Call of Duty czy meksykańska pogodynka? Wybór e-sportowca może zaskakiwać

Nie, Doug Censor Martin znany jako “FeZe Cenzor” — zawodowy gracz w Call of Duty, nie jest gejem. Niemniej, tak myślą o nim internauci z całego świata. Powodem zamieszania jest rozstanie z partnerką, którą okazuje się niezwykle atrakcyjna meksykańska pogodynka. Dlaczego Martin wybrał grę?

Nie lubię oceniać ludzi po wyglądzie, ale umówmy się — Yanet Gracia cieszy męskie i jak mniemam, nie tylko męskie oko. Tak się składa, że kobieta była partnerką Douglasa Martina, jednego z bardziej znanych zawodowych e-sportowców. Niestety lub “stety”, ten postanowił porzucić Meksykankę, gdyż najzwyczajniej w świecie przeszkadzała mu w pracy.

💃🏻💃🏻💃🏻 @programahoy

A post shared by Yanet Garcia 🇲🇽 (@iamyanetgarcia) on

Meksykańska pogodynka a kariera e-sportowca

Wygląda to komicznie, ale tylko na pierwszy rzut oka. Jak można zostawić atrakcyjną i prawdopobnie całkiem sympatyczną kobietę dla gry? Nawet jeśli mówimy o kapitalnym tytule Call of Duty? Otóż można i nie trzeba wcale być przy tym gejem. Choć oskarżenia takie padają pod adresem bohatera artykuły, powody rozstania z pogodynką są bardziej złożone. Zanim zaczniemy oceniać i komentować sprawę, zapoznajmy się z wyjaśnieniami Douglasa.

Mężczyzna rozstał się z kobietą z powodu braku zrozumienia specyfiki jego pracy. E-sport to nietypowy, choć dochodowy zawód, lecz widok grającego w gry mężczyzny bywa dla kobiety drażniący. Co ciekawe, widok prawnika pracującego nad sprawą w domowym zaciszu, drażni już nieco mniej. Skomplikowane, ale nie starajmy się zrozumieć motywów płci pięknej. To się zwyczajnie nie uda. Niezgranie przeważyło w decyzji o rozstaniu. Problemem, w mojej ocenie, nie był sam zawód wykonywany przez e-sportowca, a fakt pracy zdalnej.

Praca zdalna, a związek z kobietą

Tak się składa, że od dobrych kilku lat pracuję zdalnie. Niesamowicie cenię sobie taki system wykonywania obowiązków zawodowych. Swoboda, oszczędność czasu i pieniędzy potrzebnych na dojazd do biura oraz komfort pracy “na kanapie” — do dobrego łatwo się przyzwyczaić. Nie jest to jednak praca dla każdego. Wymaga sporej samodyscypliny i sprawnej organizacji zadań. Bez tego ani rusz. Wiem, co mówię – zanim nauczyłem się produktywnie zarządzać czasem, minęły długie miesiące.

Po kilku latach mogę powiedzieć też co nieco o minusach telepracy. Przede wszystkim, domownikom ciężko jest zrozumieć, że praca w domu to normalna praca. To, że nie wychodzę do biura czy fabryki na osiem, czy dwanaście godzin, nie oznacza, że jestem “wolny”. Ciągłe prośby o “zrobienie czegoś”, odebranie paczki czy przygotowanie obiadu, są kłopotliwe. To jednak nie koniec kłopotów…

Moja życiowa wybranka jest niesłychanie wyrozumiała i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak wygląda moja praca. Początki nie były jednak lekkie. Wymagały zrozumienia “mojego dnia pracy”. Udało się, choć nie od razu. Może więc meksykańska pogodynka oraz e-sportowiec nie przetrwali próby czasy i nie wykazali chęci wspólnego zmagania się z problemem? Jak uważacie?

Źródło: YouTube

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

256 More posts in felietony category
Recommended for you
Fotografia mobilna
Fotografia mobilna i SI, czyli żegnamy fizyczne ograniczenia sprzętowe

Męczy mnie już walka na liczbę modułów aparatów montowanych w smartfonach, podobnie jak męczył mnie...