[TEST] CAT S40 — wytrzymałość to nie wszystko

 

Nigdy nie przemawiała do mnie idea „pancernych” telefonów. Uważałem je za nieestetyczne, często powolne i – co gorsza – z nieaktualnym oprogramowaniem. CAT S40, z którym spędziłem ostatnie tygodnie, okazał się zaprzeczeniem moich dotychczasowych doświadczeń z tego typu urządzeniami.  

CAT750x300

UNBOXING — niby skromnie, ale czegóż chcieć więcej 

Pudełko jak pudełko, nie zrobiło na mnie większego wrażenia, ale jego ascetyczność na swój sposób przyciągała. Po rozpakowaniu postanowiłem odstawić na bok sam smartfon i zapoznać się z zawartością zestawu. Ten, choć nie oferuje niczego nadzwyczajnego, okazał się dla mnie zaskoczeniem. W opakowaniu poza naprawdę dobrze wykonaną ładowarką modułową oraz kablem USB znalazłem również folię ochronną mającą zabezpieczyć ekran przed… no właśnie, przed czym? 

CAT1

To miły gest, nie powiem. Producenci rzadko umieszczają w pudełkach tego typu akcesoria, ale jedno mnie zastanawia — skoro CAT twierdzi, że urządzenie należy do niezwykle wytrzymałych, co tutaj robi folia ochronna? Czyżby chemicznie hartowane szkło Cornign Gorilla Glass 4 nie radziło sobie najlepiej? Wątpię, stawiam tutaj raczej na ukłon w stronę naprawdę przezornych klientów, którzy  mimo zapewnień – chcieliby dodatkowo zabezpieczyć swój sprzęt. 

cat10

PIERWSZE WRAŻENIA — pozytyw to mało powiedziane 

Po wzięciu do ręki testowanego modelu, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nie spodziewałem się, że S40-tka będzie tak dobrze wywarzona, wielki plus. Nie bez znaczenia dla komfortu użytkowania są też materiały, z których wykonano urządzenie — aluminiowa rama wraz z gumowanym tworzywem sztucznym sprawiają, że smartfon zdaje się „przyklejony” do mojej dłoni. Nie ma tutaj mowy o wrażeniu wypadania z rąk, chwyt jest pewny. W sprzęcie mającym nam służyć w trudnych warunkach jest to szczególnie istotna kwestia. 

cat3

Lwią cześć przedniego panelu telefonu zajmuje 4,7-calowy ekran IPS, który chroni warstwa wzmocnionego szkła Gorilla Glass czwartej generacji. To oczywiście nie wszystko, gdyż znajdziemy tutaj jeszcze głośnik rozmów, czujniki oświetlenia i zbliżeniowy oraz, po lewej stronie, nieinwazyjne logo producenta. Pod ekranem umieszczono trzy fizyczne przyciski (wstecz, home, wielozadaniowość), za które chwała projektantom. Skok klawiszy, ich faktura oraz działanie — jak powiedziałby to mój szwagier — „miód, malina”. Nie pamiętam, kiedy i czy kiedykolwiek korzystałem z tak dobrze wykonanego elementu.  

cat7

Tył urządzenia również prezentuje się nad wyraz ciekawie. Wklęsła struktura przypominająca nieco plastry miodu idealnie komponuje się z aluminiowymi ramkami bocznymi, „okiem” aparatu oraz logiem CAT.  

Boki urządzenia zostały rozsądnie zagospodarowane. Po lewej stronie znalazł się konfigurowalny żółty przycisk oraz wejście micro-USB, z prawej zaś wejście na karty nanoSIMmicroSD oraz klawisze głośności.  

EKRAN — mogło być lepiej  

W urządzeniu zamontowano 4,7-calowy ekran IPS, który należy pochwalić za całkiem dobre odwzorowanie barw, świetną czytelność w słońcu oraz kąty widzenia. Niestety, pozytywny efekt psuje niska rozdzielczość. 540 x 960 pikseli? To stanowczo za mało. Gołym okiem dostrzegałem poszarpane czcionki, co w urządzeniu tej klasy wydaje się co najmniej dziwne.

cat12  

S40-tka uraczyła mnie na szczęście świetną responsywnością ekranu. Wydawane przez „mój palec” polecenia były wykonywane natychmiastowo.  

Cóż, wyświetlacz nie jest najmocniejszą stroną testowanego przeze mnie urządzenia, ale patrząc na to, że głównymi klientami CAT okazują się osoby wykonujące pracę w trudnych warunkach, wspomniana wada może nie być aż tak drażniąca.  

WYTRZMAŁOŚC KONSTRUKCJI — rzuć mną o ziemię albo utop 

Otrzymując do testów S40-tkę, wiedziałem jedno — będę mógł sobie pozwolić na dość swobodne użytkowanie i lekceważenie groźby upadków. Poszedłem jednak o krok dalej i postanowiłem upuszczać telefon celowo, na różne powierzchnie. Mało tego, rzuciłem nim w oddalony ode mnie o ok. 10 metrów kawałek podwórka i wiecie co? Nie znalazłem na nim żadnego śladu, mogącego świadczyć o nieostrożnym obchodzeniu się ze sprzętem —zero rys, zero zadrapań. 

cat15

Skoro nie potrafię go uszkodzić to może chociaż go utopię? Nic z tego, nurkowanie w szklance, w wannie, a finalnie w przydomowym stawie nie zrobiło na smartfonie najmniejszego wrażenia. Wszystko działa bez zająknięcia.  

Ostatnim testem było „kopanie” w piaskownicy. Jak powszechnie wiadomo piasek działa destrukcyjnie nawet na wytrzymałe ekrany smartfonów. Cóż, ponownie chyle czoła przed konstruktorami S40-stki.  

APARAT I MULTIEDIA — sztuka dla sztuki 

Jeśli chcielibyście użytkować opisywany sprzęt jako kombajn multimedialny, może spotkać was zawód. O ile w kwestii oprogramowania nie doszukałem się minusów, o tyle kiepski, trzeszczący głośnik oraz niska rozdzielczość ekranu potrafiły mnie zniechęcić. Oczywiście są to wyłącznie moje odczucia. S40-tka świetnie radzi sobie z odtwarzaniem nawet tych bardziej egzotycznych formatów filmowych, choć jak już wspomniałem ich konsumpcja nie należy do najprzyjemniejszych. Jeśli jednak podczas wspinaczki górskiej zachciałoby się wam obejrzeć śmieszne koty na YouTubie — pamiętajcie, że jest taka możliwość.  

cat17

Odtwarzanie muzyki również nie należy do najmocniejszych stron CAT-a. Owszem, bez problemu posłuchamy na nim ulubionych kawałków, ale wyczuleni na jakość dźwięku użytkownicy mogą czuć się przez producenta zlekceważeni.  

Aparat — nie spodziewałem się, że zdjęcia wykonane smartfonem do „zadań specjalnych” będą cieszyło oko. Tutaj miła niespodzianka, gdyż w dobrych warunkach oświetleniowych ten radził sobie świetnie. Oczywiście patrząc przez pryzmat jedynie 8 mpix matrycy oraz nienajlepszej optyki. Niestety, w zaciemnionych pomieszczeniach, nie mówiąc już o półmroku, z jakim o tej porze roku spotykamy się już ok. godziny 17, nie było już tak kolorowo — fotografie okazywały się zaszumione, co nie prezentowało się najlepiej. 

 q4

q3

q2

Materiały wideo nagrywane S40-tka możemy uznać za poprawne i typowe dla rozdzielczości 720.  

OPROGRAMOWANIE I WYDAJNOŚĆ — schludny i stabilny Android 

Testowany przeze mnie egzemplarz pracuje pod kontrolą Androida w wersji 5.1 Lollipop. Co ciekawe producent nie zdecydował się na zbytnią ingerencję w oprogramowanie, dzięki czemu możemy obcować z prawie czystym Androidem. Soft nieobciążony zasobożerną nakładką pracuje miodnie, aż do momentu, w którym zapełnimy go wymagającymi aplikacjami oraz ciągłą synchronizacją „wszystkiego”.  

 s1

re3

Ekstremalne wykorzystanie CAT-a powodowało zadyszkę, ale nie oszukujmy się. Sprzęt wyposażony w czterordzeniowy układ Snapdragon 210, taktowany zegarem 1,1 GHz (MSM8909), GPU Adreno 304 oraz 1GB RAM nie będzie należał do demonów prędkości. To nie powinno być zaskoczeniem. 

Jeśli jednak zdecydujemy się użytkować smartfon w dość standardowy sposób, ten uraczy nas stabilną pracą oraz krótkim czasem uruchamiania aplikacji — to wbrew pozorom nie jest takie oczywiste, nawet w przypadku flagowców. 

BATERIA — z ładowarką spotkamy się co drugi dzień 

CAT zastosował w modelu S40 akumulator o pojemności 3000 mAh. Jakież było moje zdziwienie, kiedy pomimo dość intensywnego użytkowania, smartfon odłączony od ładowarki rano, domagał się dostawy prądu dopiero na drugi dzień wieczorem. Musze przyznać, iż jest to wynik więcej niż zadowalający. 

sw 

W przypadku stałej pracy na włączonym ekranie udało mi się dobić do 4 godzin, co również świadczy o S40-tce dobrze.  

PODSUMUJMY — dla kogo, za ile i czy warto? 

CAT S40 to świetne urządzenie, ale nie każdy doceni jego właściwości. Niespotykaną odporność na zewnętrzne czynniki szkodliwe docenią głównie osoby aktywne i nie mówię tutaj jedynie o sportowcach czy miłośnikach górskich wycieczek. Wilgoć, pył i upadki urządzeń bardzo często zdarzają się budowlańcom, kurierom czy handlowcom. Właściwie każda grupa intensywnie użytkująca smartfony naraża swoje cacka na uszkodzenia i to właśnie do tych osób kierowany jest produkt. 

cat9

Niestety, w kwestii wydajności (w przypadku pracy w trybie wielozadaniowości), multimediów oraz możliwości fotograficznych urządzenie sprawuje się średnio — nie zrozumcie mnie źle. Nie ma tutaj zbytnich powodów do narzekań, jednak producent mógłby poprawić w modelu to i owo.   

Reasumując, jeśli szukacie naprawdę konkretnego sprzętu, którego przeznaczeniem jest praca w trudnych warunkach — możecie przestać. CAT S40 spełni wasze oczekiwania i to wszystko w rozsądnej cenie. Koszt zakupu tegoż smartfona waha się w granicach 1550 zł za nówkę, czyli mamy tutaj do czynienia z wyższą średnią półką.  

Czy warto? Powiem krótko — zdecydowanie TAK. 

Plusy: 

 Obraz Design 

 Obraz Jakość wykonania 

 Obraz Odporność na czynniki zewnętrzne 

 Obraz Dobra bateria 

Minusy: 

 Obraz Problemy z wydajnością *(pod dużym obciążeniem) 

 Obraz Aparat *(zdjęcia w kiepskim oświetleniu) 

   Specyfikacja: Ekran – cala, Procesor – Qualcomm Snapdragon 210 1,1 GHZ, 1 GB RAM, flash 16 GB, GPU Adreno 304, NanoSIM.

 

 

Za wypożyczenie sampla testowego dziękujemy firmie CAT. 

________________________________________________ 

Zapraszamy do naszego e-sklepu, gdzie znajdziecie szeroki wybór sprzętu w bardzo atrakcyjnych cenach. Polecamy również profil Vip Multimedia na Facebooku. 

One Comment

Dodaj komentarz

239 More posts in testy category
Recommended for you
Sennheiser HD 100
Sennheiser HD 100 — recenzja podstawowych słuchawek zaufanej marki

Tytułowy producent znany jest z kosztownych słuchawek wysokiej jakości, ale myli się ten, kto uważa, że...