zmian.

Prawdopodobny dev-kit od Sony wygląda wyjątkowo futurystycznie, a nowa konsola od Microsoftu zapewne też zostanie nieźle „udziwniona”. Przecież sprzęty muszą sobą reprezentować zmianę. Nowa specyfikacja dla zwykłego użytkownika nic nie będzie znaczyła, on musi widzieć, że wydaje pieniądze na coś wyjątkowego. Na coś, co przykuje wzrok i od razu pokaże, że było warte swoich pieniędzy. Możemy więc spodziewać się solidnego przemodelowania wyglądu zewnętrznego.

Nowe gry na start

Konsole służą, a przynajmniej tak być powinno, głównie do grania. Sama konsumpcja multimediów to jedno, ale wiemy, że próby Microsoft pozycjonowania Xbox’a na sprzęt do rozrywki multimedialnej, spaliły na panewce. Istotne jest więc to, by nowa generacja konsol przyniosła także świetne gry już na jej start. Wiele z wielkich tytułów ma pojawić się jeszcze na obecną, a wśród nich chociażby Cyberpunk 2077 oraz zapewne The Last of Us 2. Kompatybilność wsteczna nie rozwiąże sprawy do końca, bo gracze będą oczekiwali tytułu, który w pełni pokaże możliwości nowego urządzenia. Czegoś, co wbije w fotel już na start.

Sony i Microsoft muszą więc mieć coś w zanadrzu, czego jeszcze nie chcą upubliczniać, bo inaczej start nowych generacji będzie lekkim falstartem. Oczywiście gracze i tak rzucą się do sklepów, by kupować nowe konsole, ale co z tego, skoro liczba tytułów będzie ograniczała się głównie do poprzedniej generacji.

Co przyniesie przyszłość?

Jak więc może wyglądać kolejna generacja, po tej, która właśnie jest tworzona? Niewykluczone, że urządzenia zostaną zaprojektowane już bez nośników cyfrowych, a firmy skupią się na tworzeniu usługi opartej o rozwiązania chmurowe. Do tego trzeba jeszcze założyć, że ulepszenia pod względem specyfikacji nie będą już tak znaczne, jak ma to mieć miejsce teraz. Technologia odrobinę przystopowała ze swoim rozwojem, ale sieć 5G w konsolach może się wydarzyć. I to wcale nie fantastyka, choć oczywiście jedynie nasze przewidywania.

Nowa generacja konsol ma szansę być ciekawym i potrzebnym odświeżeniem, ale też czymś, co zamknie pewien rozdział. Rozdział, który potrzebuje odświeżenia, choć zapewne nie wszystkim spodoba się to, co przyniesie przyszłość. Jednak zadowolić wszystkich się nie da.

Nowe gry oraz konsole, znajdziecie w naszym sklepie internetowym, wchodząc pod ten adres.

Źródło: Opracowanie własne / Sony / Microsoft

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

407 More posts in felietony category
Recommended for you
Apple oszalało? Wojna redaktorów
Apple oszalało, czyli co zostało po konferencji – niesmak czy miłość?

Konferencja Apple przyniosła kilka nowych sprzętów oraz usług, które z pewnością spodobają się wielu użytkownikom,...