Miesiąc z iPhone SE – spowiedź nagłogowego Androidziarza

Miesiąc z iPhone SE to dopiero początek. Te 4 tygodnie spowodowały, że na sprzęt za Androidem patrze (obecnie) już tylko jak na ciekawostkę. Co spowodowało zmianę mojego toku myślenia, w którym to Android był królem nad królami? Wyjaśniam.

iPhone SE

Nazywam się Marcin, ma 31 lat i jestem nałogowym Androidziarzem. Nie piję korzystam z systemu Google od czterech tygodni i jestem z tego dumny, moi bliscy zauważyli różnicę, a ja rzadziej popadam w konflikty ze sprzętem…

Żarty żartami, chce wam zwyczajnie zobrazować, dlaczego zdecydowałem się na zmianę systemu oraz co zatrzymało i jak mniemam, zatrzyma mnie na długo w iOS-ie. Powodów jest kilka i każdy z nich łączył się z pewnego rodzaju obawami, które jak się później okazało, były niepotrzebne.

IPhone SE z iOS, czyli esperal dla Androidziarza

Uwielbiałem Androida, jego otwartość, podatność na zmiany i elastyczność w doborze domyślnych narzędzi. Problem w tym, że spędzałem na tym wszystkim zbyt dużo czasu, który mogłem poświęcić bliskim, hobby lub nawet pracy. Owszem – testowanie nowych rozwiązań zasadniczo należy do moich zawodowych obowiązków, jednak to właśnie prywatnie zagłębiałem się w arkana zielonego robota. Cóż – po pewnym czasie pogodziłem się z tym stanem rzeczy.

To jednak nie koniec problemów z Androidem. Za najbardziej uciążliwe uważałem:

  • Lagi (nawet w sztandarowych smartfonach)
  • Mizerne wsparcie
  • Niespójność interfejsu
  • Konieczność poszukiwania nowych narzędzi
  • Kiepskie zabezpieczenia
  • Konieczność (w moim przypadku) częstej zmiany urządzenia na nowsze
  • Urządzenia z Androidem nie „trzymają ceny”

Po długiej kalkulacji postanowiłem – pora na zmiany. Zasadniczo próbowałem już zarówno iOS-a, jak i tworów Windowsowych,  wiedziałem więc na co się piszę. Ograniczenia? Owszem, ale te mogą nie być tak uciążliwe, jak kiedyś. Ze względu na braki w repozytorium sklepu Microsoftu musiałem wybrać platformę Apple. Niemożność skorzystania z pewnych rozwiązań była nie do przeskoczenia. Decyzja więc padła.

Dlaczego Akurat iPhone SE?

Zanim odpowiem warto powiedzieć dlaczego w ogóle iOS. Otóż jest on rozwiązaniem na wszystkie bolączki opisane powyżej i choć początkowo obawiałem się, że będę rozczarowany – teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to była dobra decyzja. Ograniczony system to przeszłość, obecny kształt iOS jest naprawdę przyjazny i stosunkowo elastyczny. Mówi to zagorzały fan Androida, a to coś znaczy.

Dlaczego iPhone SE? Cóż, nie ukrywam, że chodzi o pieniądze. Za niecałe 2 tysiące złotych dostałem świetny sprzęt wydajnościowo nieustępujący iPhone’owi 7 (bebechy iPhone 6S – mniejsza rozdzielczość), świetnie wykonany (bliźniaczo do 5S), z wizją wieloletniego wsparcia. Pierwsza konfiguracja, wybranie aplikacji i tyle – wszystko działa idealnie. Właśnie tego oczekiwałem od urządzenia mobilnego. Nie mam potrzeby grzebania w systemie, szukania nowych rozwiązań czy „walki” z błędami.

Tak, iPhone SE wyleczył mnie z alkoholizmu bycia Androidziarzem. Dziękuję Apple.

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

407 More posts in felietony category
Recommended for you
Apple oszalało? Wojna redaktorów
Apple oszalało, czyli co zostało po konferencji – niesmak czy miłość?

Konferencja Apple przyniosła kilka nowych sprzętów oraz usług, które z pewnością spodobają się wielu użytkownikom,...