Test Motorola One — Android One w wykonaniu Motoroli

Nieczęsto zdarzają się sytuacje, w których nie jestem w stanie do końca ocenić urządzenia, które testuję. Tak właśnie wygląda kwestia opinii dotyczącej smartfona Motorola One. Sprzęt zapewnia mi wszystko, czego mógłby potrzebować przeciętny użytkownik, a jednocześnie mam wrażenie, że eksperyment Motoroli z Android One nie zbierze do końca pozytywnego feedbacku.

Motorola One

Nie zrozumcie mnie źle. Urządzenie wygląda i działa świetnie. Marka Moto przyzwyczaiła mnie jednak do pewnego poziomu, który odnosi się nawet do konstrukcji za niecałe tysiąc złotych. Motorola One zdaje się odstawać w tej kwestii od regularnego line’upu firmy. Nie oznacza to jednak, że sprzęt nie jest wart uwagi. W mojej ocenie smartfon może zainteresować użytkowników, którzy nie byli przekonani do tego, co oferują serie od Motoroli.

Unboxing i konstrukcja Motorola One

Tytułowy smartfon przyjechał do mnie w kartoniku charakterystycznym dla pozostałych urządzeń producenta. W oczy bił jedynie fiolet, który, bądź co bądź, idealnie komponował się z całym zestawem. Skoro jesteśmy przy zestawie, muszę pochwalić jego zawartość. Otóż poza standardowym kablem USB-C, w opakowaniu znalazłem także ładowarkę TurboPower. Szanuję. Przejdźmy do samej konstrukcji.

Motorola One

Wygląd to mocna piątka z minusem. Przynajmniej do czasu dokładniejszego zbadania obudowy. Design przypomina nieco iPhone X… ok, to niemal kopia sztandarowego urządzenia Apple, ale co z tego? Lwia część producentów kopiuje na potęgę stylistykę dziesiątki z Cuperino i nikt nie robi z tego powodu problemu. Skoro klienci wybierają takie urządzenia, są one na rynku potrzebne. Faktycznie, ramki mogłyby być ciut mniejsze, ale na Boga, mówimy o urządzeniu za niespełna 1099 złotych. Gdzieś musiały pojawić się oznaki oszczędności.

Front chroni warstwa chemicznie hartowanego szkła Corning Gorilla Glass, co cieszy i pozwala mniej obawiać się o uszkodzenie wyświetlacza. Gorzej z pleckami, które wykonano z tworzywa sztucznego. Podobnie wygląda kwestia ramek pokrytych farbą imitującą stal. Podczas okresu testów nie udało mi się zarysować żadnego z elementów, co, na szczęście dobrze o nich świadczy. Spasowanie nie jest jednak idealne i widać to dopiero przy dłuższym obcowaniu ze sprzętem.

Motorola One

Ekran

Motorola One otrzymała sporych rozmiarów, bo 5,9-calowy ekran IPS. Kolory, jak to zwykło bywać w Motorolach, są naprawdę przyjemne dla oka. Podświetlenie, zarówno minimalne, jak i maksymalne, nie stwarza żadnych problemów. Wyświetlacz daje radę w pełnym słońcu, a to wbrew pozorom nie jest takie oczywiste w tej półce cenowej. Minusem jest na pewno rozdzielczość, która na papierze prezentuje się po prostu słabo. 1520 x 720 pikseli daje nam ppi na poziomie 285 punktów. Co ciekawe, podczas codziennej pracy nie było to zauważalne. Oczywiście po zestawieniu Motorola One z innym smartfonem o dokładniejszym ekranie, sytuacja pogarszała się.

Nie sposób pominąć notcha, czyli charakterystycznego wcięcia ekranowego. W recenzowanym smartfonie element ten jest po prostu zbyt duży. Mało tego — po lewej stronie znajdziemy jedynie miejsce na jedną ikonę powiadomień. W sytuacji otrzymania więcej niż jednej notyfikacji, na ekranie pojawi się jedynie “kropka”.

Multimedia

W smartfonie znajdziemy pojedynczy głośnik, który ku mojemu zaskoczeniu, wydaje całkiem przyjemne dźwięki. Nie jest to co prawda urządzenie dla melomanów, ale jak na tę półkę cenową jest naprawdę nieźle. Tytułową Motkę “katowałem” wielogodzinnymi sesjami z Netflixem i Showmaxem i muszę przyznać, że oglądanie filmów i seriali na wbudowanym ekranie jest naprawdę przyjemne.

Aparat

W kwestii fotograficznej jest, rzekłbym — typowo dla Motoroli. Zdjęcia wykonane w dobrych warunkach oświetleniowych są naprawdę ładne i szczegółowe. Odwzorowanie barw wywołuje u mnie zachwyt. Czas pryska podczas zdjęć nocnych. Optyka ze “światłem” f/2.0 zwyczajnie sobie tutaj nie radzi. Aparat stara się zrekompensować to dłuższym czasem naświetlania sceny, ale efekt jest średni, zdjęcie rozmazane.

Na uwagę zasługują jednak dodatki programowe do aparatu, dzięki którym możemy wykonać szereg czynności takich jak skanowanie dokumentów, rozpoznawanie obiektów czy portrety.

Oprogramowanie

Soft w smartfonie Motorola One to aspekt kluczowy. Urządzenie przynależy do programu Android One, a to gwarantuje mu wsparcie samego wujka Google oraz trzyletnie aktualizacje oprogramowania. Dodam jeszcze, że producent nie zaśmieca oprogramowania szeregiem zbędnych dodatków oraz nakładką, która często wprowadza do systemu brak spójności wizualnej. W Moto One znajdziemy jedynie aplikację Moto, w której umieszczono możliwość aktywacji kilku gestów.

Uwielbiam czysty interfejs Androida, dlatego ten obecny w testowanym sprzęcie zwyczajnie przypadł mi do gustu.

Wydajność i bateria

Motorola One

Jest dobrze, a czasami bardzo dobrze. Serio. Nie mam prawie żadnych zastrzeżeń co do ogólnego działania smartfona. Sprzęt błyskawicznie reaguje na większość wydawanych mu poleceń. Przełączanie pomiędzy aplikacjami odbywa się tutaj natychmiastowo, ale zdarzały się sytuacje, w których telefon musiał chwilę pomyśleć. Co ciekawe, były to sytuacje losowe, niezwiązane z żadną czynnością wykonywaną przez użytkownika, czyli mnie. Pamiętajmy o tym, że jest to urządzenie nowe i być może problem ten zostanie naprawiony przy okazji nadchodzącej aktualizacji.

Podsumowanie

Testując smartfon Motorola One, zastanawiałem się, komu tak właściwie mógłbym go polecić. Odpowiedź nie była prosta, ale sądzę, że z One byłyby zadowolone osoby ceniące prostotę oraz schludny wygląd urządzenia. Mało tego, sądzę że sprzęt trafiłby w gusta użytkowników niepotrzebujących zbędnych bajerów, a wymagających od smartfona atrakcyjnego wyglądu. Reasumując — Motorola One to kawał świetnej elektroniki użytkowej, ale pamiętajmy o tym, że przyszłość serii stoi pod znakiem zapytania. Finalnie może okazać się, że był to jedynie jednorazowy wyskok Motoroli.

Motorola One

Plusy:

  • Stylistyka
  • Precyzyjny czytnik linii papilarnych
  • Płynność działania
  • Obecność NFC
  • Cena
  • Pokrowiec w zestawie

Minusy:

  • Szeroki notch
  • Błędy aparatu w trybie oszczędzania
  • Plastikowe plecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

482 More posts in Sprzęt category
Recommended for you
AirDots
AirDots od Xiaomi, czyli tania alternatywa dla Apple AirPods

Za słuchawki Apple AirPods trzeba dziś zapłacić nieco ponad 600 złotych. Cena wyjściowa była oczywiście...