One Day Patch – dlaczego dostajemy wybrakowane gry?

50 GB, a może 90 GB? Kiedyś takie wartości sprawiały, że ludzie łapali się za głowy zastanawiając się, skąd wytrzasną tyle przestrzeni dyskowej. Dziś o wiele łatwiej ją znaleźć, bo i dyski są pojemniejsze, a co ważniejsze, także tańsze. Czy to jednak usprawiedliwia syndrom One Day Patch? A może problem jest bardziej złożony i gracze go po prostu nie potrafią zrozumieć?

One Day Patch

Kiedyś było lepiej. Cóż, patrząc na to, jak dziś wygląda rynek gier, można by się popukać w czoło i stwierdzić, że to stwierdzenie jest bezsensowne. Produkcje wypuszczane na rynek potrafią oszałamiać swoją oprawą graficzną, dźwiękową oraz reżyserią. Dodatkowo mają niesamowite fabuły, które potrafią przykuć do ekranu na długie godziny. Oczywiście nie wszystkie tytuły takie są, ale kiedyś także takie nie były. Jedna rzecz jednak kiedyś była lepsza. Proces wypuszczania gier na rynek.

One Day Patch

Czym w ogóle jest One Day Patch? To nazwa, która przyjęła się przed kilkoma laty i dziś praktycznie każdy z dużych developerów z niej korzysta. UbiSoft informując o „łatce” do The Division 2 także posługiwał się zbitką tych trzech słów. Wtedy ta łatka ważyła w zależności od systemu od 40 do nawet 90 GB. Można się więc zacząć zastanawiać, po to w ogóle wypuszczać gry na płytach, skoro i tak trzeba potem ściągać do nich patch’e przez długie godziny? Bo tym właśnie jest wspomniany One Day Patch – programem, który ma za zadanie naprawić to, czego nie udało się stworzyć w procesie developerskim, zanim gra trafiła do tłoczni. Tylko czy tak jest faktycznie?

Wielkie, a nawet gigantyczne patch’e stały się smutną codziennością dla praktycznie każdego z graczy. Obecnie bez dostępu do Internetu, trudno wyobrazić sobie sytuację, gdzie odpala się nową grę. I najgorsze jest to, że wcale nie musi ona wymagać od użytkownika gry multiplayerowej. Czasem po prostu wymagany jest patch na start, by móc cieszyć się z produkcji bez błędów, krzaków i wszystkich tych problemów, które w ogóle nie powinny się tam pojawiać. W przypadku PlayStation 4 czasem jest także wymagany update systemu, by móc konkretny tytuł odpalić, ale to już zupełnie inna kwestia.

Winni są testerzy?

Produkcje AAA powinny przechodzić przez fazy beta testów i wbrew pozorom, przez takie właśnie przechodzą. Zazwyczaj wielokrotnie, choć to już zależy od samego studia i czasu, który został im dany przez wydawcę. Może się bowiem zdarzyć tak, że ustalona z góry data premiery nie zostanie przesunięta, a trzeba gdzieś robić oszczędności. Testerzy są też ludźmi, więc nie są w stanie wypatrzeć wszystkiego i co więcej, zrobić wszystkiego. Czy da się bowiem sprawdzić, jak będzie zachowywała się np. konsola menu, kiedy zostawi się ją włączoną przez 48 godzin? Może zaczną zbierać się niepotrzebne dane, a całość zwyczajnie się „wykrzayczy”?

Istnieje wiele dróg, którymi gracz może podążać, a już w szczególności w grach z otwartym światem. Nie da się sprawdzić wszystkich, więc tak, testerzy mają swoje za uszami, ale to nie z ich powodu pojawia się One Day Patch. Spotkaliśmy się z interesującą teorią, która może być częściowo prawdziwa. Jednym z powodów zdają się być… sami gracze. Niektóre tytuły są wypuszczane wcześniej do sieci i można je zasysać na dysk, ale odpalić da się je dopiero w dniu premiery. To jednak nie stoi na przeszkodzie niektórym osobom, które łamią zabezpieczenia, a następnie udostępniają pliki z produkcją na Torrentach. Łatka na dzień premiery jest wtedy swoistym zabezpieczeniem, bo naprawia produkt, który specjalnie został „zepsuty”. Taka niekompletna gra jest mniej warta, niż z patch’em, którego nie zawsze da się ściągnąć korzystając z pirackiej wersji.

Czas ma znaczenie

Kiedy jest już ustalona data premiery, gra musi być dostępna wtedy na półkach sklepowych. Co więcej, powinna być dostępna u zewnętrznych dystrybutorów wcześniej, by ci mogli ją albo wystawić na wspomnianych półkach albo wysłać do klientów, którzy zamówili produkt przez Internet. To już określony czas, którego studio developerskie ma mniej na wykorzystanie. Sama gra musi także trafić do tłoczni odpowiednio wcześniej, więc możemy spokojnie założyć, że studio ma około miesiąca mniej czasu do wykorzystania. Spider-Man na PlayStation 4 wszedł w etap „gold”, czyli został wysłany do tłoczni na początku sierpnia. Premierę miał 7 września, więc przez ten miesiąc, nie dało się do niego wprowadzić już żadnych zmian.

A niestety, takie zmiany mogą się pojawiać w produkcji. Czasem przecież coś zostanie przeoczone lub pominięte. Wtedy jedynym wyjściem jest właśnie One Day Patch. Dziś gry osiągają astronomiczne rozmiary na dyskach, czego przykładem może być Red Dead Redmeption 2. Dlatego też i same łatki stają się gigantyczne. Kiedyś także występowały, ale dostęp do nich był o wiele bardziej utrudniony. Nie każdy miał szybki Internet lub w ogóle do niego dostęp. Patch’e dostarczane były więc na płytach, które dołączane były do gazet (chociażby do CD-Action).

Słowa graczy także mają znaczenie

Early Access, czyli wcześniejszy dostęp do produkcji, jeszcze przed jej oficjalną premierą, także ma znacznie. To moment, kiedy developer dostaje informacje od samym zainteresowanych, czyli graczy, co i jak może poprawić. To także sytuacja, kiedy może być już za późno, by wprowadzić zmiany w finalnym kodzie i umieścić to na płycie. Trzeba też zdawać sobie sprawę z tego, że czasem najprostsza zmiana w kodzie, pociąga za sobą szereg innych, które potrafią „rozwalić” całą grę. Dla gracza będzie to coś mało istotnego, a dla programisty coś, co sprawi, że będzie rwał sobie włosy z głowy.

Łatki na premierę są dużym problemem, bo często pozbawiają graczy radości z tytułu. Czekając aż ściągnie się kilkadziesiąt GB danych da się grać, ale trzeba się przyzwyczaić do bug’ów czy gorszej optymalizacji. Nie da się już chyba wróć do sytuacji sprzed lat, kiedy patch’e były małe i poprawiały jedynie niewielkie błędy nie wpływające na rozgrywkę. Da się z tym żyć, bo to jeden z tak zwanych „problemów pierwszego świata”, ale jest to denerwujące. Szczególnie, że za nowe produkcje trzeba obecnie zapłacić naprawdę spore pieniądze.

Nowe gry, konsole oraz PC-ty, znajdziecie w naszym sklepie internetowym, wchodząc pod ten adres.

Źródło: Opracowanie własne / Eurogamer / Kotaku / Reddit

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

445 More posts in felietony category
Recommended for you
Subskrypcja VOD
Subskrypcja VOD ma także wady, o których często zapominamy

Ostatnie kilka lat pokazuje, jak łatwo zachłysnąć się czymś nowym i pozornie wygodnym, by nagle...