Motorola Pulse Escape — testujemy bezprzewodowe słuchawki z pałąkiem

Kilka tygodni temu przy okazji rozpoczęcia testów smartfona Moto G6, w moje ręce wpadły słuchawki Motorola Pulse Escape. Ten bezprzewodowy model zaintrygował mnie ciekawym wzornictwem oraz obietnicą 10-godzinnej pracy urządzenia na jednym ładowaniu akumulatora. Postanowiłem sprawdzić akcesorium w boju.

Długi czas pracy na baterii to nie jedyna zaleta słuchawek Pulse Escape od Motoroli. Równie interesująca okazała się funkcja pasywnej redukcji dźwięków otoczenia. Jej działanie nie było idealne i dało się zauważyć przepuszczanie niektórych odgłosów dochodzących z lewej (jedynie lewej) strony słuchawek. W ogólnym rozrachunku cieszyłem się jednak z obecności ficzera. Przejdźmy do konkretów.

Unboxing i konstrukcja Pulse Escape

Pudełko od razu zdradza nam, co jest w środku. Grafika prezentuje lwią część słuchawek, a więc jeszcze przed ich rozpakowaniem możemy zapoznać się z zastosowanym designem. Tylna cześć opakowania zawiera zestaw najpotrzebniejszych informacji oraz specyfikację techniczną.

Słuchawki mogą się podobać. Futurystyczny wygląd sprawdza się tutaj doskonale. Połączenie tworzywa sztucznego o matowej oraz błyszczącej fakturze było dobrym zabiegiem. Akcesorium jest jednak niezwykle lekkie i sprawia wrażenie podatnego na uszkodzenia. Warto mieć to na uwadze, jeśli zamierzamy podarować Pulse Escape dziecku. Są to jedynie moje odczucia, gdyż podczas okresu testowego nie udało mi się uszkodzić użytkowanego egzemplarza.

Wygoda

Tytułowe słuchawki okazały się szalenie wygodne. Idealnie wpisują się w mój gust i kształt głowy. Miękkie i miłe w dotyku poduszki tłumią ruch z bocznej oraz górnej części konstrukcji. Mimo że mówimy o modelu z pałąkiem, nosząc Pulse Escape, niemal w ogóle nie odczuwałem ich obecności. Naturalnie poza dochodzącym ze wbudowanych głośników dźwiękiem.

Akcesorium można szybko i stosunkowo łatwo złożyć, co uprości kwestię transportu. Tutaj uwaga — zarówno złożenie, jak i rozłożenie odbywa się przy akompaniamencie charakterystycznego kliknięcia.

Łączność

Słuchawki łączą się z innymi urządzeniami za pośrednictwem technologii Bluetooth 4.1, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, ku temu, aby wykorzystać złącze audio Jack 3,5 mm. To istotne, zwłaszcza w sytuacji, w której nagle rozładuje się nam akumulator.

Dodam jeszcze, że obok gniazda audio znajdziemy również port microUSB służący do ładowania oraz diodę informującą o aktywnym połączeniu Bluetooth.

Przyciski

Na prawej stronie słuchawek znajdziemy trzy przyciski służące do parowania ze smartfonem, przełączania piosenek, zmiany głośności oraz pauzowania odtwarzania. Chciałbym, aby polecenia można było wydawać muśnięciem palca, ale najwidoczniej funkcja ta zarezerwowana jest dla droższych konstrukcji. Tutaj, chcąc wywołać określone działanie, należy pewnym ruchem nacisnąć wybrany przycisk.

Akumulator

Miłe zaskoczenie. Producent zapewnia o czasie pracy na jednym ładowaniu baterii wynoszącym 10 godzin. Z moich testów wynika, że Motorola nie minęła się specjalnie z prawdą. Uzyskanie 8–9 godzin nie było specjalnym wyczynem dla Pulse Escape. Wielki pozytyw.

Dźwięk

W kwestii walorów dźwiękowych jest naprawdę dobrze. Po produkcie, który możemy nabyć w niskiej cenie, spodziewałem się zwyczajnie mniej. Wysokie oraz niskie tony są wyraźnie słyszalne i nie zlewają się, nie tworzą niepotrzebnych trzasków.

Odtwarzanie muzyki lub ścieżki dźwiękowej do filmów w warunkach domowych nie jest niczym szczególnym i trudnym dla Pulse Escape, ale jak słuchawki poradziły sobie na dworze oraz w tłumie? Lepiej niż dobrze, choć skłamałbym, twierdząc, że redukcja dźwięku otoczenia nie pozwalała dotrzeć do moich uszu szumom “ulicy”.

Specyfikacja techniczna

  • 10 godzin odtwarzania
  • Głośniku HD 40 mm
  • Pasywna izolacja szumów
  • Zasięg do 60 metrów
  • Kompatybilność z Siri i Google Now
  • Zintegrowany mikrofon
  • Bluetooth 4.1
  • Impedancja 32 omy
  • Pasmo przenoszenia 20 Hz – 20 kHz
  • Czas gotowości 200 godzin

Podsumowanie

Czy poleciłbym kupno słuchawek Motorola Pulse Escape? Tak, choć trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że w kwocie około 160 PLN nie otrzymamy sprzętu premium. To kawał solidnej elektroniki użytkowej o ciekawym wyglądzie i długo działających akumulatorach. Ot co. W tej cenie próżno szukać przyjemniejszej w odbiorze alternatywy na pałąku.

Plusy:

  • Wygląd
  • Bateria
  • Łączność
  • Wygoda

Minusy:

  • Kiepskie tłumienie szumów
  • Wrażenie podatnej na uszkodzenia konstrukcji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

477 More posts in Sprzęt category
Recommended for you
iPhone 8
iPhone 8: opinia po sześciu miesiącach

Dokładnie pół roku temu kupiłem obecnie użytkowany smartfon z logo nadgryzionego jabłka na obudowie. Nie...