BFR, czyli Elon Musk skolonizuje Marsa

Twórca SpaceX szykuje kolejny pojazd. BFR, bo tak nazwano twór, będzie w stanie przetransportować ludzi z jednego końca świata na drugi, w zaledwie pół godziny, ale nie straszna mu nawet wycieczką na Księżyc czy kolonizacja Marsa. Szalony wizjoner, a może trzeźwo kalkulujący przedsiębiorca? Ocenić pomyły Muska, jest naprawdę ciężko.

BFR

Elon Musk to bez wątpienia człowiek renesansu. Jego osiągnięcia budzą uznanie i wśród osób go podziwiających znajdziemy zarówno nastolatków, emerytów, jak i naukowców. To, co robi CEO SpaceX, jest w szerokim znaczeniu dobre dla ludzkości. Owszem, szanowny jegomość zarabia na swoich pomysłach krocie, ale czy widzicie w tym coś złego? Czy widzicie coś złego w tym, że firmy dostarczające wam wasze ulubione produkty i usługi zarabiają? Sądzę, że odpowiedź jest w tym wypadku zbędna. Ważne jest to, co robi Musk, a robi rzeczy niesamowite. Elektryczne auta, autonomiczne systemy, statki kosmiczne i wiele, wiele innych projektów mówi samo za siebie. Warto przy tym zaznaczyć, ze Elon w żadnym wypadku nie jest postacią nudną. Jak inaczej wyjaśnić nazwanie nadchodzącego pojazdu “Big Fucking Rocket”?

BFR to odpowiedź na potrzeby XXI wieku

Do opisu Big Fucking Rocket jeszcze wrócimy. Na początek wyjaśnijmy sobie, co dokładnie chciał przekazać Elon Musk i dlaczego uważa to za niezbędne dla rozwoju świata rządzonego przez człowieka.

Otóż podczas prezentacji, do której łącze znajdziecie w dalszej części wpisu, Musk starał się przemówić do ludzkiej wyobraźni, gdyż to właśnie ona ogranicza człowieka i jego działania. Twórca SpaceX nie rozumie, dlaczego dziś w 2017 nie mamy jeszcze bazy na księżycu i dlaczego nie podróżujemy tam regularnie. Według CEO Tesli potrzeba zmian i taką zmianę zapewni rakieta wielokrotnego użytku, nad którą pracuje firma. Co ciekawe, budowa baz na powierzchni srebrnej planety to dopiero początek. Elon Musk zamierza podbić również Marsa…

Zgodnie z wypowiedziami, Elon twierdzi, iż ludzkość zamieszkuje ziemię zbyt długo i warto szukać jakiś sensownych alternatyw. Jakich? Jasne jest, że mowa o czerwonej planecie, na którą pierwszy statek (w zasadzie dwa) BFR ruszy już w 2022 roku, by po kolejnych dwóch latach wysłać nawet 4 rakiety, w których będą już ludzie. Co dalej? Kolonizacja na szeroką skalę, ale zanim to się stanie, BFR ma pokazać, co potrafi na Księżycu oraz Ziemi. Tak — Ziemi.

Big Fucking Rocket zastąpi samoloty pasażerskie?

Odpowiem od razu — nie, ale nie dlatego, że będzie transportem gorszym od wykorzystywanych dziś samolotów pasażerskich. Podejrzewam, że początkowo ceny będą horendalne i nie sposób się temu dziwić. Statek kosmiczny, powtarzam kosmiczny będzie potrafił, nie tylko wznosić się, ale również bezpiecznie lądować i wielokrotnie powtarzać ten proces. To przełom, którego braku Musk nie mógł zrozumieć. Twierdzi, iż jednorazowe loty w kosmos to marnotrastwo. BFR zamierza to zmienić…

BFR

Skoro pojazd będzie mógł wznosić się i lądować, dlaczego nie wykorzystać go jako typowego samolotu pasażerskiego? Musk nie widzi żadnych przeciwwskazań, dzięki czemu lot z Londynu do Dubaju trwałby niecałe 29 minut. Oglądając wystąpienie CEO SpaceX nie mogłem nadziwić się jego otwartości i pomysłowości, która dosłownie emanuje. Świat potrzebuje takich ludzi i choć wielu dziś może uznać go za szaleńca, czuję że moje wnuki będą uczyć się o nim w szkole.

Źródło: Wired, SpaceX

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3828 More posts in artykuły category
Recommended for you
cyberprzestępczość
Komputery kwantowe – nadzieja czy zagrożenie cyberbezpieczeństwa?

Wyścig do stworzenia pierwszego powszechnie stosowanego komputera kwantowego trwa - być może wkrótce poznamy producenta,...