Czytniki e-booków – fajna rzecz czy już przestarzała technologia?

Czytniki e-booków na dobre w naszych domach zagościły dopiero stosunkowo niedawno, a już w oczach wielu wydają się czymś przestarzałym – wszak ich możliwości są odczuwalnie mniejsze niż smartfonów. Czy tego typu urządzenia są jeszcze atrakcyjne?

Pamiętam jak pierwszy raz widziałem w komunikacji miejskiej osobę używającą tego typu czytnika (był to bodajże bardzo popularny, zwłaszcza kilka lat wstecz, Kindle). Gdy zrozumiałem o co chodzi, byłem zaskoczony, że ktoś może chcieć w ten sposób cokolwiek czytać. Dla jasności jestem w tej kwestii tradycjonalistą, zapachu dobrego papieru i kontaktu z fizyczną książką nic mi nie zastąpi, używanie do tego „jakiegoś elektronicznego ekranu” uważam wręcz za profanację, swego rodzaju wypaczenie, czegoś zakorzenionego niemal od zawsze w kulturze na przestrzeni wieków. Niemniej jest faktem, że dzięki czytnikom, które stały się nawet przez chwilę wręcz modne, dużo więcej ludzi zaczęło czytać, choćby w drodze z pracy czy ze szkoły. Nie wnikając już w ambitność owych lektur (statystyki nieubłaganie mówią, że dominują tytuły gazetowe, poradniki, romansidła dla kobiet, w najlepszym przypadku jakieś popularne serie sci-fi i fantasy), należy się z tego cieszyć, dzięki temu niewątpliwie wiele ludzi wróciło do czytania.

Jakkolwiek krótko po rozpowszechnieniu się czytników e-booków zapanował istny szał na tablety i smartfony, mogące zaproponować nieporównywalnie więcej od tychże. Najnowsze wyświetlacze „kombajnów multimedialnych do wszystkiego” są produkowane w technologiach czyniących je coraz bardziej wytrzymałymi i świetnie wyświetlającymi kolory. Może więc wielu ludzi zastanawiać, po co mieliby wydawać dodatkowe pieniądze na kolejne, być może nie do końca im potrzebne urządzenie, które przecież pierwszy lepszy smartfon może bezproblemowo zastąpić. Czytniki e-booków od konkurencyjnego sprzętu odróżniają się przede wszystkim tym, iż przynajmniej obecnie wszystkie z nich są już zaopatrzone w wyświetlacz zwany potocznie papierem elektronicznym. Jego ogromną zaletą jest to, że nie męczy on wzroku, tak jak zwykły ekran i podobno jest dla oczu wręcz tak „neutralny” jak normalna, tradycyjna książka. Wyświetlacz tego typu zupełnie inaczej też reaguje na ostre słoneczne światło – o ile w przypadku smartfonów i tabletów w takich warunkach zazwyczaj niewiele widzimy, o tyle w przypadku wyspecjalizowanych elektronicznych czytników książek jesteśmy w stanie to zrobić bezproblemowo i komfortowo. Jedyną dużą wadą jest fakt, że tego typu ekrany nie pokazują kolorów, operując jedynie odcieniami szarości, niemniej dla każdej osoby czytającej naprawdę sporo, dla której ważne jest to, co czyta, zalety tego typu rozwiązań znacznie przeważają nad niedostatkami. Kupno czytnika jest oczywiście nieopłacalne, jeśli mielibyśmy z niego korzystać od czasu do czasu, powiedzmy przez pół godziny dziennie w jakimś autobusie, ale jeśli planujemy np. w to lato na jakiejś plaży czy podczas długich, ciepłych wieczorów raczyć się lekturą, a nie chce nam się dźwigać pokaźnych tomów ze sobą, to jak najbardziej warto rozważyć zakup (lub wypożyczenie od znajomych) takowego.

___________________

Zapraszamy do polubienia naszego profilu na Facebooku oraz do zapoznania się z ofertą naszego sklepu internetowego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

445 More posts in felietony category
Recommended for you
Subskrypcja VOD
Subskrypcja VOD ma także wady, o których często zapominamy

Ostatnie kilka lat pokazuje, jak łatwo zachłysnąć się czymś nowym i pozornie wygodnym, by nagle...