Emotikony — na pewno wiesz jak ich używać?

Emotikony powoli stają się najbardziej uniwersalnym “językiem” świata, pozwalającym na przekazanie praktycznie dowolnego komunikatu. Uściślając — możemy używać ich jako pojedynczych wyrazów lub zastąpić nimi całe zdania. Pozostaje jednak pytanie — jak emotki mają się do zasad pisowni języka polskiego. Wbrew pozorom sprawa nie jest jasna.

Emotikony

Umiejętność korzystania z pisma odręcznego zanika. Brzmi to, jak szaleństwo, ale prawda jest taka, że urządzenia mobilne, komputery i tablety pozwalają nam zapomnieć o kartce i długopisie. Nie będę spierał się z tym, że jest to zjawisko pozytywne czy negatywne. Odniosę się jedynie do niego w kontekście popularyzacji emotek. Wspomniane znaki graficzne pojawiały się w internecie jako symbole określające nasz stan psychofizyczny. Uśmiechnięta buźka, skwaszona minka, zaskoczenie, radość, strach, czy język na wierzchu początkowo składały się z tradycyjnych znaków. Dziś emotikony stanowią odrębne obrazy. Nie mniej, w dalszym ciągu możemy zapisywać je w sposób tradycyjny. Tutaj pojawia się pewien zgrzyt związany z naszym pięknym językiem polskim.

Emotikony w języku polskim

Nie jestem specjalistą z zakresu języka i choć posługuję się nim w każdej publikacji, ma on przede mną jeszcze wiele tajemnic. Może nie tyle tajemnic, co zagadek, które z dnia na dzień staram się rozwiązywać, prosząc o pomoc znajomych polonistów tudzież zapoznając się z pracami szanowanych specjalistów z dziedziny. Są jednak zjawiska, które nie dają mi spokoju i których wyjaśnienie nie jest w stu procentach możliwe. Tym czymś są emotikony.

Nie ukrywam, że do zwiększenia natężenia rozważań na temat emotek przyczniła się przeczytana przeze mnie książka “Mówiąc inaczej” autorstwa Pauliny Mikuły, znanej YouTuberki. W publikacji znalazłem krótkie wyjaśnienie, które zamiast pomóc mi znaleźć odpowiedź na pytanie o zasady językowe, spowodowało jeszcze większy mętlik. Zacząłem szukać i jak się pewnie domyślacie, trafiłem na porady Mirosława Bańko, cieszącego się uznaniem językoznawcy, profesora nauk humanistycznych. Jeśli myślicie, że zacny jegomość okazał się źródłem “ostatecznym” jesteście w błędzie…

Okazuje się bowiem, że nie istnieje jeden konkretny zbiór zasad określający, w jaki sposób można wykorzystywać emotikony. Nie mniej istnieje kilka “poprawnych” wariantów, których warto się trzymać. Choćby ze względów estetycznych, zapewniających czytelność tekstu.

Jak to ugryźć?

W zasadzie możemy mówić o dwóch obozach o stanowiących dwa odmienne podejścia do regulacji sprawy emotek. Pierwsza grupa ocenia emotikony jak standardową część tekstu, która może zastąpić znaki interpunkcyjne, takie jak kropka, wykrzyknik czy znak zapytania. Jak łatwo się domyślić, przy takowym scenariuszu, stawiając na końcu zdania uśmiechniętą buźkę 🙂 nie trzeba dodawać kropki.

Drugi wariant określa emotikony jako osobny znak graficzny, wartość dodaną. Dlatego też zaleca się używanie emotek w tekście lub po jego zastąpieniu, przy czym całość nie może mieć wpływu na znaki interpunkcyjne. Która z opcji wydaje się wam wygodniejsza? Na ten moment nie jest to istotne, gdyż nie pojawiła się jeszcze publikacja określająca standardy użytkowania “elektronicznych buziek”.

Z emotek korzystajcie więc tak, jak uważacie za słuszne. Swoją drogą ciekawe, jaki znak interpunkcyjny zastąpiłaby emotka kupy, wprowadzona ostatnio do systemów z rodziny Apple.

Źródło: “Mówiąc inaczej” — Paulina Mikuła, Poradnia językowa PWN — Mirosław Bańko

Foto: Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

199 More posts in felietony category
Recommended for you
Pojazdy elektryczne
Miejskie pojazdy elektryczne na targach Electronics Show pokazały nie przyszłość, a teraźniejszość

Mimo że z elektroniką użytkową, łącznie z tą w innowacyjnym wydaniu, obcuję nader często, pojazdy elektryczne traktowałem...