Miasta przyszłości – relacja z wydarzenia

Implementowanie pełną parą projektów opartych na koncepcjach tzw. „smart cities” – to zasadnicza idea, jaka wyłania się z dwudniowej konferencji poświęconej rozwojowi miast, w której kluczem do większości zagadnień były nowe technologie i ich efektywne wykorzystanie.

Warszawa, 8 i 9 lipca 2015 r., sale konferencyjne Stadionu Narodowego. Prezydenci polskich miast, najważniejsi urzędnicy szczebla samorządowego, eksperci z różnych branż i sektorów, duże, znane korporacje-molochy i małe, ale za to mocno wyspecjalizowane i świetnie znające tematykę kilkuosobowe firmy. I oczywiście – media. Wielu z czytelników, nawet funkcjonując na co dzień w tkance miejskiej, będąc jej aktywną cząstką, pewnie i tak nie zdaje sobie sprawy, jak dużym wyzwaniem jest zapewnienie sprawnego funkcjonowania miasta. Pewnie większość z was postrzega takowe jako coś raczej samorzutnego, choćby dlatego, że organizacja porządku miejskiego w wielu przypadkach musi zdawać się na daleko idącą elastyczność i częściową nieprzewidywalność aktorów, nie sprawia więc na pierwszy rzut oka wrażenia czegoś uregulowanego, a raczej rozszalałego chaosu. Tak jednak nie jest, tkanka miejska jest trudną do sterowania, bo żywą strukturą i codziennie masę osób na różnych szczeblach administracji wkłada wiele trudu w to, by życie miejskie przebiegało sprawnie, bez zakłóceń i utrudnień (najłatwiej jest dostrzec negatywne przejawy braku umiejętności zarządzania tego typu sprawami – w postaci absurdalnych nowych inwestycji, niewłaściwie oświetlonych ulic, źle zorganizowanego transportu miejskiego, korków, nieumiejętnego reagowania na sytuacje kryzysowe, itp.).

Dużą szansą na usprawnienie tego procesu są pojawiające się ostatnio innowacje technologiczne i to ich wdrażaniu i efektywnemu korzystaniu z nich była poświęcona lwia część konferencji. Obecnie pojawiające się nowalie ze świata zaawansowanej techniki pozwalają bowiem znacznie ulepszyć funkcjonowanie miast – smartfony, możliwości komunikacyjne na polu mieszkańcy-służby miejskie, mieszkańcy-władze miasta, najnowocześniejsze systemy gromadzące informacje, a także systemy pomiarowe i statystyczne, przeróżne aplikacje, z których ludzie chętnie korzystają – wszystko to jest w stanie zapewnić inną, bardziej dostosowaną do potrzeb ludzi jakość życia miejskiego.  Dało się przy tym wyraźnie odczuć na konferencji, że termin „Miasta Przyszłości” nie został użyty przypadkowo, bo wydarzenie unaoczniło, że miasta, niezależnie od wielkości i złożoności swych problemów, tkwią w okowach wcześniej wypracowanych przestarzałych rozwiązań i raczej kiepsko radzą sobie z implementowaniem zupełnie nowych elementów. Z tego też względu bardzo duże zainteresowanie skupiło na sobie zagadnienie umiejętniejszego wykorzystywania tzw. „big data” (ogromu informacji, jakie obecnie są w stanie władze miejskie gromadzić na temat zachowań i potrzeb obywateli) oraz systemów umożliwiających samo jego gromadzenie i właściwe przetwarzanie. Ciekawym wnioskiem, jaki często wypływał w kolejnych  wystąpieniach, było podzielane przez wszystkich obecnych specjalistów przekonanie, iż zapewnienie dobrych, sprawnych interakcji z mieszkańcami jest źródłem sukcesów wyborczych sporej części prezydentów, którzy w ostatnich wyborach obronili swoje stanowiska (czy jakikolwiek inny argument mógłby skuteczniej przekonać uczestników konferencji do implementacji projektów „smart cities”?).

Jako podstawowe elementy tego rodzaju procesów najczęściej wymieniano konsultacje z różnymi grupami społecznymi, pobudzanie oddolnych inicjatyw obywatelskich,  budżety partycypacyjne i internetowe głosowania nad nimi. Większość z tych przekazów odbywa się przez komunikację głównie poprzez sieć i jest zależne od właściwego i umiejętnego zarysowania ich w tej przestrzeni. Często jednak mieszkańcy nie są zainteresowani braniem udziału w tego typu inicjatywach, a jeszcze częściej w ogóle o nich nie wiedzą lub mają bardzo skąpe informacje, które zniechęcają ich do tych procesów – zmiana tego to jeden z głównych obecnie problemów, jakim zajmują się (bądź powinny zajmować) samorządy. Posługując się przykładem: jak wielu z was wie, że od jakiegoś czasu w wielu dużych miastach wprowadzono projekt tzw. „jednego numeru”, pod którym można zgłosić praktycznie każdy problem i zwrócić się z każdym zapytaniem – od zgłoszenia informacji o przewróconym drzewie czy zdemolowanym przystanku, poprzez zapytanie o to, gdzie możemy odebrać jakiś dokument (lub złożyć jakieś pismo), aż po prośbę o zwiększenie partoli w danym miejscu czy poprawę oświetlenia ulic? Wszystko pod jednym numerem, o którego istnieniu… niewiele osób wie.

Częścią konferencji były także prezentacje firm zajmujących się technologiami, podczas którychprzedstawiały one swoje produkty i systemowe rozwiązania. I była to część bardzo rozczarowująca, a zarazem dająca dużo do myślenia. Pokazała bowiem, że z wyjątkiem małych, wyspecjalizowanych firm i instytucji nikt nie zajmuje się zbyt poważnie stwarzaniem produktów na potrzeby takich podmiotów jak miasta, niezależnie od ich wielkości. To, co pokazały wielkie koncerny (zwłaszcza jedna bardzo znana marka telekomunikacyjna) było po prostu żenujące, z litości nie wymienię ich nazw. Przedstawiały one produkty stworzone z myślą o normalnych użytkownikach, skierowane do indywidualnych klientów, po co prezentowały tego rodzaju rozwiązania włodarzom miast, tego na sali nie wiedział chyba nikt. Warto tutaj dodać, że jak wynika z badań dla samorządowców, największym problemem powstrzymującym rozwój aglomeracji miejskich rzadko jest brak pieniędzy, tych często jest wystarczająco dużo. Prawdziwym problemem jest natomiast niemożność ich efektywnego wykorzystania.

___________________

Zapraszamy do polubienia naszego profilu na Facebooku oraz do zapoznania się z ofertą naszego sklepu internetowego.

Dodaj komentarz

249 More posts in Wydarzenia category
Recommended for you
CHAOS OGARNIA PILTOVER W NOWEJ MUZYCZNEJ PLATFORMÓWCE Choice Provisions

Premiera na Nintendo Switch oraz PC w przyszłym tygodniu, a na Netflix – już wkrótce...