Spadające gwiazdy na życzenie, czyli Japonia znów ma swój pomysł na biznes

Nie ma nic bardziej romantycznego, niż noc spędzona gdzieś na polanie i obserwowanie spadających gwiazd. W końcu to one budują atmosferę, ale żeby je zobaczyć trzeba albo mieć szczęście albo czekać na deszcz perseidów. Japończycy stwierdzili, że czekać nie warto i stworzyli spadające gwiazdy na życzenie.

Spadające gwiazdy na życzenie

Powszechnie wiadomo, że termin „spadające gwiazdy” jest umowny i nie tyczy się prawdziwych obiektów astronomicznych, które definiowane są jako gwiazdy. Niemniej od dawna tak właśnie przyszło się określać obiekty pochodzenia pozaziemskiego, które wchodząc w ziemską atmosferę zwyczajnie się spalają. Japończycy postanowili ten fakt wykorzystać do swoich celów i zamiast wystrzeliwać w niebo fajerwerki, będą wpuszczali z orbity obiekty do atmosfery.

Spadające gwiazdy na życzenie

Utworzona w 2011 roku firma ALE Co., Ltd. już niedługo wprowadzi swój pomysł w życie, choć pracowano nad nim od dawna. Na czym w ogóle on polega? W teorii jest to dość proste, bo ALE wystrzeliwuje na orbitę okołoziemską satelitę, a ta w odpowiednim momencie wypuszcza ze swojego środka specjalne kule. Nie podano do wiadomości z czego te kule są zrobione, ale wchodząc do atmosfery mają spalać się na różne kolory i symulować tym samym deszcze meteorów.

Spadające gwiazdy na życzenie to oczywiście pomysł typowo komercyjny, ale swój udział w nim ma także rząd. Pierwsza satelita ma zostać bowiem wystrzelona w kosmos dzięki japońskiej agencji kosmicznej już w marcu przyszłego roku. W 2019 zostanie wystrzelona także kolejna rakieta z satelitą na pokładzie, ale ta już będzie pochodziła z prywatnego sektora. Założycielka ALE, Lena Okajima, powiedziała ostatnio, że „spadające gwiazdy będą mogły pojawić się na niebie w dowolnym miejscu na świecie”. Czy to oznacza, że za kilka lat zamiast fajerwerków, będziemy oglądali na niebie różnokolorowe deszcze meteorów? To raczej wątpliwe, bo do tej pory na projekt wydano już 20 milionów dolarów.

Po co?

Takie pytanie nasuwa się od razu, bo takie środki można było przekazać na coś innego. Jednak spadające gwiazdy na życzenie to coś więcej. Lena Okajima jest także naukowcem oraz członkiem JAXA (Japan Aerospace Exploration Agency), a sam projekt ma posłużyć do czegoś więcej, niż tylko do dawania chwilowej rozrywki. Wystrzelone satelity mają także posłużyć do zbierania danych oraz obliczanie trajektorii lotów. To może pomóc w przewidywaniu, jak satelity czy inne sztuczne obiekty będą zachowywać się w chwili wchodzenia do ziemskiej atmosfery.

Po raz pierwszy sztuczne spadające gwiazdy mają pojawić się w 2020 roku nad Hiroszimą. Satelita jest w stanie przewozić do 400 kul, które mogą zostać użyte nawet do uświetnienia 30 eventów i ich spalanie ma być widoczne w polu około 200 kilometrów. Zanim gwiazdy pojawią się na niebie, muszą przebyć długą drogę. Od czasu wystrzelenia ich z satelity, przebywają jeszcze odległość około jednej trzeciej ziemskiej orbity. Wprawdzie nic nam nie wiadomo na temat przeprowadzanych testów, ale firma musi być pewna swoich rozwiązań. W końcu wydano na projekt grube miliony, a to zapewne nie koniec inwestycji. ALE bierze jeszcze pod uwagę rozwiązanie z wykorzystaniem istniejących już satelitów, które krążą po orbicie, choć to na razie tylko plany. W 2020 roku przekonamy się, czy faktycznie im się udało.

Nie musicie patrzeć w niebo, żeby zobaczyć gwiazdy. Zobaczycie je na nowym smartfonie, którego kupicie w naszym sklepie internetowym.

Źródło: ALE / Phys.org

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

3829 More posts in artykuły category
Recommended for you
Tomb Raider
Nowa gra mobilna Tomb Raider. A kiedy kolejna wersja tej popularnej gry video?

Minęły już dwa lata od ostatniej gry z bardzo popularnej serii Tomb Raider i wielu...