Nasz dobry i troskliwy papcio Microsoft

Firma nieprzyzwoicie bogatego Billa Gatesa postanowiła dziś pochwalić się w mediach swymi inwestycjami w 2014 roku w Polsce. Zawarte w notce „ochy” i „achy” samouwielbienia czyta się jednak z sarkastycznym uśmieszkiem kryjącym się w kącikach ust – w sieci od dobrych paru dni trąbi się w kontekście Microsoftu głównie o tym, jak fatalnym pomysłem mógł być zakup Nokii.

Zacznijmy jednak od pieniędzy jakie podobno gigant z Redmond zainwestował w naszym kraju w ubiegłym roku. Suma wygląda dość okazale – 478 milionów złotych, jeśli można zaufać tym danym, to biorąc pod uwagę sektor, w którym korporacja działa i to, co wiadomo na temat wydatków innych, podobnych spółek, jest to naprawdę sporo i oznacza, że nasz kraj jest postrzegany jako liczący się rynek. Jakkolwiek nieco dalej w przedstawionym raporcie możemy przeczytać, że aż 297 milionów z tej sumy to wycena przekazanego szkołom i podobnym instytucjom oprogramowania i usług, głównie przybliżających korzystanie z tzw. chmury. Mówiąc językiem mniej propagandowym, prawie 300 milionów poszło na coś, co niektórzy nazwaliby raczej reklamą produktów niż inwestycją w edukację. Dzieciaki i młodzież, ucząc się pracować i korzystać z pewnego określonego oprogramowania i łączących się z tym rozwiązań, będą wszak bardziej skłonne korzystać z takowych także w domu i swym prywatnym życiu. Propagowanie na wszelki możliwy sposób chmur wydaje się o tyle sensownym pomysłem, iż na razie ich wprowadzenie „średnio” wypaliło, wiele osób wykazuje wobec nich wyraźną awersję, będąc czułym na udzielanie dostępu do zbyt wielu informacji o sobie i swoich upodobaniach jakimkolwiek firmom. Młodzi lub bardzo młodzi ludzie to o tyle łatwy target, że nie zwracają oni jeszcze zbytniej uwagi na kwestie bezpieczeństwa.

Oczywiście w przesłanym dokumencie wszystko jest opisane w tonie, który specjaliści z pewnej innej dziedziny nazwaliby „dobrą robotą polityczną” – czytamy więc o: „zaangażowaniu firmy Microsoft w zwiększanie szans rozwojowych Polaków”, unowocześnieniu, „wsparciu studentów”, „wpływie na innowacyjność i konkurencyjność każdego beneficjenta, jak i całego kraju”, „wysiłku włożonym w rozwój (…) [pewnej] szkoły”, „[możliwości] korzystania z najbardziej zaawansowanych rozwiązań nauczania”, „promowaniu innowacyjnego nauczania”, itd., itp. Zwymiotowaliście już? Poza tym Microsoft wspomina m. in. o swojej szlachetnej pomocy okazanej różnym Start-upom (od siebie dodam, że są to często wylęgarnie młodych talentów, z którymi duże firmy czasami chętnie współpracują – chociażby po to, by przejąć wartościowszych pracowników) i przypisuje sobie współudział w stworzeniu 4 000 miejsc pracy w tym sektorze, głównie oczywiście z racji udzielonego dostępu do swego oprogramowania. Na koniec zapraszam do poszperania w sieci, łatwo można natknąć się na świeżutkie info o tym, że firma Billa Gatesa do każdego nowego smartfonu – zamiast na nim zarabiać – musi dokładać 12 amerykańskich centów, a niedawne przejęcie Nokii może się zakończyć dlań wielomiliardowymi stratami – te teksty to dużo ciekawsza (choć może nie zabawniejsza) lektura niż notki rozsyłane przez amerykańską korporację.

Źródła: materiały prasowe Microsoftu, eteknix.com, techspot.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

6479 More posts in News category
Recommended for you
cyberprzestępczość
Komputery kwantowe – nadzieja czy zagrożenie cyberbezpieczeństwa?

Wyścig do stworzenia pierwszego powszechnie stosowanego komputera kwantowego trwa - być może wkrótce poznamy producenta,...