Test zakrzywionego monitora Philips 349X

Nie przepadam za rozstaniami, przy czym nie mam tutaj na myśli końca związku, a proces odsyłania urządzenia testowego do producenta. Nie inaczej czuję się dziś, po zakończeniu sprawdzania możliwości 34-calowego monitora Philips 349X. Ten zakrzywiony olbrzym zapewnił mi komfort pracy przez ostatni miesiąc i muszę przyznać, że z chęcią zostawiłbym go “dla siebie”. Niestety, nie mogę tego zrobić. Mogę za to opisać swoje wrażenia z użytkowania.

W ostatnim czasie testuję sporo monitorów, ale przyznam bez bicia, że opieram się głównie na wrażeniach organoleptycznych. Testy syntetyczne, choć miarodajne, nie zawsze odzwierciedlają realne możliwości sprzętu, które docenia dopiero użytkownik końcowy. Z tego też powodu w poniższym tekście próżno szukać suchych liczb. Dowiecie się za to, jak prezentują się walory czysto użytkowe.

Unboxing i konstrukcja

Monitor przyjechał do mnie w słusznych rozmiarów pudełku. Na kartonie nadrukowano najpotrzebniejsze informacje, bez zagłębiania się w szczegóły. Jest wystarczające i co ważne — to samo mogę powiedzieć o zestawie sprzedażowym. Oprócz samego monitora w pudełku znalazłem również podstawkę, o której za moment, oraz przewody HDMI, audio, DP, a także kabel zasilający. Bogato, nieprawdaż?

Philips 349X wygląd lepiej niż na grafikach promocyjnych, choć mam małe zastrzeżenia co do jakości wykonania elementów z tworzywa sztucznego. Nie chcę czepiać się na siłę, ale po bardzo uważnym przyjrzeniu się konstrukcji, dostrzegłem w kilku miejscach niedokładne spasowanie. W codziennym użytkowaniu było to jednak niedostrzegalne, a co za tym idzie — wybaczalne. Ramki (górna oraz boczne) są tutaj naprawdę niewielkie, a to przy zakrzywionym monitorze wygląda po prostu bosko.

Nie wiedzieć czemu producent umieścił wszystkie gniazda na tylnej ściance monitora. Mało tego — są one skierowane bezpośrednio do tyłu. Zapomnijcie więc o trzymaniu modelu 349X blisko ściany. Na tylnym panelu znajdziemy także joystick, który muszę pochwalić za bezbłędne działanie. Cieszy również to, że sięgnięcie do tegoż elementu nie stwarza żadnych problemów.

Montaż

Ten jest banalnie prosty, ale warto pamiętać, o tym, że waga zestawu nie jest niska. Właśnie dlatego zdecydowałem się na złożenie całej konstrukcji na podłodze i późniejsze wygodne ustawienie jej na blacie biurka. Cały proces montażowy ograniczył się do wpięcia stojaka do gniazda zamontowanego w monitorze. Z zadaniem poradzi sobie nawet dziecko.

Tym, co smuci w przypadku monitorów, są kable. Philips 349X nie posiada niestety żadnej specjalnej prowadnicy, która ukryłaby ich obecność. Jest to jednak tylko kwestia estetyki, która nie ma żadnego wpływu na wygodę użytkowania.

Gniazda

W monitorze zastosowano sporą liczbę gniazd. Znajdziemy tutaj interfejsy HDMI, DP oraz wyjściowe/wejściowe audio. Wszystko jest osadzone dość sztywno, ale tak jak wspomniałem, dostanie się do portów, nie jest najwygodniejsze. Warto jednak pochwalić Philips 349X za obecność huba USB 3.0. Z jego pomocą możemy ładować dodatkowe akcesoria.

Obraz

To chyba kluczowa sprawa w monitorze. Jak wypada testowany egzemplarz? Lepiej niż tego oczekiwałem. Obraz w rozdzielczości 4K przy kontraście 50 000 000:1 jest ostry jak brzytwa. Odświeżanie 100 Hz zapewnia płynność, którą docenią nieco bardziej wymagający użytkownicy. Format obrazu 21:9 to format idealny do pracy na kilku aplikacjach, o czym przekonałem się już nie raz.

Barwy prezentowane na ekranie wydają się mocno realistyczne, ale możemy skorygować je z poziomu menu, tak aby wpisywały się w nasze preferencje. Czerń jest głęboka, ale nie jest to poziomu topowych monitorów i warto mieć to na uwadze.

Ustawienia

Po menu ustawień poruszamy się przy pomocy joysticka umieszczonego na pleckach monitora Philips 349X. Poza standardowymi opcjami, które są obecne w każdym innym modelu, znajdziemy tutaj również predefiniowane profile (FPS, RTS, Wyścigi, Tryb Low Blue oraz Gracz 1, 2).

Nawigacja po menu odbywa się płynnie. Informacje prezentowane są na czarno-białym panelu, którego czytelność oceniam bardzo wysoko. Irytują mnie przejaskrawione panele, którym do prostoty modelu 349X brakuje wiele. Wielki plus dla Philipsa.

Specyfikacja

  • Panel LCD W-LED
  • Przekątna 34-cale
  • sRGB 117,3%
  • Format 21:9
  • Rozdzielczość 3440 x 1440 pikseli przy 60 Hz
  • FreeSync
  • Regulacja wysokości — 15 centymetrów
  • Zasilanie 100–240 V AC, 50–60 Hz
  • Wymiary z podstawą — 810 x 444 x 292 mm
  • Waga z podstawą 8.21 kg
  • Wbudowane głośniki 5 W x 2

Podsumowanie

Philips 349X działa podobnie, jak wygląda, czyli świetnie. Znalazłem tutaj kilka bolączek, jednak w ogólnym rozrachunku nie były one tak irytujące, jak początkowo przypuszczałem. Sprzęt oferuje wygodną pracę osobom, dla których wielozadaniowość stanowi priorytet. Nie będę jednak krył tego, że również konsumpcja multimediów na takowym urządzeniu była po prostu przyjemna.

Plusy:

  • Wąskie ramki
  • Zakrzywiona konstrukcja
  • Proporcje 21:9
  • Porty

Minusy:

  • Cena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

482 More posts in Sprzęt category
Recommended for you
AirDots
AirDots od Xiaomi, czyli tania alternatywa dla Apple AirPods

Za słuchawki Apple AirPods trzeba dziś zapłacić nieco ponad 600 złotych. Cena wyjściowa była oczywiście...