Świąteczny weekend z Netflix – premiery i nasze polecajki

Tak się przyjemnie złożyło, że nasz cotygodniowy poradnik odnośnie premier na platformie VOD amerykanów, zgrywa się ze Świętami Wielkanocnymi. Dajemy więc wam trochę więcej do wyboru, niż tylko najnowsze produkcje z biblioteki. Co oglądać i jak spędzić świąteczny weekend z Netflix, by nie był on zmarnowany?

Świąteczny weekend z Netflix

Ostatnio brakuje coś „dużych” premier na Netflix, co może być spowodowane tym, że na HBO zawitał ósmy sezon Gry o Tron. To w końcu ogromne wydarzenie o którym wszyscy dyskutują i mało kto ma jakiekolwiek szansę, żeby przebić popularnością produkcję HBO. No może oprócz Avengers Endgame, które zagoszczą na ekranach kin pod koniec kwietnia. To jednak zupełnie inna bajka, bo zanim ta produkcja trafi do którejś z bibliotek VOD, minie jeszcze trochę czasu. Tymczasem przed nami długi weekend, który powinien dać nam odrobinę wytchnienia od pracy. To dobry czas, by nadrobić kilka zaległości.

Świąteczny weekend z Netflix

Dlatego tym razem mamy dla was coś odrobinę innego. Świąteczny weekend z Netflix to nie tylko premiery, które dziś pojawią się w serwisie. To także doskonała okazja, by nadrobić to, co umknęło nam w ciągu ostatnich kilku tygodni czy miesięcy. W bibliotece giganta znaleźć można bowiem bardzo dużo wartościowych tytułów, na które wcześniej nie miało się po prostu czasu. Owszem, w Święta Wielkanocne o ten „wolny czas” też łatwo nie jest, ale zawsze powinno udać się znaleźć kilka godzin, by zasiąść spokojnie na kanapie. Zanim jednak przejdziemy do polecania produkcji, które swoją premierę w serwisie już miały, przyjrzyjmy się temu, co dopiero do niego zawitało. Jest trochę ciekawostek, które mogą się wam spodobać.

Samantha! – drugi sezon

Świąteczny weekend z Netflix możemy zacząć od serialu. W tym wypadku pod szyldem Netflix Original, czyli wyprodukowanym przez platformę. Jeżeli macie ochotę na połączenie komedii z dramatem, to Samantha! jest dla was odpowiednim sposobem na spędzenie wolnego czasu. To historia o dziecięcej gwieździe telewizji, która miała tego pecha, że po prostu… dorosła. Tak, czeka to każdego z nas, ale w tym przypadku tytułowej bohaterce dość trudno się z tym pogodzić. W pierwszym sezonie serialu próbowała więc wrócić na szczyt i odzyskać dawno straconą popularność.

Można założyć, że częściowo nawet jej się to udało, ale spokojnie, nie będziemy tutaj spolerować niczego. Drugi sezon Samantha! jest więc kontynuacją obranej przez bohaterkę drogi. I oczywiście na niej pojawiają się problemy, bo o kobiecie ma powstać film. Zapewne wiele osób z takiego obrotu spraw by się cieszyło, ale nie ona. Co z tego wszystkiego wyniknie, to musicie przekonać się już sami.

Ktoś wyjątkowy

Kolejna z propozycji od Netflix, która zdaje się być czymś… przyjemnym. Może niezbyt oryginalnym, jeżeli chodzi o warstwę fabularną, ale czasem i coś takiego może się przydać. Film opowiada bowiem o pewnej dziewczynie. Jenny zaraz będzie miała trzydzieści lat i udało jej się poukładać swoje życie tak, że jest z niego zadowolona. Długoletni związek jednak się rozpada, ona sama ma wyjechać do innego miasta i zacząć życie od nowa. Z pomocą przybywają jej przyjaciółki i wspólnie wybierają się na pożegnalną imprezę. Z zapowiedzi Ktoś wyjątkowy nie wydaje się czymś przesadnie interesującym, ale może warto dać produkcji szansę. Szczególnie, jeżeli nie zależy nam na czymś, co będzie wymagało od nas dużego skupienia. W tym przypadku nie zapowiada się na ogromny hit, choć kto wie.

Rilakkuma i Kaoru

Świąteczny weekend z Netflix można spędzić także na oglądaniu pozycji, których w normalnym czasie byśmy nie włączyli. Jedną z nich może być właśnie Rilakkuma i Kaoru. Platforma jakiś czas temu zapowiedziała, że zamierza inwestować w produkcje z gatunku anime, a ta jest tego poniekąd dowodem. Rilakkuma to jedna z najpopularniejszych zabawek w Japonii, a przynajmniej kiedyś taką była. Netflix postanowił to wykorzystać i stworzył z nią pełnometrażową animację, która może chwytać za serce. Bohaterką jest tutaj Kaoru, która ma wszystko w swoim życiu, oprócz szczęścia. I to właśnie pozwala odkryć jej Rilakkuma pokazując, że są ważniejsze rzeczy, niż pieniądze czy kariera. Dużym plusem opowieści jest to, że stworzona ona została za pomocą techniki poklatkowej. To rzadkość ostatnio, więc tym bardziej warto dać jej szansę.

Wszystkie kolory trawy

Tym razem polecamy wam też dokument, ale nie byle jaki. Wszystkie kolory trawy to bowiem opowieść o tym, jak na społeczeństwo oraz samą muzykę wpłynęła marihuana. Narkotyk, który swoje piętno odcisnął w wielu kulturach i wśród wielu muzyków. Nie będzie chyba niespodzianką, jeżeli powiemy, że wśród wypowiadających się tu artystów, pojawił się Snoop Dog. Zresztą nie on jeden. Czasem warto obejrzeć coś, co nie jest serialem czy fabułą, a Wszystkie kolory trawy mogą być ciekawą odskocznią od normalności. Warto sprawdzić na własnej skórze.

Bezwzględny

Interesujący przykład kina gangsterskiego, które nie zostało nakręcone w Stanach Zjednoczonych. Tym razem mamy do czynienia z produkcją włoską, co od razu pokazuje nam, że możemy spodziewać się czegoś wyjątkowego. Bezwzględny to opowieść o bezwzględnym gangsterze, który wspina się na szczyt mafijnej hierarchii. Widzowie mogą śledzić jego losy i patrzeć na to, jak podejmuje naprawdę trudne decyzje. Zarówno te dotyczące jego pracy, jak i rodziny oraz przyjaciół. Warto dać Bezwzględnemu szanse, bo może okazać się, że to całkiem przyzwoity film.

Lunatics – pierwszy sezon

Nie ma ludzi normalny, są jedynie nie zdiagnozowani. Tak czasem się mówi, a nowy paradokument od Netflix pokazuje, że jest w tym powiedzeniu sporo prawdy. W Lunatics możemy poznać sześć historii osób, które odstają od tego, co w społeczeństwie uznawane jest za normalne. Nie zabraknie tutaj ostrych, a czasem nawet obscenicznych scen, więc jeżeli spędzacie Święta Wielkanocne z dziadkami, to może nie oglądajcie tego przy nich. Czujcie się ostrzeżeni.

To (It)

Nic tak nie pobudza do życia, jak morderczy klaun. No dobra, nie ma takiego powiedzenia, ale za to świąteczny weekend z Netflix możecie spędzić w towarzystwie takiego jednego przyjemniaczka. Mało kto wierzył w powodzenie tego projektu. Wiele osób twierdziło, że będzie to jedynie „odgrzewany kotlet”, który nic ciekawego nie będzie miał do zaoferowania. Tymczasem dostaliśmy naprawdę interesujący przykład horroru. Może i nie ma tutaj niczego nowatorskiego, co sprawiłoby, że filmy na stałe zapisałby się w historii kinematografii, ale ogląda się go przyjemnie. Jeżeli oczywiście ktoś lubi, kiedy przez prawie cały seans jest się w permanentnym strachu.

To skupia się wokół historii dziejącej się w małym miasteczku Derry w stanie Maine. Giną w nim dzieci i to one będą musiały stawić czoła swoim największym oraz najstraszniejszym lękom. Nie da się ukryć, że największym bohaterem całej opowieści jest klaun Pennywise. Kim jest i jaki jest jego cel, to zostawiamy już wam do odkrycia. Jeżeli nie wiecie, a jesteśmy przekonani, że jednak wiecie, to To jest adaptacją powieści Stephena Kinga. I to całkiem udaną.

Mumia – 2017 i 1999

To miał być piękny początek nowej serii horrorów, a raczej thrillerów, ale wyszło inaczej. Film nie spotkał się ze zbyt ciepłym przyjęciem. I mówimy tutaj zarówno o widzach, jak i o krytykach. Mumii zarzucano wiele złych rzeczy, ale finalnie jest to coś, co można obejrzeć bez zgrzytania zębami. W szczególności, jeżeli chcemy mieć trochę nieskomplikowanej rozrywki, która na dodatek uraczy nas świetnymi efektami specjalnymi. No i Tom Cruise, jak zwykle zresztą, stara się pozbawić pracy chyba wszystkich kaskaderów w Hollywood, bo to co wyczynia na ekranie, wywołuje gęsią skórkę.

Warto jeszcze dodać, że w bibliotece Netflixa znajdziemy także poprzednią wersję Mumii, gdzie pierwsze skrzypce grał Brendan Fraser. To jednak zupełnie inny rodzaj filmu, bo bliżej mu do kina awanturniczego, niż horroru. Jeżeli mielibyśmy wam polecić tylko jeden z tytułów, to sięgnijcie po Mumię z 1999 roku, a nie tą z 2017. Ale róbcie, jak uważacie.

Powrót do przyszłości – cała trylogia

Czyż to nie jeden ze wspanialszych filmów w historii? Zrobiony z wielkim rozmachem, zabawny, a przede wszystkim nadający się do oglądania przez całą rodzinę. Powrót do przyszłości i jego dwie kontynuacje to coś, co bawi całe pokolenia. Marty i Doktor to już ikoniczny duet bohaterów, którzy doczekali się swojego zasłużonego miejsca w panteonie sław. Jeżeli do tej pory nie mieliście okazji obejrzeć żadnej z części (w co trudno nam uwierzyć), to koniecznie nadróbcie w święta. Koniecznie!

Dom z papieru – dwa sezony

Nasze polecenia na świąteczny weekend z Netflix kończymy serialem, którego trzeci sezon już niebawem zawita na platformie. Dom z papieru to spójna historia napadu na mennicę państwową, która podzielona została na dwa sezony. Jeżeli więc „wkręcicie” się w pierwszy, to nie możecie nie obejrzeć drugiego. Według nas to jeden z ciekawszych seriali na platformie, choć ma oczywiście swoje grzeszki. Niemniej warto go obejrzeć i przekonać się osobiście, czym zachwycają się widzowie na całym świecie.

Nowe laptopy, projektory i telewizory, które pozwolą wam cieszyć się z Netflix w wyjątkowy sposób, znajdziecie w naszym sklepie internetowym.

Źródło: Netflix / YouTube / IMDB / JustWatch / Opracowanie własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

358 More posts in felietony category
Recommended for you
Netflix przynosi deszcz
Netflix przynosi deszcz, czyli nowe seriale i filmy na weekend

Aura za oknem nie rozpieszcza, a jakby tego było mało, to Netflix przynosi deszcz. Wprawdzie...