LGBT

Hasztag #jestemLGBT i na Twitterze pokazem siły odmienności

Przez kilka dni najpopularniejszymi w Polsce hasztagami na Twitterze były # jestemLGBT i #jestemzLGBT. To nieformalna społecznościowa akcja, która powstała w geście sprzeciwu wobec wydarzeń w Białymstoku. Warto zastanowić się nad znaczeniem inicjatywy.

LGBT
fot. Pixabay

Nieco ponad tydzień temu ulicami Białegostoku przeszedł marsz środowisk LGBT. Osoby o innej niż heteroseksualna orientacji, a także jednostki trans płciowe chciały zamanifestować nie tyle swoją odmienność, ile walkę o tolerancję. Niestety, dla wielu uczestników marsz skończył się niezbyt przyjemnie. Grupa przeciwników LGBT, która określa się mianem „obrońców polskiej rodziny” (to jawna kpina), obrażała osoby biorące udział w marszu, opluwała je, a nawet biła. Serią kopnięć w głowę oberwało dziecko, a nawet kobieta.

Hasztag # jestemzLGBT to próba otwarcia oczu społeczeństwu

W przypadku pierwszego hasztaga mamy do czynienia z deklaracją przynależności do środowiska LGBT. Uczestnicy akcji podkreślają, że są takimi samymi osobami jak wszyscy. Leczą nas, dostarczają nam pocztę, pilnują dzieci, a nawet uczą je. Mało tego — żyjąc w „nieświadomości”, często chwalimy ich postępowanie. To fakty. Osoby o mniejszościowej orientacji lub tożsamości płciowej proszą w ten sposób o akceptację i zapewniają, że nie zamierzają niszczyć „rodzin”.

Drugi z hasztagów to nic innego jak wyraz poparcia dla tolerancji środowiska LGBT. Skala akcji jest ogromna i nie powiem, aby specjalnie mnie to zaskakiwało. Po brutalnych reakcjach przeciwników marszu w Białymstoku sam obstaję murem za uczestnikami i szeroko rozumianą odmiennością. Jestem książkowym przykładem członka tradycyjnej polskiej rodziny i nie czuję się w żaden sposób zagrożony LGBT…

Realnym zagrożeniem są za to emanujący nienawiścią, demonstranci atakujący bezbronne ofiary. Zagrożeniem są księża pedofile i osoby nawołujące do agresji. To jest to, czego realnie powinniśmy się obawiać. Niezależnie od naszych przekonań, agresja pozostaje agresja i ma niezwykle negatywny wydźwięk. Czy odmienność musi prowokować wyzwiska, opluwanie oraz pobicia?

Równie dobrze moglibyśmy atakować osoby otyłe, przesadnie chude, z problemami z uzębieniem, a także ludzi o niestandardowym kolorze włosów. Czy chcielibyście, aby wasze dziecko, dziewczynę czy żonę bito po głowie za odmienność od ogólnie przyjętych „standardów”? Szczerze wątpię.

Nie namawiam do wzięcia udziału w twitterowej akcji. Chce jedynie, abyście choć przez moment zastanowili się nad jej sensem.

Dodaj komentarz

445 More posts in felietony category
Recommended for you
Subskrypcja VOD
Subskrypcja VOD ma także wady, o których często zapominamy

Ostatnie kilka lat pokazuje, jak łatwo zachłysnąć się czymś nowym i pozornie wygodnym, by nagle...