Gramofonowy szał

Gramofony stały się modne, stały się wyznacznikiem wykwintu i melomaństwa właściwego audiofilom i wszelkim innym zdeklarowanym miłośnikom muzyki. I trend ten trzyma się zadziwiająco dzielnie, jakby już nic nie miało go naruszyć.

Od mniej więcej dekady sprzęt, który, wydawałoby się jeszcze nie tak dawno, odszedł na dobre do lamusa, króluje znów w domach tych, którzy mogą finansowo pozwolić sobie na tego typu zabawki (a także tych szczęśliwców, którzy byli takowy w stanie „odkopać” w zapomnianych gratach ojca czy dziadka, choć tego typu urządzenia nie zawsze odznaczają się taką samą jakością odtwarzania dźwięku, nie mówiąc już o ewentualnych kłopotach z niektórymi wejściami i wtyczkami…).

Niektórych może dziwić skąd w ogóle bierze się zainteresowanie tego rodzaju zabawkami, a są ludzie – i jest ich całkiem niemało – którzy naprawdę odtwarzają muzykę na gramofonach nie tylko po to, by w śmieszny sposób zaimponować wyrafinowaniem, ludzie którzy naprawdę kochają to w jaki sposób te urządzenia oddają dźwięk. Jest to trochę podobne do sytuacji z Harley’owcami, pomimo, że wiele motocykli jest uważanych za technicznie lepsze, to jest pewna grupa osób, która i tak kupuje wyłącznie motocykle tej marki, ze względu na duszę i wyjątkowe (podobno) brzmienie silnika. I nic ich nie przekona do zmiany opinii i odwrócenia się plecami do obiektu swego kultu. Gramofon też ma zupełnie wyjątkowe brzmienie, a stylowości nie sposób mu odmówić. Fenomenem są też płyty, które gra – z każdym kolejnym odtworzeniem igła przeciągająca po ich powierzchni niszczy je coraz bardziej, mimo to ceny wielu używanych płyt gramofonowych z drugiego obiegu – odwrotnie niż w przypadku płyt CD – rosną zamiast maleć i to pomimo różnych reedycji, nowych wydań, etc. Osobiście nie jestem zwolennikiem ani jednych, ani drugich, zbytnio już przywykłem do posiadania wszystkiego na różnego rodzaju dyskach twardych. Niemniej gdybym cierpiał na nadmiar gotówki i miał ją wydać na nowy sprzęt audio to kto wie, może bym się skusił na kupno gramofonu. I wcale nie jestem pewien czy nie byłby to pierwszy krok do zupełnego zakochania się…

___________________

Zapraszamy do polubienia naszego profilu na Facebooku oraz do zapoznania się z ofertą naszego sklepu internetowego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

445 More posts in felietony category
Recommended for you
Subskrypcja VOD
Subskrypcja VOD ma także wady, o których często zapominamy

Ostatnie kilka lat pokazuje, jak łatwo zachłysnąć się czymś nowym i pozornie wygodnym, by nagle...